Nord Stream – zmieniają się politycy, a pomysł trwa

dr Szymon Sikorski, Uniwersytet Rolniczy im. Hugona Kołłątaja w Krakowie

Bardzo trudno oddzielić jest działania i projekty gospodarcze od politycznych, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze, a w ślad za nimi budowa pozycji politycznej nie tylko na europejskiej, ale i globalnej arenie. Jednym z takich przykładów stał się gazociąg o roboczej nazwie North European Gas Pipeline, który w świecie obecnie znany jest jako Nord Stream – w Polsce przyjęła się także nazwa Gazociąg Północny. O skali tego przedsięwzięcia świadczyć może fakt, że znalazł się on w osi działań, nie tylko europejskich ekonomistów i polityków. Szczególnie w Polsce, ale także w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej budowa drugiej nitki niezmiennie elektryzuje zarówno opinię publiczną, jak i polityków. Sprawa ta nabrała szczególnego znaczenia po 20 stycznia 2021 r., gdyż wówczas urzędowanie rozpoczął Joseph R. Biden Jr.[1]. Europejczycy z niepokojem zadawali sobie pytanie czyją politykę w tej sprawie będzie kontynuował 46. prezydent USA. Czy wpisze się w „reset”, jaki ogłosił poprzedni demokrata Barack H. Obama II[2], czy też pójdzie w ślady poprzednika – choć republikanina Donalda J. Trumpa[3]? Chociaż jak zwykło się mawiać, „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, to jednak – jak się wydaje – warto zapamiętać, że prezydent Biden nie tylko stwierdził, że Nord Stream 2 stanowi zagrożenie dla Europy, ale także zapowiedział przyjrzenie się wszystkim działaniom podejmowanym przez poprzednie amerykańskie administracje w tej sprawie[4]. Deklaracja ta wydana została po tym jak 19 stycznia 2021 roku, czyli w ostatnim dniu urzędowania prezydenta Trumpa, Departament Skarbu USA, poinformował, że zarówno barka „Fortuna” układająca rurociąg, jak również jej „armator KVT-RUS zostały objęte sankcjami”[5]. Jednocześnie jak 1 lutego 2021 r. podał „Handelsblatt”, powołując się wysokiej rangi pracownika administracji USA, Waszyngton jest gotowy znieść obostrzenia na Nord Stream 2 pod warunkiem, że Berlin przedstawi pakiet rozwiązań mających na celu zwiększenie poziomu bezpieczeństwa Europy Środkowej[6]. Nie wiadomo jeszcze co praktycznie kryje się pod tym dość enigmatycznym oczekiwaniem, jednak zastanawiać może tak szybka zmiana nastawienia administracji do realizacji Gazociągu Północnego. Gazeta odnotowała, że propozycja ta została przyjęta z ulgą przez rząd federalny. To kolejny odcinek trwającej 16 lat sagi. I w tym kontekście warto przypomnieć sobie od czego się ona zaczęła, tym bardziej, że rok 2021 zapisze jako czas zmian politycznych nie tylko w USA, ale także w Niemczech. I choć nie wiemy co one przyniosą, to jednak możemy być pewni, że będą miały ważny wpływ na funkcjonowanie Unii Europejskiej – osłabionej gospodarczo Brexitem i skutkami pandemii.

Jak się wydaje zbyt wcześnie jest, aby podejmować próbę oceny postępu prac i działań dyplomatyczno-politycznych realizowanych przez administrację Donalda Trumpa, zwłaszcza, że ostatni rok jego prezydentury, to niemal nieustanna kampania wyborcza, realizowana w konflikcie z mediami. Należy jednocześnie mieć na względzie, że umacnianie w Europie idei Trójmorza[7], mogło służyć zbudowaniu silnej politycznej przeciwwagi dla osi Paryż – Berlin – Moska, która w opinii nie tylko czynników politycznych, ale i społeczeństw w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, niosła zagrożenie dalszego uzależnienia się Unii od Rosji. Warto również wspomnieć, że wśród celów strategicznych Trójmorza, wyznaczonych w 2016 r., znajdowała się m.in. energetyka. Amerykańskie zaangażowanie w ten projekt okazane 2017 r. w czasie wizyty Trumpa w Warszawie, wzmocniło politycznie tę grupę. Uzyskany wówczas przez USA status obserwatora wzmógł działania Niemiec i zaowocował faktem, że po wyborach w Niemczech w 2017 Berlin wypracował „Nową europejską Politykę wschodnią”, dzięki której w czasie szczytu w Bukareszcie w 2018 r. również Niemcy uzyskały status obserwatora[8].

Ciekawym wątkiem może być wykazanie przyczyn tak silnego zaangażowania administracji USA w przemiany na Ukrainie, a następnie dość niespodziewane przywalenie na interwencję Rosyjską wymierzoną w integralną całość tego ważnego z punktu widzenia tranzytu gazu i ropy kraju. Ten wątek jednak

Niniejsza analiza, prócz publikacji naukowych i dokumentów i oświadczeń rządowych opiera się na artykułach opublikowanych w gazetach niemieckich, które w roku 2005 i 2006 posiadały różne afiliacje i reprezentowały odmienny punkt widzenia. Wykaz tych publikatorów oraz ich krótka charakterystyka znajduje się na końcu tekstu.

Transformacja energetyczna – kulisy pomysłu

W debacie publicznej i analizach ekonomicznych dotyczących energetyki wiele miejsca poświęcono sprawom bilansu energetycznego Polski i Niemiec, opisując stan miksu energetycznego. Dla właściwej oceny niemiecko-rosyjskiej presji na budowę Nord Stream zasadnym wydaje się podjęcie próby przedstawienia genezy ekonomicznej tej decyzji i skutków politycznych jakie one będą powodować. Wokół pomysłu i samej budowy gazociągu narosło już tak wiele sprzecznych informacji i złych emocji, że dziś trudnym wydaje się przypomnienie dlaczego zaczęto go budować.

Katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej im. W. I. Lenina, która miała miejsce w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 r. doprowadziła do fundamentalnych przemian w podejściu do technologii jądrowych na całym świecie[9]. Co zrozumiałe, największe zaniepokojenie społeczne oraz dyskusje polityczne wywołała ona w krajach, w których energetyka oparta była na atomie. W Europie były to: Francja, Wielka Brytania i Niemcy. Drugi nurt tej dyskusji nadawała Skandynawia – która jednak podkreślała ekologiczne skutki tej działalności człowieka. Wartym jednak uwagi wydaje się fakt, że za Odrą działania zmierzające do wprowadzenia „transformacji energetycznej” (niem. Energiewende) zainicjowali, już dekadę wcześniej, bo w latach 70. XX w. przeciwnicy energetyki i broni atomowej. Przekonywali oni wówczas, że możliwym jest nawet zastępowanie paliw kopalnych przez źródła alternatywne. Nie mówiono jeszcze w tedy o odnawialnych źródłach energii. Do popularyzacji terminu „Energiewende” przyczyniła się analiza z 1980 r sporządzona rzez Niemiecki Instytut Ekologii Stosowanej[10]. Jednak pomimo tych oddolnych działań jeszcze w roku 1990, a nawet 2000 energetyka niemiecka oparta była na węglu i atomie. Sukcesywnie jednak, zwłaszcza po 2001 r., wzrastał udział gazu i OZE.

