Gruzińskie i południowo-kaukaskie perspektywy tranzytowe

Azerbejdżan, Gruzja i Turcja tworzą blok współpracy regionalnej, w ramach którego powstały niezależne od Rosji i tym samym ważne dla Unii Europejskiej trasy tranzytowe. Ambicją tych krajów jest zajęcie ważnego miejsca w procesie transportu i dystrybucji dóbr na szlaku z Azji i Bliskiego Wschodu do Europy.

Ambicją nowych graczy na rynku tranzytowym jest, aby towary z Chin zostały przewiezione do Europy w maksymalnie 12 dni. To tylko kwestia modernizacji dostępnych dróg. – Gruzja z powodów historycznych leży na szlakach komunikacyjnych Chiny – Europa i Rosja – Turcja. Od 2014 roku pracujemy nad poprawą infrastruktury. Pod względem kolejowym mamy połączony już cały kraj. Teraz chcielibyśmy wyjść poza nasz kraj. Mamy nadzieję, że wkrótce powstanie połączenie kolejowe Polska-Iran, które będzie przechodziło przez Gruzję. W 2021 roku zostanie ukończony ostatni tunel na tej trasie – mówił Guram Guramishvili, szef działu transportu gruzińskich kolei państwowych.

Wielkie nadzieje z takim połączeniem widać także w Polsce, która ma nadzieję dużo ugrać także na tak zwanym Nowym Jedwabnym Szlaku, czyli korytarzu transportowym na drodze Chiny – Europa. – Polska musi być rzecznikiem takich korytarzy transportowych, bo te już istniejące używane są często do szantażu. Nowe korytarze powinny koniecznie prowadzić przez Gruzję i Kaukaz Południowy. To nie tylko kwestia relokacji towarów, ich bezpieczeństwa, ale przede wszystkim kosztów transportu. Nowy Jedwabny Szlak daje wielkie szanse zarówno Polsce, jak i Gruzji w tranzycie towarów z Chin, Indii czy Iranu. To dobra alternatywa dla transportu morskiego, który jest znacznie bardziej czasochłonny – podkreślał Bogdan Rzońca, szef sejmowej komisji infrastruktury.

Nic dziwnego, że mając przed sobą takie perspektywy, Gruzja chce wziąć dla siebie przynajmniej kawałek tego transportowego tortu. Zdaniem Ketevana Bochorishviliego – dyrektora  Anaklia City JSC, firmy, która zajmuje się budową infrastruktury w Gruzji – jest to możliwe. – Nie ukrywamy, że Gruzja chce zostać wrotami Europy, Azji oraz Bliskiego Wschodu. Robimy wszystko, żeby dogonić jak najszybciej Azerbejdżan i Kirgistan. To będzie ciekawa alternatywa dla innych tras tranzytowych.

Gruzini rozwijają także infrastrukturę drogową, która idzie w parze z koleją. – Dla Gruzji ważne jest, żeby wszystkie regiony były zaangażowane w transport. Może jesteśmy dużo mniejsi niż Unia Europejska, ale w przypadku transportu liczymy na dobrą i szybką integrację z Armenią i Azerbejdżanem. To kwestia kolei, ale też dróg. Na ten drugi cen w ostatnich budżetach został wygospodarowany miliard lari – zaznaczył Kacha Baindurashvili – regionalny dyrektor World SME Forum, organizacji, która odpowiada za pomoc i wzrost biznesu w krajach rozwijających się.

Gruzini z pewnością będą potrzebowali znacznie więcej pieniędzy na rozwój szlaków komunikacyjnych, jeśli chcą się liczyć na tym rynku. Dopiero później mają szansę na wyciągnięcie z tych inwestycji konkretnych profitów. Koszt przewozu koleją jednego kontenera z Chin do Łodzi to w tej chwili 3100 dolarów amerykańskich. Po uruchomieniu nowych połączeń przez Kaukaz Południowy być może nie zmaleje ona drastycznie, ale ładunek będzie w Polsce na pewno znacznie szybciej. W tym przypadku powiedzenie – Czas to pieniądz – ma bardzo realne zastosowanie.