Strona główna >> Artykuły >> Francja uczy Niemcy makroekonomii

Francja uczy Niemcy makroekonomii

Piotr Mączka, 30 marca 2010

W tle dyskusji o przyszłości europejskiej waluty toczy się również inna debata dotycząca wspólnej europejskiej strategii rozwoju.

W ostatnim wywiadzie dla brytyjskiego Financial Times francuska minister gospodarki i finansów Christie Lagarde zarzuciła Niemcom zbyt duża koncentrację na eksporcie i zbyt małą na rozwijaniu konsumpcji prywatnych gospodarstw na rynku wewnętrznym. Uważa ona, że przez redukcję kosztów pracy niemiecka gospodarka szkodzi innym europejskim krajom. Owe niskie koszty mają wypracowywać nadwyżkę w handlu zagranicznym, co też przekłada się na mniejsze szanse eksportowe innych krajów europejskich. Wezwała rząd niemiecki do podjęcia działań czyli do poczynienia "a little something" w kierunku podniesienia płac i obniżenia podatków, co spowoduje lepszy eksport innych krajów UE do Niemiec. Zwróciła też uwagę, że właśnie nadwyżki w eksporcie – szczególnie w Chinach – były jedną z przyczyn światowego kryzysu. Powszechnie wiadomo, że Chiny konkurują z Niemcami o tytuł „światowego eksportera”

Według statystyk Niemcy w roku 2009 wyeksportowali dobra o wartości 803,2  miliardów Euro. Import natomiast osiągnął wartość 667,1 miliardów Euro. Największym partnerem była właśnie Francja, która wypracowała ok. 10 % niemieckiego eksportu (81 mld.. Euro), natomiast miała udział ok. 6 % w imporcie (ok. 54 miliardy). Czyli w bilansie handlu z Niemcami Francja osiągnęła deficyt 27 mld. Euro.

Pierwsze reakcje rządowe w Niemczech były dość szybkie i jednoznaczne. Jörg Asmussen- doradcza ekonomiczny Angeli Merkel odrzuca zainicjowaną debatę, uważając, że obniżając konkurencyjność największej gospodarki w Europie zaszkodzi się całej Unii Europejskiej. Przypomniał też, że Europie nie udało się zrealizować celów strategii lizbońskiej osiągnięcia w roku 2010 większej konkurencyjności europejskich dóbr i usług w porównaniu z innymi narodowymi rynkami na świecie.

Kanclerz Merkel podczas debaty o finansach publicznych w Bundestagu miała powiedzieć: „Nie będziemy się osłabiać tam gdzie jest nasza siła, tylko dlatego, że nasze wyroby są częściej kupowane niż innych krajów Europy”

Mimo tych stanowisk francuska Minister w kolejnym wywiadzie (tym razem radiowym),  trwa jednak przy swoim i nawołuje Niemcy do obniżki podatków (VAT), aby Francja mogła więcej eksportować do Niemiec.(Siłą francuskiej gospodarki są dobra konsumpcyjne takie jak – kosmetyki, moda, produkty spożywcze, które Niemcy powinni kupować).

Kolejnymi odpowiedziami niemieckiego punktu widzenia była wypowiedź komisarza ds. energii. Guentera Oettungera, który uważa, że francuska teza jest błędna, gdyż Niemcy nie konkurują w ramach Europy, lecz ich przeciwnikami i przeciwnikami eurolandu są gospodarki Japonii , USA i innych krajów rozwijających się takich jak Chiny czy Indie.

Kolejne argumenty po stronie niemieckiej racji stanu przytoczył Andreas Schwarz rzecznik Niemieckiego Związku Eksporterów (BGA). Uważa on, że niemieccy eksporterzy odrobili zadania domowe. Nie konkurują oni na świecie ceną (bo z Chinami się tego robić nie da), lecze jakością i innowacyjnością.

Sueddeutche Zeitung publikuje nawet artykuł, w którym podsumowuje francuską dyskusję na ten temat. Zwraca się uwagę, że pani minister jest z wykształcenia prawnikiem i dopiero uczy się praw makroekonomii. Choć jest od blisko 2 lat na stanowisku, nie dała się poznać ani jako zwolennik interwencjonizmu państwa, ani też jako wyznawca liberalnych praw rynku. Owe 2 lata na stanowisku ministra gospodarki Francji mają też być długim okresem w porównaniu z poprzednikami. Właśnie swoją zachowawczością minister miała sobie zasłużyć na uznanie prezydenta Sarkozego. Gazeta podaje, że pierwszym wyznawcą „teorii o szkodliwości niemieckiego eksportu” był francuski ekonomista Jean-Paul Fitoussi związany z instytutem OFCE. Dotychczas jednak koncepcja była tylko prowadzona w zakresie debat akademickich. Po raz pierwszy za sprawą p. Legarde przedstawiciel rządu skrytykował Niemcy. W Francji słychać też inne opinie. Przykładowo Patrick Artus  - widzi w Niemczech wzór do naśladowania, zaleca jednak, aby niemieccy przedsiębiorcy dzielili zyski z pracownikami.

Właśnie w kategorii benchmarku – czyli wzoru do naśladowania – wypowiada się niemiecki minister gospodarki Reiner Bruederle, który wprawdzie, przyznaje polityczną rację francuskiej odpowiedniczce, ale zwraca uwagę na to, że taka debata jest bardziej ucieczką od potrzeb reformowania własnego rynku i ściągnięcie z siebie odpowiedzialności za zaniedbania.

Problem w tym, że w niemieckiej polityce gospodarczej nie ma szczególnego nacisku na wspieranie eksportu. Siła jest konsekwencją gospodarki oparta na wiedzy, maszynach i przemysłowych usługach, a na te usługi jest podaż na świecie. Kryzys finansowy Grecji (ale też i Hiszpanii, Portugalii i Włoch) pokazał że istnieją duże rozbieżności w poszczególnych krajach strefy euro. Jeżeli przyszłość Europy ma zależeć od wyważania gospodarczego w UE, to francuskie zarzuty wobec Niemców, można uznać za zrozumiałe. Jednak pytanie jest czy trzeba równać do dołu czy lepiej do góry?

Na szczycie ministrów finansów w Brukseli, doszło do kompromisu. Wszyscy zgodnie przyjęli, że faktycznie należy redukować różnice rozwojowe pomiędzy różnymi krajami w strefie Euro, ale przez rezygnację „życia ponad stan”. W oświadczeniu zalecono zagrożonym krajom obniżenie zadłużenia publicznego, ale też i reformy struktury narodowej produkcji, tak by wspierać eksport oraz poprawienie efektywności produkcyjnej. Tak wiec wydaje się, że tym razem Niemcy mają rację.

 
Projekt i wykonanie: blueangels.pl
Kontakt | Mapa strony | Forum Ekonomiczne © 2009 | Polityka prywatności
Facebook
Festiwal Biegowy Festiwal Biegowy
Facebook