Wzrost gospodarczy RFN, spowolniony wprawdzie poprzez ponowne zjednoczenie (niem. Deutsche Wiedervereinigung), zgodnie z założeniami opierał się na zwiększeniu zużycia energii. Według niemieckich szacunków w latach 1965 – 2013 konsumpcja energii wzrosła o 26,9%[11]. Jednak Niemcy nie posiadają na tyle gazu, aby mogły płynnie odejść od węgla. Chcąc zatem utrzymać bezpieczeństwo energetyczne na satysfakcjonującym poziomie, postanowiono skoncentrować się na poszukiwaniu dostawcy, mogącego zapewnić nie tylko konkurencyjność, co niezawodność dostaw gazu o stałych parametrach. Dodatkowo na fali rosnącej świadomości ekologicznej w 2000 r. rząd SPD i Zielonych, na czele którego stał Gerhard Schröder[12] podjął decyzję o stopniowym wyłączaniu siłowni atomowych. Dlatego w roku 2003 wygaszono elektrownię Stade, a w 2005 r. Obrigheim. Według ówczesnych planów ostatnia elektrownia jądrowa w Neckarwestheim miała zostać odłączona od systemu energetycznego w roku 2022. Jednocześnie analizy rządowe wskazywały, że wydłużenie czasu użytkowania niemieckich siłowni do granicy 60 – 70 lat jest bezpieczne, i może mieć pozytywny wpływ na zatrudnienie w gospodarce narodowej na poziomie od 7 do 42 tys. osób, a także powinno spowolnić lawinowy wzrost cen energii elektrycznej w Niemczech. Mimo tych pozytywnych prognoz coraz większym problemem okazywały się odpady radioaktywne składowane na terenie Niemiec w Gorleben w Dolnej Saksonii. Na fali protestów w roku 2007 wytypowano nowe miejsce składowania odpadów charakteryzujących się słabą i średnią promieniotwórczością, miała to być kopalnia „Konrad” znajdująca się również na terenie Dolnej Saksonii.[13] Pomimo zachowania szczególnie wysokich norm bezpieczeństwa dotyczących składowania odpadów sukcesyjnie narastał strach, co prowadziło do coraz liczniejszych protestów. Mieszkańcy gminy Asse, obawiali się zwłaszcza białaczki i konsekwentnie zbierali materiały dotyczące przypadków chorobowych notowanych w Asse. Lokalne media w roku 2010 poinformowały, że „w latach 2002 – 2009 (uwaga red.: czyli, gdy decydowano o Gazociągu Północnym) odnotowano 18 przypadków tej choroby. Minister zdrowia Dolnej Saksonii Aygul Ozkan zapowiedziała „szybkie i przejrzyste wyjaśnienie tej sytuacji”[14]. Chociaż, jak podaje ten sam portal, badania gleby oraz analizy roślin prowadzone przez Federalny Urząd Ochrony Radiologicznej (BfS) nie wykazały zagrożenia dla zdrowia. Warto jednak pamiętać, że incydent wydarzył się w okresie, gdy rząd federalny dyskutował nad wydłużeniem eksploatacji 17 siłowni atomowych.

Na te problemy nakładał się także przyjęty plan redukcji emisji gazów cieplarnianych, zwany powszechnie protokołem z Kioto, w myśl którego Unia Europejska zadeklarowała obniżenie emisji o 8 proc. do 2012 r., w porównaniu z emisją z 1990 r. Zgodnie z niemiecką strategią energetyczną, deficyt energii powstały na skutek wygaszania reaktorów, miał być redukowany przez „zieloną energię”, pochodzącą głównie z farm wiatrowych, geotermii i energetyki wodnej. Z opublikowanej w 2005 r. analizy wynikało, że rząd federalny jako cel wyznaczał sobie, że udział zużycia energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii (OZE) do roku 2010 ma wzrosnąć do co najmniej 12,5%, a do 2020 r. do co najmniej 20%[19]. Zakładano także, że do 2050 r. konieczny będzie dalszy rozwój OZE, w tym integracja elektrowni wiatrowych zarówno na lądzie, jak i na morzu z połączonym systemem elektroenergetycznym. Wiele miejsca poświęcano też geotermii i budowie hydroelektrowni. Jednak uzyskiwanie energii odnawialnej z tych źródeł wiązało się z długimi procesami analiz, odwiertów i budowy zbiorników retencyjnych, które negatywnie wpływały na środowisko naturalne i budziły niepokoje społeczne. Znacznie prostszą metodą okazała się modernizacja lub budowa bloków energetycznych zasilanych gazem ziemnym, zamiast węglem. Za tym rozwiązaniem przemawiał także fakt, że do istniejących już elektrowni węglowych doprowadzona już była sieć przesyłowa i wystarczyło jedynie zmienić medium przegrzewające parę wodną. To jednak wiązało się z koniecznością pozyskiwania znacznie większych ilości gazu ziemnego. Ten cel, jak się wydaje, przekonał kanclerza Schrödera do podpisania umowy z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem W. Putinem[20]. W oficjalnych informacjach nie ukrywano, że Nord Stream będzie bardzo drogą inwestycją, gdyż jej całkowity koszt był szacowany na ponad 5,5 miliarda euro i dlatego przez wielu ekspertów przedsięwzięcie to było uznawane za ekonomicznie nieuzasadnione[21]. Nawet w samych Niemczech podnoszono argumenty, że projekt ten nie był poparty odpowiednimi badaniami geologicznymi, i że przez to koszt finalny budowy może być znacząco wyższy niż poprowadzenie gazociągu metodą tradycyjną. Podkreślano nawet, że koszty te uczynią z niego najdroższy rurociąg świata[22]. Cytowano przy tej okazji opinie m.in. prof. Jana Harffa z Rostockiego Instytutu Badań nad Morzem i Geologią, który wskazywał, że gazociąg na dnie morza jest wielkim zagrożeniem ekologicznym. Dla równowagi jako zalety tłumaczące budowę i jej koszty wskazywano, że na skutek wyeliminowania opłat za tranzyt przez wiele krajów, cena gazu będzie stosunkowo niska, i że zwiększy się także bezpieczeństwo – stabilność dostaw. Celem uspokojenia ekologów, informowano, iż dzięki zaawansowanej technologii budowy, gazociąg miał być objęty 50-letnią gwarancją. 8 września 2005 r. w Berlinie uroczyście podpisano porozumienie w sprawie budowy dwóch nitek gazociągu łączącego bezpośrednio Rosję z Niemcami. Pod projektem tym złożyli swe podpisy Władimir Putin – prezydent Federacji Rosyjskiej i urzędujący jeszcze na stanowisku kanclerza Niemiec Gerhard Schröder. Projekt o roboczej nazwie North European Gas Pipeline, został wkrótce przemianowany na Nord Stream i pod taką nazwą obecnie on funkcjonuje.

Aspekt polityczny

Zawsze tam, gdzie jest mowa o wielkich pieniądzach, w tle kryje się wielka polityka, w której nie ma miejsca na sentymenty. Pierwszą kwestią polityczną, która wzbudziła dyskusję stała się sugestia Siergieja Iwanowa[23], że za ochronę układania gazociągu miała być odpowiedzialna Flota Bałtycka. Pierwszymi, którzy zgłosili obiekcje byli Szwedzi wskazując jednak na czynnik ekologiczny – pozostałości broni chemicznej po II wojnie światowej[24]. I chociaż obawy te pojawiły się w roku 2006, to jednak warto podkreślić ten aspekt, gdyż za sprawą zaangażowania USA – wymiar militarny Floty Bałtyckiej – cała sprawa nabrała globalnego znaczenia.

