Innowacje w rolnictwie – czy „vertical farming” zrewolucjonizuje sektor rolno-spożywczy?

Mówiąc o czwartej rewolucji przemysłowej, warto zwrócić uwagę na nowoczesne rozwiązania mające zastosowania w produkcji. Postęp naukowy i technologiczny w obszarze robotyzacji, mechanizacji, automatyzacji, magazynowania i wytwarzania energii, rozwój sztucznej inteligencji i gospodarki cyfrowej zmieniają obraz międzynarodowego przetwórstwa rolno-spożywczego oraz produkcji rolniczej.

Efektem tych zmian jest proces przejścia z poziomu tradycyjnego rolnictwa na poziom przemysłowej produkcji żywności. To zjawisko globalne, któremu trudno zapobiec. Tanie produkty GMO wypierają droższe w uprawie i bardziej podatne na działanie szkodników rośliny organiczne. Dodatkowym czynnikiem zmieniającym strukturę rolnictwa stanowi urbanizacja i wyludnianie wsi. Według niektórych przyszłością rolnictwa może się okazać uprawa pionowa, czyli “vertical farming”. Rynek rolnictwa pionowego, według raportu Allied Market Research, osiągnął wartość 2,23 mld dolarów w 2018 roku, a do 2026 szacuje się, że wzrośnie ona do 12,77 mld dolarów.

Temat innowacyjności w rolnictwie zostanie poruszony podczas IV Forum Przemysłowego w Karpaczu w panelu dyskusyjnym: Innowacyjność w sektorze rolno-spożywczym, w którym wezmą między innymi udział: Attila Hudecz, założyciel & CEO węgierskiej firmy Growberry, Kostiantyn Tkaczenko, redaktor naczelny „Latifundist” z Ukrainy oraz Mathias Eisert, prezes zarządu Polish Agro Sp. z o.o.

Czy i jak europejskie państwa wspierają innowacyjność przemysłu rolno-spożywczego? To pytanie zapewne padnie w czasie rozmowy w Karpaczu. Co myślą o innowacyjnych rozwiązaniach sami producenci? Jednym z uczestników debaty – Attila Hudecz – przedsiębiorca i inwestor start-upowy jest założycielem jednej z firm zajmujących się właśnie pionową uprawą roślin. W Growberry rośliny rosną bez gleby, korzenie mają dostęp do płynów zawierających wszystkie potrzebne do wzrostu mikroelementy. Firma szczyci się, że taka hodowla jest nie tylko ekologiczna, bo nie ma potrzeby stosowania środków chemicznej ochrony roślin i minimalizuje ilość zużytej wody, ale również efektywna energetycznie. Czy zatem za parę lat tradycyjne pole uprawne będzie tylko atrakcją turystyczną?