Panel dyskusyjny XXVI Forum Ekonomicznego „Czy nas stać na repolonizację sektora finansowego?”

„Czy nas stać na repolonizację sektora finansowego?” – pod takim hasłem podczas trzeciego dnia XXVI Forum Ekonomicznego odbyła się dyskusja z przedstawicielami świata polityki i biznesu. Uczestnicy zgodnie i pozytywnie przyjęli pomysł zwiększania udziału kapitału polskiego w sektorze bankowym, jednak ostrzegali przed możliwą nacjonalizacji i upolitycznienia.

Cezary Stypułkowski, Prezes Zarządu mBank S.A. nie miał wątpliwości, że pochodzenie kapitału odgrywa istotną rolę w procesach decyzyjnych i funkcjonowaniu sektora.

– Kluczowym elementem jest „domicylowanie” procesu zarządzania, czyli natura decyzji podejmowanych przez systemy zarządcze  jest zdeterminowana przez akcjonariuszy.

Przekonywał, że kluczem do sukcesu jest struktura akcjonariuszy oraz determinanty decyzji członków zarządu.

O tym, że kapitał ma narodowość mówił również Jan Krzysztof Bielecki, były premier, obecnie Przewodniczący Rady Partnerów EY. Sugerował też, że ma to ścisły związek z działaniami politycznymi. Posłużył się przykładem banku Pekao SA, którego był prezesem, a głównym posiadaczem akcji był Unicredit. Planowano połączenie się tej spółki oraz HVB, co miało oznaczać powstanie olbrzymiego banku europejskiego. Przyznał, że negocjacje toczyły się na polu politycznym.

– Jeśli będziemy naiwni i będziemy mówili, że to jest czysty biznes i internacjonalizm, to będziemy podejmować błędne decyzje – ostrzegał Bielecki.

Z kolei Krzysztof Kalicki, Prezes Zarządu Deutsche Banku nie zgodził się z byłym premierem.

– Przez 18 lat pracy w Deutsche Banku w ani jednym przypadku nie odczułem, że jest jakiś interes narodowy w naszym banku. Dostrzegamy, że złe doświadczenie w jednym kraju powoduje, że bank przyjmuje założenie że globalnie nie będzie wchodził w finansowanie np. deweloperów czy węgla.

Kalicki wskazywał, że przy podejmowaniu decyzji elementem strategicznym jest racjonalność. Zdradził, że jego bank współpracuje z korporacjami dla mniejszego ryzyka, a większego bezpieczeństwa transakcji. Natomiast w kwestii repolonizacji przyznał:

– Jeśli nasz bank będzie mógł odegrać rolę, wziąć udział, to będzie w tym uczestniczył. Dla mnie to nie jest problem repolonizacji. Czym innym jest renacjonalizacja, a czym innym jest projekt, który zgodnie z teorią rynków kapitałowych, że bogacące się społeczeństwo polskie chce mieć udziały w sektorze bankowym – wyjaśniał.

Były minister finansów Jacek Rostowski zwrócił natomiast uwagę, że większa kontrola nad bankami to szersza możliwość prowadzenia ich polityki i tworzenia strategii. Nie był jednak pewien, czy jest to korzystne dla gospodarek i społeczeństw.

– Repolonizacja ma być formą pośredniej nacjonalizacji, nawet, jeśli nie jest ona formalna. Dzięki temu, że mieliśmy banki zagraniczne, a nie krajowe, mogliśmy stworzyć niezależny, kompetentny, twardy nadzór finansowy.

Rostowski przywołał przykład Rosji, gdzie w latach 90. XX wieku zabroniono dokonywania transakcji kupna banków przez zagranicznych inwestorów. Doprowadziło to do zwiększonej roli oligarchów, czego, jak mówił były minister, udało się uniknąć w Polsce. Dodał, że lepszym pomysłem od repolonizacji byłby choćby rozwój Banku Gospodarstwa Krajowego.

Paulina Błaziak