Warto pamiętać, że budowa Gazociągu Północnego, a także zaangażowanie gospodarcze i polityczne Berlina, wystawiły na ciężką próbę ideę funkcjonowania Trójkąta Weimarskiego. Utworzone przez Francję, Niemcy i Polskę w roku 1991 porozumienie miało na celu budowanie wspólnej polityki w zakresie bezpieczeństwa i współpracy oraz promowanie rosnącego znaczenia Polski będącej w trakcie przechodzenia trudnego okresu transformacji ekonomiczno-ustrojowej. Chociaż kanclerz Niemiec Gerhard Schröder wielokrotnie podkreślał, że interesy gospodarcze Niemiec nie są sprzeczne z interesami Polski, to jednak okazało się, że słowa te nie miały pokrycia w rzeczywistości. Debata wokół Nord Stream bardzo osłabiła relacje polsko-niemieckie, a przez to wpłynęła negatywnie na siłę Trójkąta Weimarskiego. Już sama struktura udziałowców budziła zaniepokojenie w Polsce. W spółce Nord Stream mającej siedzibę w mieście Zug w Konfederacji Szwajcarskiej 51%udziałów miał Gazprom, zaś po 24,5% miały niemieckie przedsiębiorstwa Wintershall (zależny całkowicie od BASF AG) i E.ON Ruhrgas (zależny w całości od E.ON AG). Putin, co z czasem zostało potwierdzone, przewidywał, że poszerzenie grona wspólników jest możliwe, jednak wyłącznie w formie podziału akcjonariatu niemieckiego[25] i obecnie jest 5 udziałowców[26]. W tym miejscu zasadne wydaje się podkreślenie, że pomysł budowy podbałtyckiego rurociągu powstał w 1997 r., to jednak praktycznie do 2004 r. Warszawa nie zgłaszała oficjalnych protestów, uważając, że była to tylko forma zewnętrznego nacisku Rosji na Polskę i kraje Grupy Wyszehradzkiej[27]. Gazety niemieckie bardzo szeroko komentowały osobiste zaangażowanie się kanclerza Schrödera w budowę Gazociągu Północnego, omijającego Polskę i blokującego już na etapie planów rozbudowę polskich portów morskich. Dyskusyjne było samo zasiadanie byłego kanclerza federalnego w Radzie Dyrektorów, spółki podległej Kremlowi. Dodatkowo posadę dyrektora generalnego spółki objął Matthias Waring[28], na którym ciążyły zarzuty agenturalnej pracy w STASI, co przypomniał „The Washington Post”[29]. Chociaż szczegółowy opis treści tych doniesień, wydaje się niekonieczny, to jednak warto zaznaczyć, że w większości przedstawiały one uzasadnienie dla działań niemieckich, natomiast polscy politycy, wypowiadający się na łamach pism niemieckich, przy każdej okazji wskazywali, że działania strony niemieckiej stanowiły pogwałcenie zasad współpracy weimarskiej i polityki bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Działanie Niemiec spotkało również się z zaniepokojeniem ze strony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego[30], który w rozmowie z prezydentem Horstem Köhlerem[31] uznał za oburzające układy handlowe kanclerza Schrödera i prezydenta Putina z pominięciem Polski i określił projekt koncernów Ruhrgaz/Wintershall i Gazpromu za strategiczny błąd, pogłębiający zależność Europy Środkowej od rosyjskiego gazu. Pomimo polskich obiekcji umowa została skierowana do realizacji.

Postępowanie konsorcjum Nord Stream naruszało także, w polskim przekonaniu, prawo międzynarodowe, zwłaszcza Konwencję ONZ o prawie morza z 1982 r. Nawet w obcojęzycznych opracowaniach podnoszono brak konsultacji z tak zwaną stroną narażoną, czyli Polską i wszystkimi krajami basenu Morza Bałtyckiego[32]. Wskazywano również, że cena budowy i eksploatacji Gazociągu Północnego w efekcie finalnym mogłyby znacząco obciążyć niemieckich odbiorców gazu. Tego problemu nie stwarzał zaś forsowany przez kraje Grupy Wyszehradzkiej[33]projekt „Jamał II”. To pokazywało, że ówczesne obawy Polski co do politycznych przesłanek budowy były po części uzasadnione[34]. Swoje wątpliwości wyraził również Jörg Himmelreich[35] wskazując, że Gazociąg Północny celowo omijał terytorium państw bałtyckich, Ukrainy i Polski – i leżało to być może w interesie rosyjskim, niekoniecznie jednak w interesie niemieckim. Główna wątpliwość wiązała się z pochodzeniem tego gazu. Według badań geologicznych z początków XXI w. większość znanych światowych złóż energetycznych ulokowanych było na Środkowym i Bliskim Wschodzie, w Rosji i Azji Centralnej – czyli w regionach kryzysowych, niestabilnych militarnie. To powodowało, że w grze o zyski z gazu rywalizowały z sobą państwowe firmy z Rosji, Chin, Azji Centralnej, Iranu, Turcji i Azerbejdżanu. Ten fakt mógł powodować, że budowa gazociągu nie zwiększała poziomu bezpieczeństwa energetycznego Niemiec, a tylko wciągała je w polityczną rozgrywkę. Dlatego dalsze i długoletnie (licząc tylko okres gwarancji – 50 lat) uzależnianie się od wschodniego kierunku dostaw, wielu komentatorów uważało za działanie bardzo niebezpieczne.

Godnym uwagi pozostaje fakt, że jeszcze większy niepokój strony polskiej wywołała decyzja o uznaniu budowy Gazociągu Północnego za działanie priorytetowe Unii Europejskiej i umieszczenie tej inwestycji na liście 42 kluczowych projektów energetycznych. Chociaż na liście tej znalazł się także rurociąg Jamał-Europa, to jednak wiadomym było, że nie będzie on realizowany. Chociaż specjaliści uważali, że kapitał akcyjny spółki Nord Stream wystarczy na realizację tego zamierzenia[36], to dodatkowo umieszczenie budowy Gazociągu Północnego na liście priorytetów otwierało potencjalnie specjalną linię kredytową w Europejskim Banku Inwestycyjnym.

Kwestia konfliktu interesów

Dyskusja o Gazociągu Północnym zbiegała się z podsumowaniem siedmioletniego okresu sprawowania urzędu przez Gerharda Schrödera. Podkreślano, że o ile politycznie Niemcy popadły w izolację na arenie międzynarodowej, nie tylko jeśli chodzi o USA, ale też i Polskę – jej drugiego po Francji strategicznego sąsiada, to ekonomicznie był to doskonały czas, o czym świadczyły wyniki wymiany handlowej z Chinami. Od 2004 roku charakteryzował je dwucyfrowy przyrost. Natomiast do kosztów tej współpracy zaliczano ogłoszoną razem z prezydentem Francji sugestię zniesienia przez UE embarga na dostawy broni do Chin, co więcej Waszyngtonu nie uspokoiły zapewnienia, że Niemcy nie zamierzają eksportować do Chin sprzętu wojskowego. Nie udało się do tej idei przekonać także krajów Unii Europejskiej. To w ocenie wielu polityków przyczyniło się do pogorszenia relacji na linii Berlin – Waszyngton[37]. Jednak jeszcze większym cieniem na wewnątrz europejskich relacjach położyła się oferta, jaką kanclerzowi Schröderowi złożyli przedstawiciele spółki Gazprom. Nie tylko w Polsce rozgorzała wtedy szeroka dyskusja, w której zarzucano kanclerzowi nieetyczne postępowanie, a w niektórych kręgach – nawet niemieckich – sugerowano, że zatrudnienie byłego kanclerza w zagranicznej firmie mającej powiązania państwowe to zdrada stanu. Jednak Aleksiej Miller[38] szef Gazpromu, zapewniał, że propozycja objęcia stanowiska szefa Rady Nadzorczej konsorcjum obsługującego Gazociąg Północny została złożona Schröderowi, gdy ten definitywnie oświadczył, że wycofuje się z polityki, zatem nie widział on żadnego konfliktu interesów. Umowa o pracę miała być podpisana 9 grudnia 2005 r. Co do niemieckich zarzutów, to szef centrali Niemieckich Związków Zawodowych (DGB), Michael Sommer, popierał decyzję byłego kanclerza i wskazywał, że Niemcy mogą wiele zyskać – również finansowo – dzięki pracy Schrödera na najwyższym szczeblu spółki gazowej. Również według wiceministra gospodarki Petera Hintze (CDU), nominacja na szefa Rady Nadzorczej nie wywoływała zarzutów. Z kolei prezydent Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Ludwig Georg Braun, przypominał, że rząd SPD-Zieloni, którym kierował dotychczas Schröder, żądał od menedżerów otwartości w podawaniu swoich dochodów. Zauważył on też, że były kanclerz zbyt szybko zamienił fotel kanclerza, człowieka polityki, na fotel menedżera. Taka szybka zmiana powinna budzić wątpliwości co do tego, czy polityk mógł mieć wpływ na pomyślność swojego nowego pracodawcy[39]. Również francuski dziennik „Le Monde” komentował polskie wątpliwości wobec nominacji dla byłego kanclerza[40]. Zdaniem gazety, polską opinię publiczną oburzał również fakt, że prezesem konsorcjum Nord Stream został Matthias Warnig, były funkcjonariusz STASI, z którym Władimir Putin współpracował w czasie pobytu w dawnej NRD. Nie analizując dogłębnie tego wątku, przyznać należy, że informacje o agenturalnej znajomości obu tych osób i włączeniu do wspomnianego tandemu byłego Kanclerza Niemiec przyczyniły się do gwałtownego oziębienia relacji w ramach Trójkąta Weimarskiego.

