Koniec kryzysu konstytucyjnego w Hiszpanii?

Izabela Niedziałek

Hiszpania może na chwile odetchnąć. Po dwóch napiętych miesiącach pełnych negocjacji i rozmów, udało się utworzyć rząd koalicyjny. Premier Pedro Sanchez z Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) doszedł do porozumienia z liderem skrajnie lewicowej partii Unidos Podemos, Pablo Iglesiasem, od stycznia wspólnie będą decydować o losach Hiszpanii.

Konieczność utworzenie koalicji w hiszpańskim parlamencie to skutek ostatnich listopadowych wyborów w tym państwie. Były to już drugie wybory parlamentarne w tym roku i czwarte w ciągu czterech lat. Ostatnim razem zwycięskiej partii PSOE pomimo ewidentnej wygranej, nie udało się uzyskać większości parlamentarnej. Przez kilka miesięcy parlament nie mógł dojść do porozumienia w sprawie budżetu, co ostatecznie zmusiło premiera Sancheza do rozpisania ponownych wyborów.

Rząd większościowy w Hiszpanii jest możliwy jeśli zwycięska partia zdobędzie 176 mandatów. W pierwszych wyborach socjaliści uzyskali 123 miejsca w parlamencie, listopadowe wyniki nie poprawiły ich sytuacji. Sanchez i jego partia zdobyli ponad 28 procent głosów, a co za tym idzie jedynie 120 mandatów. W związku z tym, tak jak poprzednim razem, zabrakło im ponad 50 mandatów, aby móc samodzielnie rządzić.

Ostatecznie, po dwóch miesiącach, Sanchezowi udało się utworzyć koalicję. Sama partia Unidos Podemos, mająca 35 miejsc w parlamencie nadal nie dawała większości, dlatego koalicja ostatecznie składać będzie się aż z ośmiu ugrupowań. Atmosfera była wyjątkowo napięta, a istnienie koalicyjnego rządu stało pod znakiem zapytania, zwłaszcza, że podczas głosowania 167 posłów opowiedziało się za utworzeniem koalicji, natomiast 165 było przeciwnych. Nowy rząd jest pierwszym rządem koalicyjnym od czasów upadku dyktatury Franco w 1975 roku.

Sanchez przedstawił w drugiej połowie stycznia nowych ministrów. Wśród nich są osoby, które zajmowały już wcześniej stanowiska rządowe oraz nowi ministrowie zasiadający w radzie z ramienia Unidos Podemos. Obecnie mówi się, że jest to rząd wyjątkowy, ponieważ obok szwedzkiego jest najobszerniejszym organem wykonawczym w Unii Europejskiej. W jego skład wchodzą aż 22 resorty, o 5 więcej niż dotychczas. Sam premier mówi, że ​​hiszpański gabinet – pomimo różnic ideologicznych, będzie zawsze jednogłośny, a ministrowie nie będą ministrami ani PSOE ani Podemos, ale „ministrami rządu Hiszpanii”. Ma to oznaczać jedność i zgodność wśród rządzących. Partia PSOE otrzymała siedemnaście resortów, natomiast Podemos zasiądzie w pozostałych pięciu.  Wszystkie najważniejsze ministerstwa – obrony narodowej, gospodarki, spraw zagranicznych, finansów, spraw wewnętrznych, będą jednak zarządzane przez partię Sancheza. Koalicjanci zajmą się kwestiami społecznymi – uniwersytetami, pracą czy równouprawnieniem.

Rząd PSOE-UP zapowiada, że będzie pracował nad takimi sprawami, jak: poprawa stosunków i sytuacji Katalonii, a także przygotowaniem budżetu. Jego celem na ten rok będzie także dalsze przeprowadzanie transformacji ekologicznej oraz wdrożenie minimalnego dochodu.

Wydaje się, że kryzys w Hiszpanii został opanowany. Zaczyna się nowy rozdział w historii państwa. Rząd PSOE-UP ma przed sobą trudne zadanie, zwłaszcza w obliczu tak silnej opozycji, na którą składają się dwa prawicowe ugrupowania – Partia Ludowa oraz Vox.