Kiedy szczepionka na koronawirusa?

Katarzyna Grabka

Badacze z całego świata pracują nad szczepionką na nowego koronawirusa z Chin, który sieje spustoszenie od grudnia 2019 roku. Zakażenie wirusem 2019-nCoV wywołuje zapalenie płuc, które grozi śmiercią. Nawet przypadkowe kontakty z chorymi mogą powodować rozprzestrzenianie się epidemii. Dlatego tak ważne jest znalezienie szczepionki, która zatrzyma ekspansję wirusa.

Szczepionka na SARS-2-CoV, jeśli w ogóle powstanie, to nieprędko. Niewykluczone, że będzie gotowa dopiero, gdy epidemia już wygaśnie. 26 lutego 2020 roku był pierwszym dniem, kiedy liczba potwierdzonych przypadków poza Chinami była większa niż w Państwie Środka. Nie wiadomo, czy z powodu epidemii nie zostanie przesunięty termin igrzysk olimpijskich w Tokio, zaplanowanych na przełom lipca i sierpnia. SARS-2-CoV nagle stał się problemem w krajach takich jak Korea Południowa, Iran czy Włochy. I chociaż w państwach UE już wcześniej notowano pojedyncze ogniska wirusa (fabryka części motoryzacyjnych w Bawarii czy ośrodek wypoczynkowy w Alpach Francuskich), to wraz z pojawieniem się go w Lombardii nastąpiła pełna mobilizacja służb na Starym Kontynencie.

Chińscy naukowcy byli w stanie szybko zidentyfikować sekwencję genetyczną nowego koronawirusa, a urzędnicy podali ją do publicznej wiadomości, umożliwiając zespołom naukowym natychmiastowe rozpoczęcie pracy. Mając pod ręką kod genetyczny, naukowcy mogą rozpocząć prace nad szczepionką bez potrzeby pobierania próbki wirusa. Podobnego odkrycia dokonał zespół naukowców z mediolańskiego szpitala zakaźnego Sacco, którym przewodził  profesor Massimo Galli. Jednym z członków zespołu jest Polak – dr Maciej Tarkowski. Identyfikacja pozwoli naukowcom śledzić każdego pojedynczego wirusa, tak by ustalić, jak krążył, i w jakim czasie. Kolejnym krokiem będą prace nad przeciwciałami, a zatem nad szczepionką i metodami leczenia w laboratoriach farmaceutycznych.

Nie oznacza to jednak, że szczepionka zostanie błyskawicznie opracowana. Według dr. hab. n. med. Ernesta Kuchara – kierownika Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i prezesa Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, zrobienie szczepionki nie jest tak mało spomplikowane, jak ugotowanie zupy. Szybkie opracowanie takich preparatów jest po prostu nierealne. Nawet jeśli naukowcom już się udało opracować obiecujące metody chroniące przez zakażeniem SARS-2-CoV, to do szczepionki – rozumianej jako wyrób medyczny, który jest dostępny na rynku, bo przeszedł krzyżową drogę badań potwierdzających jego skuteczność oraz bezpieczeństwo dla ludzi – jeszcze daleka droga. Szczepionki powstają bowiem latami; prace nad preparatem zapewniającym odporność na wirusa Eboli, dopuszczonym pod koniec ubiegłego roku w Unii Europejskiej, trwały od połowy lat 90. Ta dziedzina nauki opiera się na wielu niepowodzeniach, które ostatecznie prowadzą do przygotowanie odpowiedniego preparatu. Szczepionek przeciw wielu zarazkom (HIV, pierwotniakom powodującym malarię czy bakteriom odpowiedzialnym za boreliozę) nie udało się opracować pomimo dekad starań i zainwestowanych miliardów.