Angela Merkel – próba odbudowy zaufania

Analizując hasła wyborcze Angeli Merkel stało się jasne, że koncepcja polityczna Berlina ulegnie zmianie. Zakładano większe zbliżenie na linii Berlin – Londyn, Berlin – Waszyngton. Budowa nowych relacji politycznych nie oznaczała jednak zerwania współpracy z Paryżem, ani też rezygnacji z wiodącej roli w tandemie Paryż – Berlin. Podkreślano wręcz, że jedynie ścisła francusko-niemiecka współpraca może być dla Unii gwarantem właściwej pozycji polityczno-gospodarczo-militarnej[41]. Wielka Brytania, jako sojusznik Stanów Zjednoczonych, a także orędownik doktryny wolnego handlu, nie mogła samodzielnie doprowadzić do pogodzenia przeciwstawnych interesów państw Unii. Takiego efektu nie gwarantowały również Włochy, Hiszpania czy Polska, gdyż kraje te nie dysponowały wystarczającym prestiżem, wynikającym po części ze stanu gospodarki narodowej. To pozbawiało je również siły pozwalającej na reprezentowanie Unii poza granicami starego kontynentu. Jeszcze przed wyborami w Niemczech, z oficjalną wizytą do Polski przyjechał kandydat na prezydenta Francji Nicolas Sarkozy[42]. Polska była pierwszym krajem, który postanowił odwiedzić, by tym samym podkreślić, jak duże znaczenie przywiązywał do współpracy z Polską. Wydaje się, że jednocześnie chciał zatrzeć negatywny obraz wzajemnej współpracy, jaki wypracował prezydent Francji Jacques Chirac[43] – zarówno sam, jak i w duecie z kanclerzem Schröderem. Odnosząc się do sprawy nieobecności przedstawicieli Francji na obchodach 30. rocznicy powstania Solidarności, stwierdził, iż był to karygodny błąd[44].

18 września 2005 r. odbyły się w Niemczech przedterminowe wybory XVI kadencji. Koalicja CDU/CSU zdobyła 226 mandatów (czyli o 22 mniej niż w poprzednich wyborach), SPD – 222 (29 mniej), FDP – 61 (14 więcej niż poprzednio), Die Linkspartei – 54 (52 więcej niż poprzednio), Związek 90/Zieloni – 51 (4 mniej niż poprzednio)[45]. Po wyborach mapa polityczna Niemiec została podzielona na socjaldemokratyczną czerwoną północ i wschód z jednej strony oraz czarne południe, gdzie jednak koalicja CDU/CSU zanotowała duże straty[46].

Powodem zaskakująco słabego wyniku Chadecji mogło być, między innymi, zagłosowanie części jej zwolenników na FDP, która uzyskała zdolność koalicyjną. Desygnowana na nowego kanclerza Angela Merkel zmuszona była do rozpoczęcia konsultacji koalicyjnych. Media niemieckie zastanawiały się, z której części swojego programu będzie zmuszona zrezygnować, zwłaszcza, że stawało się jasne, iż SPD utrzyma Ministerstwo Spraw Zagranicznych, obsadzając na tym stanowisku Franka-Waltera Steinmeiera[47]. Wiele w tej kwestii mogła rozstrzygnąć pierwsza wizyta zagraniczna Pani Kanclerz. Wizyta w Waszyngtonie nie wchodziła w grę, zatem do dyspozycji pozostawał europejski kierunek. Jednak Moskwa nie wydawała się dobrym celem, gdyż mogło to silnie zantagonizować Polaków wyczulonych na tym punkcie, zwłaszcza w perspektywie budowy gazociągu północnego. Zarówno w Warszawie, jak i w Paryżu trwała kampania wyborcza i przyjazd niezatwierdzonego przez prezydenta RFN kanclerza-elekta mógłby być odczytany jako poparcie polityczne dla jednego z kandydatów. Chcąc podkreślić proeuropejskie nastawienie Niemiec, Merkel wybrała Amsterdam[48], aby dodatkowo przekonać Holendrów do rozpoczęcia procedury ponownej ratyfikacji traktatu konstytucyjnego. Zmiana na stanowisku kanclerza wywołała w Paryżu obawy co do przyszłości współpracy, jednak prezydent Niemiec Horst Köhler zapewniał, że nowy rząd będzie utrzymywał szczególne związki z Paryżem, gdyż ten kierunek był uważany za koniecznie potrzebny nie tylko Niemcom, lecz także Francuzom, którzy borykali się z masowymi zwolnieniami w fabrykach koncernu Hewlett-Packard. Na 14 października wyznaczono termin uroczystej kolacji, jaką wydawał prezydent Francji na cześć kanclerza Schrödera. Było to swoiste pożegnanie przyjaciół, przy czym Chirac nie ukrywał, że nowa kanclerz nie była jego faworytem i, że z punktu widzenia Paryża, Schröder był najlepszym kanclerzem. Pragnąc zrekompensować osłabienie współpracy z Niemcami, Chirac postanowił zintensyfikować relacje z Hiszpanią. W listopadzie 2005 roku doszło do spotkania prezydenta Francji i premiera Hiszpanii José L. Zapatero[49]. Stosunki bilateralne uległy wzmocnieniu po upadku rządu José M. Aznara[50], który znacznie mocniej związany był z Polską i Włochami niż Francją. Trudno jednoznacznie stwierdzić, w jakiej mierze Chirac chciał pokazać Warszawie i Berlinowi, że to właśnie w Paryżu znajduje się ośrodek decyzyjny Unii, jednak pewne konotacje nasuwają się automatycznie, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na skutek wyników wyborczych władzę w Polsce przejęły partie prawicowe, a kandydat PiS Lech Kaczyński został wybrany na prezydenta. Odchylenie prawicowe w Polsce nie podobało się Francji, gdyż – podobnie jak w Niemczech – wygrana tej opcji politycznej w Polsce nie pokrywała się z oczekiwaniami. Niejako zgodnie z zapowiedziami prezydenta Republiki Federalnej Niemiec, w dzień po zaprzysiężeniu Angeli Merkel na kanclerza odbyła ona pierwszą oficjalną wizytę właśnie do Paryża. Na 24 listopada była planowana wizyta w Warszawie i spotkanie z ustępującym prezydentem Kwaśniewskim, z prezydentem elektem Lechem Kaczyńskim[51] oraz premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem[52], jednak ostatecznie, z przyczyn protokolarnych doszła ona do skutku 2 grudnia. Na przełom grudnia i stycznia 2006 r. planowane były wyjazdy do USA i Rosji. Tym sposobem, zgodnie z zapowiedziami została, reaktywowana współpraca weimarska. Obawy związane z ewentualnym ochłodzeniem relacji niemiecko-francuskich okazały się nieuzasadnione. Zbyt wiele spraw wymagało pilnego załatwienia, a należały do nich między innymi kwestia ratyfikacji traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej, sprawa niezależnego zagwarantowania energii, strategia zapobiegania przenoszeniu miejsc pracy i tworzenia nowych oraz wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony[53]. Często podkreślano, że decyzja o wyborze Paryża, jako celu pierwszego wyjazdu,  nie zapadła automatycznie i nie była od początku taka oczywista. Środowiska niemieckie zastanawiały się, czy kanclerz Merkel, wzorem prezydenta Köhlera, nie powinna swej pierwszej wizyty złożyć w Polsce. Najwyraźniej osiągnięto jednak kompromis, z którego wynikało, że skoro prezydent pojechał do Warszawy, to kanclerz powinna udać się do Paryża. W swoim exposé, wygłoszonym 30 listopada 2005 r., kanclerz Merkel podkreślała znaczenie integracji unijnej i szerokiej współpracy ze wszystkimi krajami Europy, zaznaczając oczywiście wyjątkową rolę stosunków niemiecko-francuskich. Odnosząc się do spraw polskich, jak zauważyła ambasada polska w Berlinie, Merkel odchodziła od przygotowanego manuskryptu, dostrzegając w integracji jedyną drogę rozwoju Unii, podkreślając, że na tym polu szczególną uwagę przywiązuje do relacji z Polską, którą nazwała „drugim wielkim sąsiadem”[54]. Do historycznych problemów doszły całkiem nowe, w postaci gazociągu północnego i idei tworzenia „Europy dwóch prędkości”. Warto podkreślić, że media niemieckie pozytywnie oceniały premiera Marcinkiewicza, który jako stypendysta Fundacji Boscha znał doskonale mentalność niemiecką i przez to był wolny od stereotypowego postrzegania sąsiadów. Ponadto był mieszkańcem Gorzowa Wielkopolskiego, dawnego Landsbergu, gdzie Niemcy byli dobrze postrzegani, co sam zaświadczył w wywiadzie udzielonym „FAZ”[55].

