Jaka przyszłość czeka rosyjskie mono-miasta ?


06.03.2017 – Olga Sokołowska

Władze Rosji co pewien czas wracają do jednej z najtrudniejszych kwestii społeczno-gospodarczych, które nie omijają ani Stanów Zjednoczonych, ani Europy Zachodniej, a tym bardziej krajów o niższym poziomie rozwoju. Dotyczy ona miast, funkcjonujących w oparciu o jedną branżę (najczęściej, produkcyjną, ale bywa też, że – usługową lub handlową), albo o jedno przedsiębiorstwo.

Niemcy z przykładami udanej rewitalizacji przemysłowych miast Zagłębia Ruhry, Wielka Brytania, gdzie górnicze Castleford po likwidacji kopalń przekształciło się w europejski  ośrodek sportu snowboardowego lub Birmingham, które przy pomocy państwa i inwestycji prywatnych odeszło od monoprzemysłu motoryzacyjnego, stając się miastem nowoczesnych usług i przyjaznej mieszkańcom infrastruktury, dają dowody możliwości skutecznego rozwiązywania problemów mono-miast.

W Rosji problem dostrzeżono w 2010 roku (po słynnych protestach mieszkańców Pikalowa), opracowano „kompleksowy program działań”, którego celem było wyprowadzenie z trudnej sytuacji – jak wówczas obliczono – 460 miast. Pod kierownictwem prez. D. Miedwiediewa na początek wybrano 27 miejscowości, począwszy od miast Togliatti (ponad 700 tys, mieszkańców i jeden wielki kombinat samochodowy), Nabiereżnyje Czołny (506 tys. mieszkańców i kombinat „Kamaz”), Niżnij Tagił (375 tys. mieszkańców i zakład „Urałwagonzawod”), po Swietłogorje (1700 mieszkańców i kombinat „Russkij Wolfram”), które wymagały wyprowadzania miast z mono-profilowej pułapki. Założono m.in.: sztuczne stymulowanie przeorientowania produkcyjnego, zmiany w systemach budżetowych miast i regionów, dla zapewnienia większych środków na zaspokajanie miejscowych potrzeb. Przeprowadzono też akcje promocyjne, mające na celu przyciągnięcie kapitału i inwestycji.

Obecnie temat wrócił pod obrady rządu. Okazuje się, że rezultaty przedsięwzięć, zapoczątkowanych w 2010 roku, są znikome. W mono-miastach żyje 10 proc. ludności Rosji (14 mln), a ich „główni żywiciele” – przedsiębiorstwa kontynuują redukcję zatrudnienia. Inwestycji w nowe rodzaje aktywności zawodowej jest niewiele.

Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego pod nowym kierownictwem niespełna 35-letniego Maksima Oreszkina, ma ambitne plany: do 2019 roku w 319 mono-miastach spowodować wzrost zatrudnienia o 230 tys. osób, dzięki inwestycjom w wysokości 170 mld rubli. Do roku 2025 liczba nowych miejsc pracy ma wynieść 600 tys. Z listy mono-miast ma wkrótce zniknąć na przykład Czerepowiec, gdzie głównym przedsiębiorstwem jest „Siewierstal”, dzięki utworzeniu tzw. terytorium wyprzedzającego rozwoju, z preferencjami podatkowymi dla inwestorów.

Włączenie mono-miast do programu tworzenia tych terytoriów zostało potraktowane jako panaceum. Taki status mają już Jurga i Anżero-Sudżensk, w obwodzie kemerowskim. To tylko dwa z 24 miast w Kuzbasie. W całej zaś Rosji obecnie wymienia się 319 miast. Czy wszystkie znajdą się na preferencyjnej liście ? Mało prawdopodobne.