Debata „Rzeczpospolitej” przed IV Forum Europa-Ukraina

 

Debata „Rzeczpospolitej" przed IV Forum Europa-Ukraina

W debacie „Rzeczpospolitej" nt. sytuacji politycznej i gospodarczej na Ukrainie po wyborach prezydenckich uczestniczyli:  Wojciech Maziarski, redaktor naczelny Newsweek Polska; Rafał Juszczak, wiceprezes Prokom Investments; prof. Jan Malicki, Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego; Paweł Kowal, eurodeputowany; Marek Magierowski, z-ca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej"; Stanisław Ciosek, były ambasador Polski w Rosji; Zygmunt Berdychowski, szef Instytutu Studiów Wschodnich; Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska; Piotr Mikrut, prezes spółki Śnieżka

 

Rok testu dla władz w Kijowie

Zmiany polityczne mogą utrudnić Ukrainie wyjście z kryzysu i wprowadzenie reform

Goście debaty "Rzeczpospolitej" rozmawiali o sytuacji gospodarczej i politycznej na Ukrainie. Spotkanie poprowadził zastępca redaktora naczelnego "Rz" Marek Magierowski. – Zmiany na Ukrainie są szczególnie interesujące w kontekście dwóch wydarzeń: niedawnych wyborów prezydenckich i zmiany na stanowisku głowy państwa, a także porozumienia między Federacją Rosyjską i Ukrainą w sprawie bazy w Sewastopolu oraz dostaw rosyjskiego gazu na Ukrainę – mówił Magierowski.

Nowe władze w Kijowie mają pragmatyczne podejście do zarządzania 

Punktem wyjścia debaty był raport o transformacji na Ukrainie z okazji IV Forum Europa – Ukraina w Kijowie. – Pozwala on na ocenę sytuacji na Ukrainie, widzianej nie z Berlina czy z Warszawy, ale z Kijowa – mówił Zygmunt Berdychowski, szef Instytutu Studiów Wschodnich, organizatora forum.

Raport pokazał wyraźnie problemy gospodarcze Ukrainy, której PKB w ubiegłym roku spadło o 15 proc. Produkcja metalurgiczna – największego segmentu tamtejszej gospodarki i głównego źródła wpływów budżetu (40 proc.) – skurczyła się o 30 proc. Eksport odnotował 41-proc. spadek.

Skala spowolnienia gospodarczego na Ukrainie do dziś jest przedmiotem dyskusji

- Skala spadku gospodarczego na Ukrainie, choć nie był największy na tle innych krajów tej części Europy, do dziś jest przedmiotem dyskusji, ponieważ nie jest do końca pewne, na ile oficjalna gospodarka stała się częścią szarej strefy, a na ile rzeczywiście zaprzestała produkcji – podkreślał Berdychowski. Według ekonomistów z powodu kryzysu 60 proc. ukraińskiej gospodarki znalazło się w szarej strefie. W tym roku inflacja na Ukrainie sięgnie 13 proc.

Państwo długu

Problemem rządu Mykoły Azarowa pozostaje także zadłużenie państwa. Jego poprzedniczka Julia Tymoszenko w obawie o utratę elektoratu utrzymywała poziom świadczeń społecznych i nie dokonywała radykalnych reform. Izba Rachunkowa w Kijowie szacuje, że za rządów Tymoszenko wewnętrzny i zewnętrzny dług Ukrainy zwiększył się z 17,57 mld hrywien do 37,76 mld, przekraczając 35 proc. PKB.

Piotr Mikrut, prezes spółki Śnieżka, mówił, jak udało się wyjść z kryzysu jego firmie. – Na Ukrainie największym problemem był system bankowy. Banki nie dokonywały przelewów. Sytuację przedsiębiorców pogarszały także zawirowania z kursem walutowym, co spowodowało, że wiele firm upadło. Nasza spółka miała zdrowe finanse, nie mieliśmy kredytów w bankach ukraińskich, co pozwoliło nam na normalne funkcjonowanie – przekonywał.

Z raportu wynika, że obecne władze w Kijowie nie mają programu naprawczego. – Program reform dopiero zaczyna być przygotowywany. Porozumienie o Flocie Czarnomorskiej (okręty pozostaną na Krymie do 2042 r., w zamian Ukraina otrzyma gaz po 230 dol. za tys. m3 – red.) jest przykładem, że nawet najbardziej strategiczne decyzje nie są podejmowane jako element szerszego planu, ale pod wpływem bieżących nacisków – mówił Berdychowski.

Zdaniem Wojciecha Maziarskiego, redaktora naczelnego polskiego "Newsweeka", sprawa floty jest sygnałem "małej determinacji reformatorskiej w Kijowie". – Baza sprzedana za gaz oznacza, że słabnie nacisk na reformy. Kraj z głębokimi problemami gospodarczymi, jak Ukraina, ma dwa wyjścia – przeprowadzenie strukturalnych reform lub zasypywanie dziury budżetowej pieniędzmi pozyskanymi z zewnątrz, z kredytów, ze sprzedaży bazy czy sieci przesyłowej – wyliczał Maziarski.

