Niezależne media. Dlaczego tak trudno uwierzyć w ich istnienie? [RELACJA]

W świecie, w którym rządzą pieniądze, coraz trudniej wybić się na niezależność. Szczególnie trudno pracuje się dziennikarzom, którzy należą do redakcji mających swoją linię polityczną. Niezależne dziennikarstwo przenosi się przede wszystkim do internetu, gdzie każdy może publikować do woli na swojej stronie internetowej. W dobie mediów cyfrowych pojawia się zatem pytanie czy niezależne media jeszcze istnieją? Odpowiedzi starali się udzielić uczestnicy dyskusji – goście z Ukrainy, Czech, Chorwacji i Polski – która odbyła się podczas XIII Forum Europa-Ukraina w Rzeszowie.

W ostatnich latach zakres pośredniej i bezpośredniej kontroli władz ukraińskich nad mediami powiększył się, co zniwelowało zdobycze pomarańczowej rewolucji. Media na Ukrainie w coraz mniejszym stopniu wypełniają funkcje kontroli władz i polityków oraz rzetelnego informowania społeczeństwa o sytuacji w kraju. Stopień kontroli władz nad mediami rośnie w zależności od popularności medium. Obecnie za najmniej wiarygodny środek masowego przekazu należy uznać telewizję. Z kolei największym pluralizmem, a jednocześnie bardziej ograniczoną dostępnością, charakteryzuje się segment mediów internetowych.

Według Tetiany Rozvadovskiej, dyrektor magazynu BusinessWoman obecnie na Ukrainie rozpoczął się proces tzw. deoligarchizacji mediów. Widać także zmianę jakościową w pracy dziennikarzy. Magazyn BusinessWoman to jedno z wydawnictw, które ma swoje przedstawicielstwo w Parlamencie Europejskim. Dziennikarze identyfikują się z treściami, o których piszą, a polityka wydawnicza firmy jest transparentna. BusinnessWoman to przykład wydawnictwa, które jest niezależne.

Przełom polityczny w 1989 r. przyniósł w Czechach nie tylko prywatyzację państwowych mediów i partyjnej prasy, ale także roszady na rynku prasowym. Tuż po obaleniu komunizmu już na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia niemieccy wydawcy opanowali niemal cały czeski rynek prasowy. Od kilku lat praktycznie cała czeska prasa należy do Czechów, a konkretnie – do czeskich oligarchów, przez co wyraźnie obniżyła się jej różnorodność i jakość. Zdaniem Jaromíra Piskořa, redaktora portalu polskodnes.cz, mimo kontrolowania części mediów przez premiera Andrieja Babisa, w Czechach możemy mówić o pluralizmie mediów i ich niezależności. Według indeksu wolności mediów opracowywanego przez organizację „Reporterzy Bez Granic” Czechy znajdują się na 40 miejscu.

W ubiegłym roku kilkuset dziennikarzy protestowało w Zagrzebiu przeciwko wywieraniu presji na pracowników mediów oraz ograniczaniu wolności prasy w tym kraju. Demonstrację pod hasłem „Wy przejęliście media, my nie oddamy dziennikarstwa” zorganizowało Chorwackie Stowarzyszenie Dziennikarzy. Po proteście ponad 1100 pozwów złożono przeciwko przedstawicielom krajowych mediów. Zgodnie ze zmianami w prawie, każdy dziennikarz może zostać oskarżony za swoje materiały w procesie karnym. Według Marijana Opačka, redaktora naczelnego portalu Otvoreno.hr, w Chorwacji w dalszym ciągu mamy do czynienia z różnymi, krzyżującymi się interesami ze strony mediów i polityków, ale politycy pod wpływem UE zaczynają bać się mediów. Wydaje się jednak, że sytuacja, z wyjątkiem telewizji, poprawia się.

Według Patryka Salamona, redaktora naczelnego LoveKrakow.pl, media niezależne nie istnieją. Zawsze bowiem są w jakimś stopniu uzależnione: od biznesu, władzy lokalnej, polityków. Najważniejsze i zarazem najtrudniejsze jest jednak znalezienie właściwej granicy i złotego środka. To zadanie należy do rektora naczelnego, aby w odpowiednim momencie powiedział „stop”. Obecnie każde medium: prasa, radio, telewizja czy portal internetowy zawierają reklamy. – Jeżeli jakieś medium nie ma reklam czy tekstów sponsorowanych to się nie liczy – podsumował dyskusję Salamon.

Panel poprowadził Ryszard Pajura, prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.