Jak optymalizować wydatki w ochronie zdrowia?

Mimo ustawy, która zwiększy środki przeznaczane na służbę zdrowia do 6 proc. PKB w 2024 roku, jej finansowanie w Polsce wciąż pozostaje wyzwaniem. Trudną sytuację pogłębia niedobór personelu medycznego i starzejące się społeczeństwo. Dlatego eksperci alarmują o potrzebie wdrożenia mechanizmów zwiększających efektywność wydatkowania środków, które w pierwszej kolejności powinny trafiać do placówek mających możliwość najlepszego ich spożytkowania. Konsolidacja, grupy zakupowe, konsorcja – to tylko wybrane sposoby na optymalizację wydatków w ochronie zdrowie. Na ile będą one skuteczne? Odpowiedzi na to pytanie szukali eksperci podczas tegorocznego Forum Ochrony Zdrowia w Karpaczu.

 

Problemy z finansowaniem systemu ochrony zdrowia od lat sprowadzają się nie tylko do niewystarczającej ilości środków przeznaczanych na zdrowia, ale również do ich nie najlepszego lokowania. Nie od dziś bowiem wiadomo, że przy ograniczonych środkach należy kilkukrotnie obejrzeć każdą złotówkę zanim się ją wyda. Niestety w wielu obszarach ochrany zdrowia tego kilkukrotnego spojrzenia na wydatkowane pieniądze brakuje.

Jak zatem optymalizować wydatkowanie środków w systemie ochrony zdrowia? W ocenie posła Andrzeja Sośnierza (PiS) to, co dzieje się obecnie w zdrowiu może zachwiać całą gospodarką światową, a rozmowy o reformach zdrowotnych i zarządzanie systemem ochrony zdrowia jest trudną sztuką. Poseł wspomina, że kilkakrotnie próbował zainicjować zdrowotne dyskusje wśród polityków, jednak za każdym razem po około kwadransie rozmowy dzwonił telefon z „ważniejszą sprawą”, która absorbowała uwagę decydentów.

Epidemia pokazuje, że nie ma ważniejszych rzeczy. Zdrowie może wszystko położyć – podkreślił Sośnierz.

Parlamentarzysta przekazał, że według niego najlepiej wydaje się swoje pieniądze na własne cele, a najgorzej cudze pieniądze na cudze cele.

Wydatkowanie przez system finansowania środków na opiekę zdrowotną jest namacalnym przykładem braku optymalizacji. Aby to zobaczyć dobrze jest ułożyć pewne kryteria lokowania pieniędzmi. Ostatnie działania Ministerstwa Zdrowia, polegające na totalnej centralizacji pokazują ten trend. To jest model przestarzały, ale bardzo atrakcyjny, ponieważ minister może wszystko – powiedział Andrzej Sośnierz.

 

Przestarzały system. Zły kierunek zmian

Poseł zaznaczył także, że efektem działania „Solidarności” była mądra, przemyślana reforma ochrony zdrowia, która polegała na rozdzieleniu roli płatnika od decydenta politycznego. Według panelisty była to próba maksymalnego, choć w całości niemożliwego, odpolitycznienia w ochronie zdrowia – umożliwienie krążenia pieniędzy w sposób systemowy zamiast politycznego.

To zostało właściwie zlikwidowane. Pionizacja Narodowego Funduszu Zdrowia wykonana na 40-lecie „Solidarności” właściwie przywróciła stan sprzed reformy. Niektórzy mówią, że to jest nowoczesne, ja mówię przeciwnie – to jest stare, socjalistyczne myślenie: jak będę rządził wszystkim ja, minister, to będzie dobrze. Tak, będzie dobrze dla ciebie i kolegów z partii, niekoniecznie dla nieznanych tobie ponad 30 mln pacjentów, którzy mają być beneficjentami tego systemu – ocenił ostatnie zmiany Andrzej Sośnierz. – Optymalizacja musi wynikać z tego, że scena polityczna dojrzeje do pozbycia się ulubionego narzędzia, czyli telefonu i żeby stworzyć system wydatkowania pieniędzy – przekonuje poseł i dodaje: – Ja proponuje, aby pieniądze mimo wszystko szły za pacjentem.

