Francja ma nowego premiera

Grażyna Śleszyńska, Fundacja Instytut Studiów Wschodnich

W kuluarach Pałacu Elizejskiego od tygodni szeptano o odsunięciu popularnego konserwatywnego premiera Edouarda Philippe’a. Powody były wielorakie: gwałtowny wzrost poparcia dla premiera, rozłam w łonie tzw. większości prezydenckiej (17 deputowanych wystąpiło partii La République en marche (LREM), tworząc konkurencyjną grupę parlamentarną „Ecologie”), wreszcie upokarzająca porażka w wyborach miejskich.

 

Jean Castex, premier Francji od 3 lipca 2020. ©PHOTOPQR/LE PARISIEN/Fred Dugit ; Paris ; 19/05/2020 ; Politique

28 czerwca we Francji odbyła się druga tura wyborów samorządowych. Głosowanie miało miejsce ponad trzy miesiące po pierwszej turze, bezpośrednio po której ogłoszono lockdown. Według wstępnych wyników partia ekologiczna, Europe Ecologie – Les Verts (EELV), szturmem wzięła najważniejsze miasta: Lyon, Bordeaux, Strasburg, Besançon, Poitiers, Annecy i Tours. Fotel mera Lille w zaciętym pojedynku obroniła socjalistka, Martine Aubrey, córka Jacques’a Delorsa.

Komentatorzy sugerowali, że Emmanuel Macron przygotowuje się do reorganizacji rządu, a przyszłość premiera Edouarda Philippe’a, który zdobył urząd mera w portowym mieście Le Havre w Normandii, jest niepewna. Chociaż francuskie prawo zezwala na łączenie obu stanowisk, wyeliminowanie polityka, którego popularność przewyższa jego własną, byłoby na rękę Macronowi. Ponadto, jako konserwatysta wśród przeważnie centrowych sojuszników Macrona, Philippe nie pasował do planu zwiększenia wydatków państwowych.

I stało się. 3 lipca Macron desygnował nowego premiera. Został nim 55-letni Jean Castex, dotychczasowy wieloletni mer gminy Prades w Oksytanii na pograniczu francusko-hiszpańskim. Technokrata, szerzej nieznany opinii publicznej, zasłynął jako koordynator zespołu ds. wychodzenia z lockdownu we Francji w kontekście pandemii Covid-19. Doświadczenie polityczne wykuwał w samorządzie terytorialnym: członek Rady Regionalnej Langwedocja-Roussillon od 2010 do 2015 roku i Rady Departamentalnej Pireneje Południowe od 2015 do 2020 roku. Ale pełnił też wysoką funkcję w administracji centralnej jako zastępca sekretarza generalnego Prezydencji Republiki w latach 2011–2012, czyli za prezydentury Nicolas Sarkozy’ego.

Choć ukończył elitarną Narodową Szkołę Administracji ENA, to nigdy dotąd nie był ministrem. Był za to wysokim urzędnikiem ministerialnym: dyrektorem ds. szpitalnictwa w ministerstwie solidarności w latach 2005-2006, dyrektorem gabinetu Xaviera Bertranda, gdy ten był ministrem zdrowia (2006-2007) i pracy (2007-2008). Uważany za człowieka dialogu, określa siebie jako „społecznego gaullistę”. Chce promować demokrację uczestniczącą, o czym świadczy zapowiedź prowadzenia konsultacji społecznych na szczeblu samorządowym.

Poza sprawnością organizacyjną posiada inne, cenne z punktu widzenia Macrona zalety. Ma wielu przyjaciół po lewej i po prawej stronie i ogólnie jest lubiany. Jako polityk nie żywi ambicji na miarę przywódcy politycznego i dlatego nie stanowi zagrożenia dla Macrona. Wreszcie, w przeciwieństwie do odchodzącego Philippe’a, pochodzi z bardziej interwencjonistycznego, nastawionego społecznie skrzydła centroprawicy Francji.

Rekonstrukcja rządu stanowi próbę reanimacji topniejącej popularności prezydenta Emmanuela Macrona na dwa lata przed końcem jego mandatu. Po trzech latach u władzy naznaczonych protestami żółtych kamizelek francuski prezydent potrzebuje odmiany, tym bardziej, że kraj przygotowuje się na silny kryzys gospodarczy z powodu pandemii koronawirusa.

Macron chce skupić się na polityce społecznej i kwestiach środowiskowych. Philippe nie był politykiem, który popchnąłby te agendę do przodu.  Kiedy obejmował tekę premiera w 2017 r., była mowa o trzymaniu w ryzach deficytu budżetowego i zmniejszeniu ingerencji państwa w gospodarkę. Covid-19 wymusił rewizję liberalnej polityki ekonomicznej. Procesy prywatyzacyjne zostały zamrożone, a nakłady na łagodzenie skutków kryzysu ekonomicznego mogą według rządowych prognoz zwiększyć dług publiczny z 98 proc. w 2019 r. do około 121 proc. PKB na koniec bieżącego roku. Skądinąd, Francja przeznaczyła na popandemiczną pomoc ponad dwukrotnie mniej niż Niemcy. Aby myśleć o reelekcji, Macron musi wystąpić w roli męża stanu, spod ziemi wytrzasnąć środki na ratowanie zagrożonych bankructwem firm, a nawet całych branż.