Gdzie jest generał Ali Nasiri?

Jerzy Marek Nowakowski

 

Zaginął jeden z kluczowych dowódców Irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, generał Ali Nasiri. Dowodził on odpowiednikiem naszej Służby Ochrony Państwa. Inaczej mówiąc ochraniał większość kluczowych osób i strategicznych obiektów w Iranie. Wiedza takiego dowódcy dla zagranicznych wywiadów jest absolutnie bezcenna. A wedle źródeł izraelskich Nasiri w kwietniu poprosił o azyl w ambasadzie Stanów Zjednoczonych w – jak czytamy – „jednym z krajów Zatoki Perskiej”.

Powtarzając za Izraelczykami – generał miał dostarczyć Amerykanom dane dotyczące instalacji atomowych Iranu i działalności tamtejszych specsłużb prowadzonej pod dyplomatycznym przykryciem.

Oczywiście, jak w każdej opowieści szpiegowskiej nie wiemy ile jest w tym wszystkim prawdy ile bluffu. Nie wiemy kiedy dokładnie generał uciekł, czy w ogóle uciekł itd. Wydaje się jednak, że – jak się mawia – coś jest na rzeczy. Uznanie Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną, dotychczas nie praktykowane w świecie dyplomacji, bo przecież formalnie Korpus ten jest częścią irańskiej armii, może mieć związek z ucieczką generała Nasiriego.

Ważniejsze, że generał był skłócony z „najwyższym przywódcą” Alim Chamenei, co ponoć było bezpośrednim powodem jego ucieczki z kraju.

Iran był wymęczony wieloletnim reżimem sankcyjnym. Porozumienie podpisane w Wiedniu w 2015 r., które miało odblokować handel z Iranem zostało powitane w Teheranie z entuzjazmem.. Wydawało się, że liberalizacja polityki wewnętrznej jest tylko kwestią czasu. Iran stał się miejscem pielgrzymek wielkich koncernów. Brakowało tam wszystkiego od bankomatów i systemów elektronicznych obsługujących banki, karty kredytowe etc, po samochody i samoloty. Nie brakowało tylko ropy, gazu i gotówki za którą Irańczycy zamierzali kupić owe niezbędne dobra.

Zanim wszystko się zaczęło to już się skończyło. Najpierw groźne pomruki a potem działania prezydenta USA doprowadziły do tego, że potencjalni sprzedawcy i inwestorzy najpierw ochłodzili mocno swój entuzjazm, a potem z podwiniętymi ogonami z Iranu uciekli. Trudno się dziwić, bo rynek amerykański i amerykańscy kooperanci są dla ogromnej większości firm produkujących nowoczesne dobra dużo ważniejszymi partnerami niż najlepiej nawet płacący ajatollahowie.

Wbrew mitologii przedstawiającej Iran jako dziki kraj, jest to państwo bezpieczne, uporządkowane i przyjazne turystom oraz cudzoziemcom. O ile ci ostentacyjnie nie łamią miejscowych reguł. Turystka w szortach i z odkrytą głową albo nie daj Boże paląca publicznie papierosa spotka się z uprzejmie – stanowczą interwencją, a w razie uporczywego trzymania się swojego stylu może narazić się na sankcje lub deportację. Podobnie publicznym tabu jest alkohol. Ale to i tyle. W pozostałych wypadkach spotkany się z bezinteresowną pomocą, dosyć często przyzwoitym angielskim oraz ciekawą rozmową , bez oznak strachu u rozmówcy, jeśli ten (co bardzo częste) krytykuje władze.

Powrót sankcji USA i wyraźne zaostrzenie polityki Waszyngtonu ucieszyły w sumie irańskich twardogłowych. Elitarny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej to nie tylko część armii. To nie tylko korpus bezpieczeństwa wewnętrznego. To przede wszystkim gigantyczny organizm  gospodarczy. Doskonale czujący się w warunkach gospodarki zamkniętej i reglamentowanej, gdzie kluczowe dobra trzeba pozyskiwać droga nielegalną. No i można na nich zarabiać bez niepotrzebnych rachunków i faktur, o ile podzieli się zyskiem z właściwymi ludźmi.

Ucieczka generała Nasiri jest sygnałem że tarcia w ścisłym kierownictwie Korpusu stały się niemożliwe do ukrycia. Może być także dowodem na skuteczność działania amerykańskiego wywiadu, bo można sadzić, że pomiędzy zniknięciem generała a publicznym ujawnieniem tego faktu trochę czasu minęło.