Za sprawą nowej kanclerz powróciła debata o przyszłości Trójkąta Weimarskiego. Jasne już było, że nie sposób budować współpracy europejskiej, czy pogłębiać dalej integracji opierając się na tandemie francusko-niemieckim. Grudzień 2005 roku zapowiadał się jako trudny miesiąc w debacie gospodarczej, głównie za sprawą debaty nad budżetem. W ocenie D. MacShane[56], za kłopoty odpowiadały w równej mierze Niemcy, Francja i Włochy, które nie potrafiły wypracować jednolitego stanowiska odnośnie kierunku niezbędnych reform. Najbardziej protekcjonistyczne stanowisko prezentowała Francja, chroniąca zapisów w kwestii rolnictwa. Tymczasem kanclerz Merkel wypowiedziała się jasno, że Wielka Brytania nie będzie w stanie przeforsować zapisów budżetowych bez ustępstw względem Niemiec i Francji. Po stronie tandemu opowiedziała się również Polska, dla której brytyjskie propozycje oznaczały poważne straty finansowe. Przekonywał o tym w Paryżu 6 grudnia nowy minister spraw zagranicznych RP Stefan Meller, który zatrzymał się nad Sekwaną w drodze na szczyt ministrów spraw zagranicznych, zwołany na 7 grudnia do Brukseli. W podobnym duchu utrzymane było spotkanie Merkel z prezydentem Chirakiem. Spotkali się oni 9 grudnia podczas uroczystego obiadu w Berlinie, aby uzgodnić stanowiska przed zwołanym na 15 grudnia szczytem w Brukseli. Obie strony powróciły do tematu budżetu unijnego i sposobu zablokowania brytyjskich propozycji, które ich zdaniem były nie do zaakceptowania. Znacznie ostrzej wypowiadał się prezydent Chirac, jednak szukał on poparcia w stanowisku Niemiec i nowych krajów członkowskich, gdyż tylko w ten sposób mógł liczyć na skuteczność swych działań[57]. Uzgodnienia francusko-niemieckie pokazywały, że rola Francji jako mocarstwa globalnego znacznie traciła na znaczeniu. Przyczyniały się do tego reorientacja polityczna w Europie i otwarcie się Niemiec na nowe kraje unijne, klęska antyamerykańskiej osi Paryż – Berlin – Moskwa oraz kłopoty gospodarcze. Posiadanie broni atomowej nie było już tak mocnym argumentem jak w czasach zimnej wojny, przez co Paryż – nie chcąc pozostać w osamotnieniu – musiał zdecydować się na zacieśnienie sojuszu z Warszawą[58]. Tymczasem udało się wypracować porozumienie, głównie za sprawą postawy kanclerz Merkel, która postanowiła dołożyć 100 milionów euro, których brakowało do granicznej według Polski kwoty ustępstw względem brytyjskiej propozycji budżetowej. Po zakończeniu szczytu Polska przedstawiana była jako największy beneficjent unijnej polityki regionalnej, a premier Marcinkiewicz jako największy zwycięzca sporu o budżet. Tak prowadzona retoryka, połączona z licznymi gestami przyjaźni okazywanymi przez kanclerz Merkel, miały na celu odbudowę wizerunku wzajemnych dobrych bilateralnych relacji, wzmocnionych w tamach Trójkąta Weimarskiego. W Berlinie chciano względnie szybko zatrzeć złe wspomnienia związane z osobistymi decyzjami kanclerza Schrödera.

Podsumowanie

Gdy w latach 90. XX wieku jasnym się stało, że dotychczasowy porządek polityczny w Europie zmierza ku swemu końcowi, Polska podobnie jak i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, stanęła przed poważnym dylematem dotyczącym nowego określenia swojej tożsamości politycznej i znalezienia własnego miejsca w nowej sytuacji globalnej. Nasz kraj wykorzystał okazję wejścia do współpracy z Niemcami i Francją, które chciały na nowo zdefiniować swoją strefę wpływów. Pod tym względem Francja zdawała sobie sprawę, że oddanie pola doświadczonym w działaniach integracyjnych Niemcom może oznaczać wejście Polski w ich najściślejszą orbitę wpływów. W takich okolicznościach pojawiła się koncepcja nawiązania strategicznej politycznej współpracy francusko-niemiecko-polskiej. Wzajemne powiązanie interesów miało, jak się wydaje, stanowić mechanizm samoograniczający i chroniący członków Trójkąta Weimarskiego przed zapędami dominacyjnymi. Jednak współpraca w ramach tego układu od samego początku napotykała na poważne trudności wynikające z rozbieżnych opcji obronnych i gospodarczych poszczególnych członków. Polska, popierająca niemal bezkrytycznie USA, dała się wplątać w interwencję na froncie walki z terroryzmem, co nie spodobało się Francji, prowadzącej szereg interesów gospodarczych na Bliskim Wschodzie i w krajach muzułmańskich. Z tego powodu Warszawa popadła nawet w swego rodzaju niełaskę w Paryżu, jak również w Berlinie, co znalazło odzwierciedlenie w licznych publikacjach prasowych i wypowiedziach czołowych polityków tego czasu. Kolejnym trudnym tematem trójstronnej współpracy okazała się idea „Europy dwóch prędkości”, której orędownikami stały się właśnie Niemcy i Francja. Stawiało to pod znakiem zapytania dalsze współdziałanie, gdyż kraje te dążyły do wyeliminowania Polski, jako kraju spowalniającego integrację europejską. W prasie niemieckiej i francuskiej pojawiały się nieprzychylne komentarze kierowane pod naszym adresem. Jednak okazało się, że również inne kraje Unii Europejskiej, w tym Słowenia i Włochy, podzielały polskie obawy, co spowodowało wycofanie się tandemu niemiecko-francuskiego w planu ponownego podziału dopiero co zjednoczonej Europy. Na współpracy weimarskiej cieniem położyła się również kwestia budowy Gazociągu Północnego. Postawa byłego kanclerza Schrödera, który bez obiekcji przyjął nominację do Rady Nadzorczej Nord Stream, wzbudziła irytację w Polsce i wśród części opinii publicznej w Niemczech. Jednak niemiecki interes narodowy, o który w pierwszym rzędzie winien troszczyć się kanclerz przysporzył mu więcej zwolenników niż przeciwników.

