Inteligentne łańcuchy dostaw. Od sztucznej inteligencji do blockchaina. Logistyka w nowym wydaniu [RELACJA]

Współczesne rynki globalne charakteryzuje nie tylko wysoka konkurencyjność, ale również dynamiczne zmiany generowane przez postęp technologiczny i digitalizację. Jednym z kluczowych elementów budowania przewagi konkurencyjnej jest tworzenie inteligentnych łańcuchów dostaw wykorzystujących sztuczną inteligencję, blockchain czy Internet rzeczy.

Zdaniem wielu naukowców jesteśmy tylko o krok od kolejnej rewolucji, którą przyniesie Internet 5G. Poza wieloma szansami wykorzystywania go w codziennym życiu, doprowadzi on także do usprawnienia wielu procesów gospodarczych, nad którymi firmy dopiero pracują. Według danych szwedzkiego giganta telekomunikacyjnego – koncernu Ericsson, wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy do czego może przydać się sieć 5G, bo z przeprowadzonych przez niego ankiet wynika, że respondenci mają nadzieje przede wszystkim na możliwość ściągania gigabajtów danych w bardzo krótkim czasie. Ostatecznie to najbardziej pospolity proces, który sieć 5G znacznie przyspieszy. Kto wie, być może będziemy świadkami końca znanych nam w tej chwili rozmów telefonicznych, bo szybki Internet da szansę na przesyłanie hologramów aby obie komunikujące się ze sobą osoby mogły się widzieć w czasie rzeczywistym.

Na zdecydowanie więcej liczą wielkie korporacje będące częścią łańcuchów dostaw. Dla nich będzie się liczyć przede wszystkim możliwość dostarczenia towaru w najkrótszym czasie od zakupu do konsumenta oraz zbieranie olbrzymiej ilości danych na temat jego przyzwyczajeń i uleganiu modom, które mają wpływ na decyzje zakupowe.

Już dziś mówi się głośno o tym, że trudno przewidzieć jak zachowa się rynek wraz z nowymi możliwościami zamawiania towarów czy dostarczania przesyłek. Największy rozwój tego segmentu rynku będą napędzali sami klienci. Zdaniem Piotra Regulskiego, członka zarządu Ruch SA. – dziś kluczem jest czas dostarczenia towaru i miejsce. Firmy chcą to robić jak najbardziej płynnie i w najkrótszym czasie. Możliwości są jednak ograniczone, bo do wyboru mają: odbiór w punkcie, kuriera albo paczkomaty. Tymczasem być może już wkrótce w ich miejscu pojawią się drony albo autonomiczne samochody mające status dostarczyciela przesyłek, który ma starannie zaplanowaną trasę, aby zrobić to najszybciej i najbardziej efektywnie. Dziś także standardem jest zapłata klienta za przesyłkę. Być może w niedalekiej przyszłości będziemy mogli kupować znacznie więcej rzeczy z możliwością oddania większości, a sklepy będą zakładać, że zostawimy przynajmniej kilka towarów, co da zysk znacznie przewyższający koszty usługi kurierskiej.

To być może nieodległa przyszłość, bo już teraz mamy możliwość oddania ubrań w wielu sieciach handlowych nie płacąc nic za przesyłkę. Inaczej ma się jednak sprawa jeśli chodzi o inne segmenty zakupów. Mimo zamówienia przez Internet warzyw, nie mamy możliwości żeby je zwrócić. Dlatego Internet rzeczy w odniesieniu do mitycznej już lodówki zamawiającej za domowników jajka kiedy się skończą, jeszcze nie prędko nadejdzie. Zdaniem Łukasza Grali – prezesa firmy TIDK, przede wszystkim z powodu kosztów. Dziś musielibyśmy zamówić całą paletę jajek, żeby było to dla sklepu opłacalne. Na tę chwilę znacznie ważniejsze jest w przypadku takiej lodówki przewidywanie ewentualnych awarii, monitorowanie jej stanu i komunikat kiedy będzie coś nie tak. Znacznie łatwiej byłoby zorganizować dostawę jajek do paczkomatu i takie rozwiązania są już wdrażane. „Wielka” logistyka na razie uczy się łańcuchów dostaw w połączeniu z nowinkami technologicznymi. Wiele wskazuje, że dojdzie do podziału rynku, gdzie jedne firmy będą woziły towary między dużymi miastami a inne rozwoziły do klientów.

Dla lodówek przeznaczona może być zupełnie inna funkcja, o której do niedawna nikt nie myślał. Być może na kolorowych wyświetlaczach będziemy mogli oglądać w kuchni telewizję albo treści z Internetu.

Monitoring maszyn i sprzętów domowego użytku prowadzony jest od dłuższego czasu także pod tym kątem. Dziś jeszcze nikt nie mówi otwarcie, że pralka będzie służyć do szeregu innych czynności niż tylko pranie, ale przykład telefonu komórkowego, w którym dzwonienie jest w tej chwili tylko dodatkiem do wielu innych funkcji, daje do myślenia. Dlatego firmy za pomocą inteligentnych maszyn będą mierzyć koszty jednego prania czy umycia garnków. – Nasze systemy wiedzą na przykład kiedy dochodzi do przeładowania sieci elektrycznej w domu, albo kiedy pobór mocy jest ponad standardowy – mówił Zygmunt Łopalewski, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Whirlpool Polska. Firma mocno analizuje łańcuchy dostaw i przepływ towarów, bo wkrótce może stanąć przed nie lada problemem. – Kiedy patrzy się na takie firmy jak Amazon, zauważalny jest trend, w którym tworzą one całe systemy dostaw, a być może w przyszłości będą w ten sposób chciały przejąć cały rynek. Skoro będą miały możliwości szybkiej dostawy i dostęp do produktów, to jakim problemem będzie dla nich wyprodukowanie także pralki czy lodówki? – zastanawiał się Łopalewski.

Na razie trudno sobie wyobrazić szybką ekspansję takich firm w wielu segmentach produkcji, ale patrząc na to w jakim tempie rozwijają się największe korporacje świata, jest to bardzo możliwe. To zmieni także rynek pracy. Najwięksi wizjonerzy mówią o tym, że aż 60% zawodów przyszłości jeszcze nie powstało.