Zdaniem Pawła Kowala, eurodeputowanego PiS, Ukrainę do przeprowadzenia reform zmusi głęboki kryzys gospodarczy. – Jeśli zmiany nie nastąpią do jesieni, obawiam się wariantu białoruskiego, który będzie polegał na tym, że w zamian za cenę ropy i gazu będą wykupywane na Ukrainie elementy suwerenności oraz elementy sieci przesyłowej, by nie dopuścić do bliższego związania Ukrainy z Unią w sferze energetycznej – zaznacza Kowal.

Jego zdaniem stacjonowanie rosyjskiej floty na Krymie nie jest sprawą fundamentalną dla Ukrainy. – Najgorszy jest mechanizm, w który wchodzi rząd ukraiński: w zamian za polityczne i militarne ustępstwo Ukraina otrzymuje zniżki na energię. Mechanizm, który Rosja stosuje wobec Białorusi – na tyle skutecznie, że próby politycznego układania się z Mińskiem nie mają większego sensu i pozostają w sferze złudzeń UE.

Kierunek: Rosja?

Stanisław Ciosek, były ambasador Polski w Rosji, uspokajał.

- Prognozy, że Rosja przejmie Ukrainę w zamian za ropę czy gaz, są przedwczesne. Rosji nie będzie na to stać. Gospodarki obu tych krajów są skazane na współpracę technologiczną i finansową z Zachodem. Nieuniknioną przyszłością wschodniej części kontynentu jest integracja z Zachodem, gdzie jest technologia i są pieniądze – mówił Ciosek. Przyznał jednocześnie, że "główną chorobą zarówno ukraińskiej, jak i rosyjskiej gospodarki jest to, że większość majątku państwowego pozostaje w rękach oligarchów".

- Polskie obawy, że Ukraina po dojściu do władzy Wiktora Janukowycza zintegruje się z Rosją, są mitem. Oligarchowie Ukrainy nie mają w tym interesu. Ich największe interesy gospodarcze są związane z Zachodem – uzasadniał prof. Jan Malicki ze Studium Europy Wschodniej, Uniwersytetu Warszawskiego.

Polska racja stanu

- Gdybyśmy mieli zadać sobie pytanie, jaka powinna być postawa Polski wobec Ukrainy, odpowiem: bardziej niż do tej pory nastawiona na to, by naszym ukraińskim partnerom pomóc sformułować program reform, który przybliży kraj do standardów europejskich. Polską racją stanu jest dążenie do tego, by Ukraina stała się częścią wspólnoty europejskiej – podsumował Zygmunt Berdychowski.

Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild Polska, mówił, że władze w Warszawie powinny jak najszybciej zapewnić kwestię tranzytu gazu z Rosji przez terytorium Ukrainy, współpracując z koncernami tych krajów oraz zapraszając do rozmów UE. – Nie stać nas na powtórkę scenariusza z zakręceniem kurka z gazem dla Ukrainy i Europy na początku 2009 roku – podkreślił Chwedoruk. Jego zdaniem Polska powinna wzmacniać pozycję w ukraińskim sektorze finansowym: w tym m.in. w ubezpieczeniach i bankowości, a także chronić małe i duże polskie przedsiębiorstwa przed biurokracją i strukturami podatkowymi. – Możliwości stwarza rozwój infrastruktury między oboma naszymi krajami, w kontekście także organizowania Euro 2012 – uzasadniał Chwedoruk. Uznał, że nowe władze na Ukrainie mają trzy najważniejsze rzeczy do rozwiązania: kwestię dostaw gazu, zrównoważenie budżetu poprzez ograniczenie wydatków socjalnych oraz podwyższenie wydajności pracy administracji publicznej.

- Rolą Polski jest, by Ukrainie jak najbardziej pomóc w organizacji Euro 2012. Dla Kijowa organizacja mistrzostw będzie testem nie tylko sportowym czy gospodarczym, ale także politycznym, który udowodni, czy Ukraina jest w stanie sprostać temu wyzwaniu i pokazać, że "nadaje się do Europy" – mówił Magierowski.

Rafał Juszczak, wiceprezes Prokom Investments, prognozował, że budowanie relacji polsko-ukraińskich za prezydentury Wiktora Janukowycza będzie trudne. – Jego otoczenie traktuje Polskę jako "twór w Unii", ale nie jesteśmy dla nich partnerem. Partnerem są bogate kraje Unii Europejskiej, takie jak Niemcy czy Francja – mówił Juszczak. Uzasadniał, że Ukrainą rządzą "pragmatycy, którzy mają pragmatyczne i oligarchiczne podejście do zarządzania i pieniędzy". – Próbowałem pośredniczyć w relacjach między polskimi i ukraińskimi biznesmenami i mogę powiedzieć, że dla nich jesteśmy czymś pośrednim między Wschodem i Zachodem – stwierdził.

Międzynarodowa agencja ratingowa Standard & Poor's przewiduje wzrost ukraińskiej gospodarki w latach 2010 – 2011 o 3,5 i 4 procent.

Źródło: Rzeczpospolita, Autor: Tatiana Serwetnyk