Można postawić tezę, że pomimo trudności i sporów wokół koncepcji obrony militarnej, planów „Europy dwóch prędkości”, traktatu konstytucyjnego i Nord Stream, jakie obserwowaliśmy, rola Polski sukcesywnie rosła, tym bardziej, że – jak twierdził Jean François Poncet[59] były minister spraw zagranicznych Francji – pod koniec 2005 r. Komisja Europejska nie była w stanie nadać współpracy europejskiej nowego kierunku, z pominięciem nowych krajów UE, pośród których Polska była największa. Niemcy od sierpnia 2005 r. koncentrowały się na kampanii wyborczej, a początek 2006 r. oznaczał rozpoczęcie prac rządu wielkiej koalicji. Wielka Brytania, skupiająca się na reformie rolnej i tworzeniu nowej polityki budżetowej, nie była zainteresowana pogłębianiem integracji, coraz silniej popadając w spór z Paryżem i Berlinem. W tej sytuacji Francja pozostała praktycznie sama i aby kontynuować prace integracyjne musiała dążyć do zacieśnienia współpracy z Polską w ramach Trójkąta Weimarskiego. Dodatkowo „na przestrzeni lat 1991 – 2005 poszerzono zakres trójstronnych konsultacji o resorty obrony, finansów, gospodarki, nauki i kultury, oraz o wspólne obrady komisji parlamentarnych i spotkania regionów”[60]. Z tego punktu widzenia współpracę weimarską można również traktować jako próbę zademonstrowania i podkreślenia jedności kontynentu europejskiego i Unii Europejskiej, jako tworu złożonego z 25 państw o różnej historii i tradycji. Działania te przełożyły się także na bezpośrednie kontakty władz lokalnych, wymianę młodzieży i szereg innych działań, które w latach powojennych z powodów ideologicznych oddaliły od siebie Francję, Niemcy i Polskę. To jak się wydaje największy sukces tej współpracy. Sytuację komplikowało również zaangażowanie Francji, podkreślającej konieczność strategicznej współpracy z Rosją, która wynikała nie tylko z potrzeby wymiany handlowej, ale także z dążenia do dalszej demokratyzacji życia politycznego w tym kraju. Niestety, jak się okazało, zapewnienia o wspólnym – w gronie państw weimarskich – podejmowaniu kluczowych decyzji w sprawie handlu z Rosją, głównie tranzytu gazu i ropy, nie miały pokrycia w faktach. Co więcej „Trójkąt okazał się mało przydatny dla Polski jako instrument wpływania na politykę Francji i Niemiec chociażby wobec Rosji”[61]. Należy jednak podkreślić, że cała sytuacja przekonała nas, że w sytuacji, gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze w polityce nie ma miejsca na sentymenty.

Przyszłość drugiej nitki Gazociągu Północnego elektryzuje całą Europę, a jego zwolennicy próbują nawet wskazać, że zima sezonu 2020/2021, która obniżyła ilość zmagazynowanego w Europie gazu ziemnego, to kolejny dowód na konieczność kontynuacji tej budowy. Jest to rozwiązanie sprytne, gdyż działające na wyobraźnię szerokich mas społecznych, zmęczonych stałym zagrożeniem epidemicznym. Jednak, jak się wydaje, na rzetelne podsumowanie obecnego etapu działań należy zaczekać do wyborów w Niemczech (planowanych na 2021 r.), we Francji (planowanych na 2022 r.) i okrzepnięcia administracji w USA.

Autor składa podziękowania na ręce prof. Józefa Bieńka (URK), za okazaną pomoc.

 

Charakterystyka czasopism

Analiza doniesień prasowych oparta była została na następujących publikacjach, które dla porządku scharakteryzuję po kolei według wielkości nakładu. Na rynku niemieckim, były to dzienniki:

  • „Süddeutsche Zeitung” – liberalny dziennik drukowany w dużym formacie, wydawany w Monachium od 1945 roku. Jego nakład dzienny sięgał 440 tysięcy egzemplarzy.
  • „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – wysokonakładowy, najlepiej przygotowywany od strony merytorycznej niemiecki dziennik o charakterze konserwatywnym, wydawany od 1949 r. we Frankfurcie nad Menem. Jego nakład w dużym formacie przekraczał 380 tysięcy egzemplarzy. Szczególnie wartościowe były materiały poświęcone gospodarce i kulturze.
  • „Die Welt” – niemiecki dziennik założony w 1946 r. w Hamburgu przez stacjonujących tam Brytyjczyków. Jego nakład przekraczał 200 tys. egzemplarzy i dostępny jest w ponad 130 krajach. Jako główny tytuł koncernu Axel Springer AG, powszechnie uważany był za konserwatywny i prawicowy.
  • „Der Tagesspiegel” – wydawany od 1945 roku berliński dziennik, o nakładzie około 121 tys. egzemplarzy, znaczna część sprzedawana w prenumeracie. Czytany zwłaszcza w zachodniej części Berlina. Miał centrowy charakter.
  • „Neues Deutschland” – niemiecki dziennik, przed zjednoczeniem organ Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności(SED). Gazeta utworzona w 1946 roku, wydawana w Berlinie i kolportowana w całym kraju, w nakładzie rzędu 400 tysięcy egzemplarzy. Jedno z najważniejszych narzędzi propagandy komunistycznej w NRD. Po zjednoczeniu gwałtowny spadek sprzedaży, nakład wynosił około 40 tys. egzemplarzy. Gazeta związana z socjaldemokratyczną partią Die Linke. Przed zjednoczeniem „Neues Deutschland”, wspólnie z czechosłowackim dziennikiem partyjnym „Rudé Právo” i polską „Trybuną Ludu” były organizatorami dorocznego Wyścigu Pokoju.
  • „Handelsblatt” – największa codzienna gazeta o charakterze ekonomicznym, wydawana w Düsseldorfie, w nakładzie około 145 tys. egzemplarzy. Należała do Verlagsgruppe Handelsblatt.
  • „die tageszeitung” – silnie lewicowy dziennik o nakładzie około 60 tys. egzemplarzy, z czego ok. 50 tys. wykupywane jest w ramach prenumeraty. Gazeta założona w roku 1978 w Berlinie Zachodnim. Jego wydawcą było wydawnictwo taz-Verlagsgenossenschaft e.G. Na łamach „die tageszeitung” często podkreślane były aspekty związane z ekologią. Zasadniczo można stwierdzić, że poza kilkoma wyjątkami gazeta oficjalnie popierała decyzje podejmowane przez czerwono-zieloną koalicję, rządzącą w Niemczech w latach 1998 – 2005. Po wyborach parlamentarnych w 2005 roku dziennik rozdawał plakietki przeciwko przyszłej kanclerz Angeli Merkel, protestował także przeciwko bezkrytycznemu stosunkowi do polityki prezydenta George’a W. Busha[62]. Gazeta zasłynęła negatywnie materiałem z 26 czerwca 2006 r. obrażającym prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz jego brata, premiera Jarosława Kaczyńskiego. Tytuł „die tageszeitung” pisany jest od 1982 roku małymi literami, co stanowi odpowiedź na ogłoszenie zamiaru powrotu do starej niemieckiej pisowni.

Na rynku francuskim dziennikiem, który poruszał problem Gazociągu Północnego, był m.in.:

  • „Le Monde” – francuski dziennik wydawany od 1944 roku w Paryżu, krótko po tym, jak stolicę Francji opuściły wojska niemieckie. Dziennik założony na prośbę generała Charles’a de Gaulle’a. Nakład wynosił 390 tysięcy egzemplarzy. Linia gazety ma charakter centrolewicowy, jednak oficjalnie „Le Monde” prezentuje się jako gazeta umiarkowana.

Na rynku amerykańskim dziennikiem, który poruszał problem Gazociągu Północnego, był m.in.:

  • „The Washington Post” – najstarsza i najbardziej opiniotwórcza gazeta codzienna w USA, o nakładzie około 600 tysięcy egzemplarzy, programowo wiązana z Partią Demokratyczną.

