Panel dyskusyjny „Globalna „Gra o Ukrainę” trwa. Powrót do dyplomacji?”

Przed panelem odbyła się prezentacja obwodu donieckiego, prowadzona przez Serhija Semowonyka, Dyrektora Agencji Rozwoju Regionalnego Ukrainy.  Prezentujący zwrócił uwagę, że wojna oraz zapewnienie bezpieczeństwa obywateli są oczywiście największymi problemami w regionie. Mimo to znaczna część obwodu jest kontrolowana przez Ukrainę, a reformy, przetargi i usprawnianie usług odbywają się normalnie. „Zapraszamy partnerów z Polski i Europy do odbudowy Donbasu” zachęcał Semowonyk. Już teraz w Kramatorsku znajdują się siedziby wielu organizacji międzynarodowych, które na bieżąco monitorują sytuację na froncie i udzielają pomocy humanitarnej, logistycznej i administracyjnej.

Debatę poprowadził Roman Imielski, redaktor naczelny portalu Wyborcza.pl, który zapowiedział, że będzie między innymi pytał o to, czy format normandzki oraz porozumienia z Mińska są właściwą receptą na wygaszenie konfliktu na Ukrainie.

Jako pierwsza wypowiedziała się María Josefa Pérez del Pozo, Profesor Uniwersytetu Complutense w Madrycie. Uznała ona politykę Władimira Putina nie tyle za agresywną, czy wrogą Zachodowi, ale przestarzałą. „Putin uważa, że zwłaszcza po wyborze Trumpa, dialog Rosja-USA może rozwiązać problemy tego świata. To oczywista nieprawda, a globalne wyzwania są znacznie bardziej skomplikowane” argumentowała del Pozo. Dodała również, że obecny klimat wojny hybrydowej, wzrostu znaczenia propagandy i napięć społecznych na tle nacjonalizmu, w ogóle nie sprzyja dyplomacji. „Czy Zachód ma wobec tego czas i moc zająć się problemem Ukrainy?” podsumowała Hiszpanka.

„Choć nie podoba mi się tytuł panelu, to zdecydowanie zawiera elementy prawdy. Jesteśmy w istocie świadkami globalnej gry o Ukrainę” mówił Borys Tarasiuk, Zastępca Przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych Rady Najwyższej Ukrainy. Tłumaczył, że Ukraina w obliczu porażki dyplomacji jest zmuszona samodzielnie powstrzymywać trzecią największą armię na świecie. Polityk krytycznie odniósł się do roli Francji i Niemiec w formacie normandzkim, stwierdzając, iż są one w stanie wywierać presję na Ukrainę w kwestii zobowiązań, ale na Rosję już nie. Tymczasem według Tarasiuka, to właśnie Rosja łamie wszystkie swoje zobowiązania, m.in. Memorandum Budapesztańskie czy umowę o partnerstwie strategicznym z Ukrainą z 1997 roku.

Igor Korotczenko Redaktor Naczelny rosyjskiego miesięcznika „Nacjonalnaja Oborona”, zauważył, że Rosji zależy na uregulowaniu konfliktu z Ukrainą. „Widzę potencjał w rozmowach między prezydentem Władimirem Putinem, a nowym prezydentem USA Donaldem Trupem” mówił Korotczenko. Argumentował również, że krytyka Rosji to także forma propagandy, a dla skutecznego zakończenia wojny na Ukrainie konieczna jest realizacja porozumień z Mińska.

Wystąpienie Korotczenki spotkało się z oburzeniem części widowni i współpanelistów. Boris Reitschuster, niemiecki autor i dziennikarz odrzucił ten sposób argumentacji. „Problem polega na tym, że ten typ wypowiedzi może na Zachodzie zostać odebrany na poważnie, a tak właśnie zniekształca się rzeczywistość” stwierdził Reitschuster. Jednocześnie skrytykował niemieckie MSZ pod wodzą Steinmeiera za zbyt ugodowe podejście do Kremla, który w efekcie przestaje szanować Niemcy jako realnego negocjatora.

Kostiantyn Matviienko, Ekspert Korporacji Consultingu Strategicznego ‚Gardaryka’ z Ukrainy, powiedział, że kredyt zaufania partnerów do Ukrainy się kończy, ale założenia procesów takich jak ten miński są ułomne. „Na przykład Krym został w ogóle wyjęty poza nawias tego porozumienia – była to słabość ukraińskiej administracji, która uległa sugestiom Zachodu, by nie prowokować Rosji” podkreślił Matviienko. Specjalista mówił, że dyplomacja międzynarodowa to ograniczone narzędzie rozwiązania problemu, bo nie wystarczająco uwzględnia rolę Rosji, jako agresora.

Debatę podsumował Nikolajs Kabanows, Dyrektor Rady Międzynarodowej Związku Zawodowego LABA z Łotwy. Uznał on, że problemem Ukrainy jest jej niejednoznaczny odbiór przez Zachód. „Z jednej strony mamy starą Europę, która traktuje Ukrainę tylko jak rynek, a z drugiej Polskę, kraje nadbałtyckie i inne państwa Europy Środkowowschodniej, które czują realną więź z problemami Ukrainy” stwierdził Kabanows, zaznaczając, że powinniśmy w regionie rozwijać horyzontalne perspektywy partnerstw.