 

Zakupy centralne. Trafne rozwiązanie?

Co zatem eksperci sądzą o pomyśle centralnych zakupów?

Zakupy centralne jakkolwiek teoretycznie są efektywniejsze, to jednak niosą za sobą zagrożenia związane z wydatkowaniem cudzych pieniędzy na cudze cele. Takie działania należy wdrażać ostrożnie – skwitował Sośnierz.

 

Za dużo laboratoriów?

Zastanawiając się nad nieefektywnie zarządzanymi obszarami w systemie ochrony zdrowia parlamentarzysta wskazał na sieć laboratoriów COVID-19.

 Po co my mamy 180 laboratoriów [testujących pacjentów na obecność koronawirusa – przyp. red]? Przecież jedno laboratorium powinno wykonywać 3 tys. badań, jeśli chcemy mieć 100 tys., to 20 laboratoriów wystarcza. Otworzyliśmy 180 laboratoriów o bardzo małej wydajności. Są takie obszary, gdzie dzięki wydaniu pieniędzy osiągnęliśmy pożyteczne efekty dla pacjentów, ale większość tych wydatków jednak mogę ocenić pejoratywnie – ocenił parlamentarzysta.

Wiceprezes KRDL Justyna Marynowska zabierając głos z Sali powiedziała, że to na ile tekst jest miarodajny wynika w przeważającej mierze jak został pobrany i transportowany – im dłuższy transport, tym wyższe ryzyko fałszywego wyniku badania, co jest pochodną materiału badanego (wirusa).

 

Centralne zarządzanie: na efekty musimy poczekać

Zabierając głos w dyskusji Marek Tombarkiewicz, dyrektor Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji, podkreślił, że obecnie jest zbyt wcześnie, żeby holistycznie ocenić ostatnie zmiany systemowe – Centralizacja zarządzania już się wydarzyła. Zobaczymy, jakie będą jej efekty. Nie można liczyć na centralne zakupy we wszystkich grupach asortymentów, które są używane w ochronie zdrowia. Pewnym rozwiązaniem byłoby tworzenie grup zakupowych, ale ja nie znam dobrych przykładów, które by się udały i przyniosły konkretne oszczędności – wskazał dyrektor NIGRiR i jednocześnie były wiceminister zdrowia. Wspomniał także, że wzrosty kosztów środków ochrony osobistej sięgają nawet kilkuset procent, co stanowi kolejne wyzwanie dla menadżerów.

Otrzymaliśmy jasne sygnały, że testować na obecność koronawirusa możemy jedynie osoby ewidentnie objawowe. Powstaje pytanie, czy ktoś będzie kontrolował to, czy wszystkie testy wykonane w szpitalu są wykonane u pacjentów objawowych czy jest to rodzaj zapobiegliwości? – zastanawiał się dyrektor Tomarakiewicz i dodał: – Szpitale muszą zacząć pracować pełną parą. Albo wszystkich testujemy i ponosimy tego koszty, czyli zwiększamy sobie koszty a nie zwiększamy przychodów, albo stosujemy tylko środki ochrony indywidualnej. Ja jestem zwolennikiem tej drugiej metody, jako bezpieczniejszej dla personelu.

 

Grupy zakupowe – udana inwestycja?

Broniąc idei zakupów grupowych Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, wskazał warunki brzegowe konieczne do spełnienia.

Kwestia zakupów grupowych to realizacja 3 warunków, które powinny być spełnione, aby inwestować optymalnie: konsolidacja, kosztowa efektywność inwestowania posiadanych środków, koordynacja działań. Tych przykładów w Polsce nie ma zbyt wiele – ocenił.