Dla pełniejszego zobrazowania opisywanych zjawisk konieczne było wykorzystanie dzienników, uwzględniając zarówno nakład, specjalizację, jak i pewną linię politycznych sympatii. W tym miejscu należy zaznaczyć, że w Niemczech do 18 września 2005 r. ster władzy dzierżyła koalicja SPD/Zieloni, mająca poglądy socjalistyczne, stąd nazwa czerwono-zielona koalicja. Po wyborach linia polityczna uległa częściowej modyfikacji, na skutek powstania wielkiej koalicji CDU/CSU/SPD, kanclerzem została wówczas Angela Merkel z CDU. We Francji przez cały analizowany okres na czele państwa stał związany z Unią na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) prezydent Jacques Chirac, chociaż po referendum konstytucyjnym zmienił się premier. 31 maja 2005 r. miejsce Jean-Pierre`a Raffarina[63] zajął Dominique de Villepin[64]. Obaj reprezentowali partię UMP. Również w Polsce nastąpiła zmiana linii politycznej. W analizowanym okresie prezydentem już drugą kadencję był Aleksander Kwaśniewski. Jego obraz w analizowanych mediach był bardzo pozytywny, uważano go za gwaranta polskiej polityki zagranicznej. Zarówno gazety jak i oficjalne kanały Ministerstwa Spraw Zagranicznych potwierdzały, że Kwaśniewski cieszył się dużym poparciem społecznym, którego miarą była także reelekcja. Nie natrafiłem na wzmianki ukazujące w negatywnym świetle jego komunistyczną przeszłość, jak to miało miejsce w przypadku Matthiasa Warniga.

[1]Joseph R. Biden Jr, amerykański polityk demokrata, w latach: 1973 – 2009 senator, 2009 – 2017 wiceprezydent USA w administracji Obamy, od 20 stycznia 2021 46 prezydent USA.

[2]Barack H. Obama II, amerykański polityk demokrata, w latach 2009 – 2017,44. Prezydent USA.

[3]Donald J. Trump, amerykański przedsiębiorąca, jako kandydat Partii Republikańskiej w latach 2017 – 2021, 45. Prezydent USA.

[4] Źródło: https://www.money.pl/gospodarka/nord-stream-2-joe-biden-uwaza-gazociag-za-zla-inwestycje-dla-europy-6601482332887936a.html, data pobrania 28 I 2021 r.

[5] Źródło: https://www.money.pl/gospodarka/nord-stream-2-usa-wprowadzaja-sankcje-na-gazociag-6598955102780384a.html, data pobrania 28 I 2021 r.

[6]M. Koch, K. Stratmann, Nord Stream 2:USA stellenDeutschlandBedingungenfürSanktionserlass, źródło: https://www.handelsblatt.com/politik/deutschland/transatlantischer-konflikt-nord-stream-2-usa-stellen-deutschland-bedingungen-fuer-sanktionserlass/26872184.html, data pobrania 1 II 2021 r.

[7] powołana w 2015 r. z inicjatywy prezydenta RP Andrzeja Dudy i prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović grupa łączy 12 krajów: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię, Węgry. Chociaż nie wszystkie kraje mają dostęp do morza, to jednak wszystkie realizują swe interesy w portach Adriatyku, Bałtyku i Morza Czarnego. Status obserwatorów mają także USA (2017) i Niemcy (2018).

[8] Szerzej: https://pism.pl/publikacje/Niemcy_wobec_Inicjatywy_Trojmorza, data pobrania 7 II 2021 r.

[9] Drugim kamieniem milowym w globalnej dyskusji o energetyce jądrowej była katastrofa Elektrowni Atomowej Fukushima nr 1 i nr 2, do której doszło na skutek trzęsień ziemi, które miały miejsce w 2011 r.

[10] C Morris, M Pehnt, Niemiecka transformacja energetyczna Przyszłość oparta na odnawialnych źródłach energii, Inicjatywa Fundacji im. Heinricha Bölla Wydanie z 28 listopada 2012 r. Aktualizacja: styczeń 2014 r.

[11] M. Paszyn, Polityka energetyczna Niemiec w latach 1990–2015. Próba bilansu 25-lecia, s. 87., źródło http://dx.doi.org/10.18778/8088-839-5.06.

[12] Gerhard Schröder polityk SPD, w latach 1998 – 2005 kanclerz Republiki Federalnej Niemiec.

[13]Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Federalnej Niemiec, Wydział Promocji Handlu i Inwestycji, Niemiecka branża energetyczna, 2009, s. 7.

[14] Źródło: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/niemcy-kontrowersje-wokol-skladu-odpadow-radioaktywnych/02s75, data podrania 29 I 2021 r.

[15]S. Rychlicki, J. Siemek, Gaz ziemny w polityce energetycznej Polski i Unii Europejskiej,[w:] „Polityka Energetyczna, t.11, zeszyt.1., 2008 r. s. 422.

[16] S. Rychlicki, J. Siemek, Gaz ziemny w polityce energetycznej Polski i Unii Europejskiej,[w:] „Polityka Energetyczna, t.11, zeszyt.1., 2008 r. s. 419.

[17] Szerzej: P. Frączek, Uwarunkowania bezpieczeństwa energetycznego Niemiec, [w:] Nierówności Społeczne a Wzrost Gospodarczy, nr 41 (1/2015), s. 498.

[18]Szerzej: V. Kalashnikov, N. Kalashnykov, A Strategic Model Of EuropeanGas Supply  [w:] International Business &EconomicsResearchJournal – V 2008, Volume 7, Number 5, s. 44.

[19] Planning of the Grid Integration of Wind Energy in Germany Onshore and Offshoreup to the Year 2020, 2005

[20] Władimir Władimirowicz Putin, polityk rosyjski pełniący od roku 1999 władze w Federacji Rosyjskiej kolejno jako 2 prezydent (1999 – 2008), premier (2008 – 2012), prezydent (2012 – obecnie).

[21] C. von Hirschhausen, A. Neumann, Security of (Gas)Supply: Conceptual Issues, Cotractual Arrangements and the Current EU Situation, INDES Workshop, 6-7 V 2003, źródło: https://www.researchgate.net/publication/228800213_Security_of_Gas_Supply_Conceptual_Issues_Contractual_Arrangements_and_the_Current_EU_Situation, data pobrania 29 I 2021 r.

[22] M. Thumann, Wenn Putin Gas gibt, „Die Zeit, 37/2005

[23]Siergiej Borisowicz Iwanow, rosyjski polityk, w latach: 2001 – 2007 minister obrony Federacji Rosyjskiej,  2005 – 2007 wicepremier Rosji, 2007 – 2008pierwszy wicepremier Rosji, 2011 – 2016 Szef Administracji prezydenta Federacji Rosyjskiej, 2016 – obecnie Specjalny przedstawiciel prezydenta Federacji Rosyjskiej ds. ochrony środowiska, ekologii i transportu.

[24] PAP/ P.Z., Szwedzi boją się gazociągu, „Rzeczpospolita”, 25 V 2006, źródło: https://archiwum.rp.pl/artykul/617656-Szwedzi-boja-sie-gazociagu.html, data dostępu: 28 I 2021 r.

[25] Źródło: https://www.nord-stream.com/about-us/, data pobrania 29 I 2021 r.

[26] Udziałowcy Nord Stream AG: Gazprom (51%), Wintershall (15.5%), Uniper (15.5%), Gasunie (9%), GDF Suez (9%), źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Nord_Stream_AG, data pobrania 29 I 2021 r.

[27] R. Tarnogórski, NordEuropeanGasPipeline. Legal Aspects, „The Polish Qaarterly of International Affairs” Vol. 15, nr 1, 2006, s. 115.

[28]MatthiasWaring, niemiecki ekonomista, były oficer wschodnioniemieckiej Stasi, w latach 2006 – 2016 dyrektor generalny spółki Nord Stream.

