Książę Henryk „Harry” – dlaczego świat ogląda jego ślub i ile jest wart dla państwa?

Wojciech Pawlus

W Wielkiej Brytanii, obok Brexitu, tematem numer jeden jest obecnie ślub księcia Henryka, brata następcy tronu księcia Wilhelma, z amerykańską aktorką Meghan Markle.

Zainteresowanie światowych mediów ceremonią z 2011 roku, kiedy to Wilhelm poślubił Catherine Middleton, miało sens z politycznego punktu widzenia, bo Wilhelm będzie w przyszłości królem Zjednoczonego Królestwa. Henryk jest jednak dopiero piąty w kolejce do tronu. Z racji tego, że jego brat cieszy się z ojcostwa trójki zdrowych dzieci, raczej nie włoży nigdy korony. Jaką rolę spełnia Henryk, zwany potocznie „Harrym” i dlaczego jego życie cieszy się nie mniejszym zainteresowaniem niż to jego brata?

Warto zacząć od przyczyn niezależnych od samej osoby Harry’ego. W Europie monarchie utrzymały się tylko w kilku krajach Europy Zachodniej i Północnej, właściwie na skutek szczęśliwego zbiegu okoliczności. W Hiszpanii na przykład dokonano restytucji monarchy jako głowy państwa w latach 70-tych XX wieku, choć wcześniej kraj ten był już republiką, a następnie dyktaturą regencyjną. Z kolei w Grecji mniej więcej w tym samym czasie monarchia została obalona przez juntę wojskową i już nigdy nie powróciła.

W przypadku Wielkiej Brytanii czy Szwecji, monarchia w czasach nowożytnych nigdy nie upadła. Dostatecznie wcześnie dokonano reform oddających realną władzę w ręce parlamentu. Kraje te nie doświadczyły również żadnej poważnej okupacji w pierwszej połowie poprzedniego stulecia. Choć realny parlamentaryzm brytyjski sięga końca XVIII wieku, przed II wojną światową monarchia brytyjska tworzyła rodzaj politycznego spoiwa wszystkich terytoriów imperium, a członkowie rodziny królewskiej pełnili ważne funkcje reprezentacyjne, oraz administracyjne w koloniach. Rodzeństwo książąt Wilhelma i Henryka to produkt zupełnie innych czasów.

Urodzili się w latach 80-tych w czasach poważnego kryzysu tożsamościowego kraju, związanego z niepokojami północnoirlandzkimi, wojną na Falklandach, strajkami przemysłowymi i ogólnym spadkiem znaczenia Zjednoczonego Królestwa na arenie międzynarodowej. Ich matka, księżna Diana, wprowadziła nową jakość w kontakty rodziny królewskiej z poddanymi. Choć miała arystokratyczne pochodzenie, otwarcie zaangażowała się w publiczność działalność charytatywną i społeczną, co wykraczało poza zwyczaje konserwatywnego dworu. Była również pierwszą namiastką współczesnej celebrytki w monarchii, komentowano jej kreacje modowe, czy rozmaite prozaiczne działania niezwiązane z działalnością publiczną. Jej ostatnie lata życia przypadły na dekadę otwartości na świat i liberalnych nurtów kulturowych określanych jako „Cool Britannia”. To właśnie wtedy monarchia brytyjska przestała tak na dobrą sprawę pełnić funkcje stricte polityczne, a stała się przede wszystkim intratnym produktem eksportowym i źródłem międzynarodowych dochodów dla Wielkiej Brytanii.

Wychowywani w schedzie po tragicznie zmarłej w 1997 roku „Księżnej Ludu” Wilhelm i Henryk odziedziczyli po niej sympatię społeczeństwa, tak w Wielkiej Brytanii jak i na świecie. Mimo, że zostali stworzeni do kontynuacji misji swojej matki to obaj odbyli tradycyjną służbę wojskową, pojawiając się nawet na misjach zagranicznych jako piloci. Tak Wilhelm, jak i Henryk jeżdżą również z oficjalnymi królewskimi wizytami do krajów Wspólnoty Narodów. Choć ich rola jest dużo bardziej kulturowa niż polityczna jak w przeszłości. Z racji swojej kariery wojskowej Harry jest patronem m.in. Invictus Games, czyli zawodów sportowych rannych wojskowych ze wszystkich krajów Commonwealthu. Obaj bracia patronują agencjom charytatywnym, angażują się w inicjatywy medialne, czy zabiegają o konkretne inwestycje w kraju. Są lobbystami, celebrytami, biznesmenami i orędownikami spraw politycznych, a ich agendę ustala dwór królewski wespół z rządem brytyjskim. To dokładnie zaplanowana operacja, nastawiona na popularyzację brytyjskości na świecie poprzez unikatowy instrument historyczny jakim jest monarchia. Być może właśnie ze względu na organizacje post-imperialne, Zjednoczone Królestwo robi to z tak dużym sukcesem. Nie można tego samego przecież powiedzieć o monarchii norweskiej, czy belgijskiej.

Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności, ślub Harry’ego automatycznie chcą śledzić, Australijczycy, Kanadyjczycy, czy nawet Amerykanie, których fascynuje staromodny sznyt otaczający obcą im politycznie, ale nie językowo monarchię. Do grona państw anglojęzycznych, szybko dołączają nadawcy telewizyjni z innych krajów, którym odsprzedawane są prawa transmisji w ramach dużych międzynarodowych koncernów medialnych. Na wydarzeniu zarabiają brytyjscy cukiernicy, restauratorzy, projektanci mody, styliści ślubni, czy nawet producenci suwenirów. Ceremonia i wesele są szansą na zaistnienie ich produktów w mediach. Ślub Henryka, podobnie jak Wilhelma „Williama” wcześniej, to wielka impreza brytyjskiego i światowego kapitalizmu, obliczona na przedłużenie oddziaływania Londynu na światową kulturę, pomimo blednącego znaczenia państwa w obliczu Brexitu.

Trudno odmówić Brytyjczykom, że ekspozycja ich monarchii przynosi wymierne zyski. W całym tym układzie zastanawia wpływ jaki zaprogramowane życie ma na osobiste sprawy członków rodziny królewskiej jako ludzi. Są oni niezwykłym przypadkiem uprzywilejowanych(?) z urodzenia urzędników państwowych, którzy jednak nie mają prawie żadnego wyboru, czy chcą takie życie prowadzić. Mimo wszystko Wilhelm i Henryk, tak samo jak ich matka, odnajdują się na razie w roli „książąt ludu” znakomicie.

Czytaj dalej:

https://www.royal.uk/prince-harry

http://www.bbc.com/news/entertainment-arts-43515115