Onkologia w czasach COVID-19

Pandemia COVID-19 położyła się cieniem na polskiej onkologii. Co trzecie badanie lub terapia zostały odwołane z powodu epidemii. Pogłębiły się również problemy, z którymi pacjenci od lat zmagali się w placówkach. Jak wygląda leczenie raka w czasie pandemii?

 

Pacjent onkologiczny w pandemii

Pandemia COVID-19 uwypukliła problemy, z którymi od lat zmaga się polska onkologia. Chodzi m.in. brak koordynacji diagnostyki i leczenia, deficyty kadrowe i fatalną organizację leczenia w placówkach. Na Forum Ekonomicznym w Karpaczu podczas panelu „Onkologia: jak radzić sobie z rosnącym obciążeniem w czasie pandemii?” eksperci dyskutowali o tym, jak pandemia wpłynęła na onkologię.

Pacjenci onkologiczni podczas pandemii są w gorszej sytuacji. Patrząc pod kątem wystawiania tzw. zielonej karty, może się wydawać, że w czasie pandemii mamy zdrowsze społeczeństwo, mniej chorujące na nowotwory – zauważył Szymon Chrostowski, prezes fundacji „Wygrajmy Zdrowie”.

To oczywiście ironiczna odpowiedź. W miesiącu najgłębszego lockdownu wystawiono 29 tysięcy mniej zielonych kart niż zwykle, co jest namacalnym dowodem na to, że potencjalnie chorzy pacjenci nie przyszli do lekarza, być może z powodu pandemii.

Jest duże prawdopodobieństwo, że pacjenci, którzy teraz z różnych powodów nie zostali przebadani, po pandemii trafią do szpitala z zaawansowanym, rozsianym nowotworem. W tej chwili mamy odroczone wyroki śmierci – dodał Chrostowski.

 

Zostaliśmy wszyscy przestraszeni

Prezes Federacji Pacjentów Polskich Stanisław Maćkowiak dodał, że na początku pandemii wszyscy zostaliśmy przestraszeni. Szpitale pracowały w innym trybie, wstrzymano planowe przyjęcia, przekładano wizyty u specjalistów.

Pacjent, który miał do wyboru albo zarazić się albo zacisnąć zęby i wytrzymać jeszcze jakiś czas bez konsultacji lekarskiej, wybierał to drugie – tłumaczył Maćkowiak.

Zamieszanie spowodowane przekazem dotyczącym rozwoju pandemii w późniejszych miesiącach również nie pomagało. Pacjent był zdezorientowany, nie wiedział w co ma wierzyć. Maćkowiak uważa, że przekaz nadal jest niejednoznaczny.

Anna Kotuła, zastępca dyrektora oddziału ds. finansów i zarządzania z Narodowego Instytutu Onkologii oddziału w Gliwicach, również przyznała, że początkowo pacjenci ze strachu nie zgłaszali się na badania.

Marzec i kwiecień przyniósł 30 proc. spadki wśród chorych, natomiast teraz to już wygląda lepiej. Każda osoba, która potrzebowała diagnozy, tzw. pacjenci pierwszorazowi byli przyjmowani. Wszystkie świadczenia kontrolne, które były zaplanowane na ten okres, się zatrzymały.

Pandemia wymusiła na szpitalach i placówkach kompletną reorganizację, która niektórym wyszła lepiej innym gorzej. Wraz z czasem trwania pandemii te nowe procedury mają szansę działać coraz sprawniej.

 

Źródło: medonet.pl