[29] C. Whitlock, P. Finn, Schroeder accepts Russian Pipeline job, „The Washington Post”, 10 XII 2005.

[30] Aleksander Kwaśniewski, polski polityk, w latach 1995 – 2005 prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

[31] Horst Köhler, polityk CDU, w latach 2004 – 2010 prezydent Republiki Federalnej Niemiec.

[32] Szerzej: B. Janusz-Pawletta, Raport: Prawno-międzynarodowe aspekty układania rurociągów na dnie Bałtyku, „Bezpieczeństwo Narodowe” 2006, nr I.

[33] Grupa Wyszehradzka (V4) to tworzona przez: Polskę, Czechy, Słowację i Węgier od 1991 r. nieformalna grupa czterech Środkowej Europy, które łączy nie tylko sąsiedztwo i podobne uwarunkowania geopolityczne, ale przede wszystkim wspólna historia, tradycja, kultura oraz wartości. Źródło: https://www.gov.pl/web/dyplomacja/grupa-wyszehradzka, data pobrania 29 5 2021 r.

[34]Szerzej:

  1. Rinke, M. Ziener, Keine Politik über die Köpfe anderer, „Handelsblatt” 26 VII 2005.;

Ul, Köhler lobt in Warschau Qualität der Beziehungen, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” 31 VIII 2005;

AFP/DPA, Köhler plädiert in Polen für Offenheit, „die tageszeitung” 31 VIII 2005;

  1. Boecker, Einigung über Pipeline-Bau, „Süddeutsche Zeitung” 1 IX 2005;
  2. Köppel, Deutschlands Interessen, „Die Welt” 5 IX 2005;
  3. Gnauck, Polen fühlt sich wieder einmal übergangen, „Die Welt” 7 IX 2005;

Ch. von Marschall, Pakt mit Putin „Der Tagesspiegel” 9 IX 2005;

  1. Reimer, Eine Gefahr für die Ostsee, „die tageszeitung” 9 IX 2005;

K.-H. Donath, G. Lesser, Pipeline schlägt Wellen, „die tageszeitung” 9 IX 2005.

[35] J. Himmelreich, Energie aus allen Rohren, „Der Tagesspiegel”, 28 XII 2005.

[36] WST, Gazociąg Północny priorytetowym projektem Unii, „Puls Biznesu” 25 VII 2006.

[37]Szerzej: N. Busse, Der Primat des Kommerziellen, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” 19 VIII 2005;

  1. Vetter, Solides Fundament mit feinen Rissen, „Handelsblatt” 31 VIII 2005.

[38]Aleksiej Borisowicz Miller, rosyjski ekonomista, od 1996 był zatrudniony w spółce zarządzającej portem morskim w Petersburgu, gdzie pełnił funkcje dyrektora ds. rozwoju i inwestycji, następnie od 1999 do 2000 dyrektora generalnego. W 2000 otrzymał nominację na stanowisko zastępcy ministra energetyki. Od 2001 pełni funkcję prezesa zarządu Gazpromu, zastąpił wówczas Rema Wiachiriewa. Od 2002 jest także zastępcą przewodniczącego rady dyrektorów Gazpromu.

[39] C. Dmie, Schröder macht keinen Ein-Euro-Job, „Neues Deutschland” 15 XII 2005;

[40]H. de Bresson, Ch. Châtelot, N. Nougayrede, Gazprom: la reconversion de M. Schröder scandalise la Pologne, „Le Monde” 13 XII 2005.

[41] Paryż, informacja własna placówki, Europa potrzebuje osi Paryż – Berlin, [w:] Unia Europejska Biuletyn MSZ, 14 IX 2005, rok VI nr 175/1207, s. 9.

[42] Nicolas Sarkozy, francuski polityk Unii na rzecz Ruchu Ludowego, w latach 2007 – 2012 prezydent Republiki Francuskiej.

[43]Jacques Chirac, francuski polityk, lider ugrupowań gaullistowskich, dwukrotny premier Francji w latach 1974 – 1976 oraz 1986 – 1988. W latach 1995 –2007 prezydent Francji.

[44] Paryż, informacja własna placówki, Nicolas Sarkozy w Warszawie, [w:] Unia Europejska Biuletyn MSZ, 19 IX 2005, rok VI, nr 178/1210, s. 11.

[45]Wybory parlamentarne w Niemczech 2005 r., źródło internetowe, http://pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_parlamentarne_w_Niemczech­­_w­_2005­_roku

[46] G. Appenzeller, Die Kanzlerwahl, „Der Tagesspiegel” 19 IX 2005.

[47] Frank-Walter Steinmeier,niemiecki polityk, działacz Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), w latach 2005 – 2009 oraz 2013 – 2017 minister spraw zagranicznych, od 2017 r. prezydent Niemiec,

[48] Szerzej na ten temat: Ch. Bertram, Auf nach Amsterdam! „Der Tagesspiegel” 19 IX 2005;

  1. Monath, Hin oder Her, „Der Tagesspiegel” 24 XI 2005.

[49]José Luis Rodríguez Zapatero, hiszpański polityk, w latach 2000 – 2012 lider Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE), w latach 2004 – 2011 premier Hiszpanii.

[50]José María Alfredo Aznar López, hiszpański polityk z Partii Ludowej, w latach 1987 – 1989 prezydent Kastylii i Leónu, w latach 1996 – 2004 premier Hiszpanii.

[51]Lech Kaczyński, polski polityk, konserwatysta, w latach 1992 – 1995 Prezes Najwyższej Izby Kontroli, w latach 2000 – 2001 minister sprawiedliwości i prokurator generalny, w latach 2005 – 2010 prezydent Polski.

[52] Kazimierz Marcinkiewicz, polski polityk i nauczyciel, w latach 1992–1993 wiceminister edukacji narodowej, latach 2005 – 2006 premier rządu polskiego.

[53] M. Barnier, Willkommen, Frau Merkel!„Handelsblatt” 22 XI 2005;

[54] Berlin, informacja własna placówki, Omówienie polskich wątków w wystąpieniu Angeli Merkel na forum Bundestagu,  [w:] Unia Europejska Biuletyn MSZ, 1 XII 2005, rok VI, nr 229/1261, s. 4-6.

[55] K. Schuller, Wir müssen die schmerzhaften Fragen der Vergangenheit klären, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” 2 XII 2005.

[56] D. MacShane, Düstere Aussichten, „Der Tagesspiegel” 2 XII 2005.

[57] Paryż, informacja własna placówki, Francusko-niemieckie uzgodnienia przed szczytem UE, [w:] Unia Europejska Biuletyn MSZ,12 XII 2005, rok VI nr 236/1268, s. 4.

[58] G. Nonnenmacher, Mittelmacht Frankreich, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” 16 XII 2005.

[59] Paryż, informacja własna placówki, Jak nadać nowy impuls Europie, [w:] Unia Europejska Biuletyn MSZ, 28 XI 2005, rok VI nr 226/1258, s. 16-17.

[60] A. Korybut-Woroniecki, Aktualny stan i przyszłość współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Geneza Trójkąta Weimarskiego, [w:] Szczyt Trójkąta Weimarskiego w Nancy, pod red. I. Kozłowskiej, J. Marszałek-Kawy, Toruń 2005, s. 11.

[61] J. Reiter, M. A. Cichocki, Trójkąt Weimarski. Usuwanie przeszkód, „Rzeczpospolita” 29-30 V 2004.

[62] George W. Bush, amerykański polityk, republikanin, w latach: 1995 – 2000 gubernator Teksasu, 2001 – 2009 43. prezydent USA.

[63] Jean-Pierre`a Raffarin, francuski polityk, przedstawiciel UMP, w latach 2002 – 2005 premier Francji.

[64]Dominique de Villepin, francuski polityk i literat, w latach 2002 – 2004 minister spraw zagranicznych, w latach 2005 – 2007 premier Francji.