Prezes przypomniał, że Polska Federacja Szpitali kupowała pieluchomajtki i rękawice chirurgiczne w formule zakupów grupowych i były to udane zakupy.

Przykłady zagraniczne są bardzo pozytywne: Francja, Niemcy, Wielka Brytania – dodaje Fedorowski i tłumaczy dlaczego zakupy nie działały w naszym kraju: – Bo był opór materii. Mamy w szpitalach osoby, które zajmują się zakupami, na bieżąco to realizują, zakupy grupowe są wyłącznie z działania takich osób. Niestety często musza zderzać się z oporem środowiska lekarskiego, organów właścicielskich. Dobry gospodarz powie: skoro inni to potrafią zrobić, to dlaczego nie zrobimy tego sami, dlatego trudno jest przekonać do wspólnych zakupów wszystkich interesariuszy – wskazał Fedorowski.

Prezes PFSz przekonywał słuchaczy, że dyrektorzy i zarządy szpitali starają się działać racjonalnie i są to działania ukierunkowane na kosztową efektywność. Niestety osiągane efekty nie zawsze są satysfakcjonujące, ale wynikają one w głównej mierze z uwarunkowań w jakich muszą menadżerowie szpitali.

Często muszą współpracować z radami nadzorczymi, którzy nie znają się na kosztowej efektywności. Sytuacja może być poprawiona przez konsolidacje szpitali; zamiast 20 oddziałów – 5 oddziałów. W jaki sposób wprowadzić koordynacje? Nad tym pytaniem musimy się dłużej zastanowić – wskazał Fedorowski.

 

Placówki prywatne vs. placówki publiczne

Czy efektowność kosztowa zależy również od formy własności placówki medycznej? Okazuje się, że nie.

Posiadam doświadczenie w zarządzaniu zarówno jednostką publiczną, jak i prywatną. Zawsze mi się wydawało, że prywatnym jednostkom jest łatwiej, niestety nie. Problemy mamy takie same. Pieniądze i płatnik. My dostając pewne obowiązki odgórnie generujemy koszty, które nie są przewidziane przez płatnika w systemie ryczałtów czy naliczanej dla nas 1/12, czy też z kontraktu po konkursie. Koszty administracyjne są zupełnie nie pokryte przez płatnika – ubolewała Anna Gil-Borowiecka, prezes zarządu spółki VITO-MED.

Zabierając głos w dyskusji podkreśliła także potrzebę zreformowania sposobu finansowania.

Płatnik powinien zrobić analizę – co na leczenie pacjenta się składa. Każda jednostka jest w innym miejscu: informatycznym, skalowym, kadrowym. Walczymy o to, żeby płatnik nam nie zamknął oddziału. Musimy się zastanowić, czy wycena świadczeń jest realna. To jest obecnie domena AOTMiT. […] Żeby odciążyć personel medyczny musimy wyczarować finanse na zatrudnienie personelu pomocniczego. Borykamy się z tym, że w archiwach nie możemy pomieścić dokumentacji, szukamy firm, które nam tą dokumentację przechowają. Część mamy w systemie, część w papierze. Ogrom kosztów z otoczki jest tak duży, że koszty leczenia pacjenta zaczynają stawać się znikome – tłumaczy Gil-Borowiecka.

Na czym zatem warto się skupić chcąc szukać oszczędności i optymalizacji w systemie ochrony zdrowia? W ocenie Marka Tomabarkiewicza kluczową, kwestią optymalizującą koszty systemu ochrony zdrowia jest… medycyna prewencyjna. To ona zapobiega generowaniu duży wyższych kosztów w później stosowanej medycynie naprawczej.

Efekty profilaktyki są widoczne dopiero po paru latach. Na pewno trzeba zmieniać podejście, zachęcać ludzi do brania udziału w programach profilaktycznych – zakończył dyrektor NIGRiR.

 

Źródło: cowzdrowiu.pl