Wywiad z Ministrem Gospodarki Mołdawii

Mołdawia wychodzi z kryzysu

Wiele zachodnich firm przenosi produkcję do nas – mówi „Rz” minister gospodarki Mołdawii

"Rz": Jak bardzo kryzys finansowy dotknął Mołdawii?

Valeriu Lazar: W 2009 r. mołdawski PKB zarejestrował 6-procentowy spadek. Kryzys uderzył w Mołdawię, ale w inny sposób niż w pozostałe kraje. Banki zachowały płynność finansową. Jesteśmy jednak uzależnieni od handlu zewnętrznego i takiego czynnika, jak migracja zarobkowa. Pod tym względem należymy do światowych liderów. Przed kryzysem w 2008 roku przelewy naszych obywateli pracujących za granicą stanowiły ponad miliard dolarów rocznie, czyli 33 proc. PKB. Stagnacja w krajach, w których byli zatrudnieni, miała negatywny wpływ także na stan naszej gospodarki. Pogorszenie sytuacji naszych głównych partnerów, Rosji, Rumunii czy Włoch, uderzyło także w mołdawski eksport. W 2010 roku PKB odnotował 7-procentowy wzrost, ale to tylko pozwoliło nam nadrobić straty odnotowane w 2009 roku.

"Rz": Gdzie pracują obywatele Mołdawii?

Połowa z nich znajduje zatrudnienie w krajach Unii Europejskiej, inni – w Rosji.

"Rz": Jakie kroki podejmował rząd w Kiszyniowie w walce z kryzysem?

We wrześniu 2009 r. opracowaliśmy program naprawy gospodarczej i stabilizacji finansowej. Wprowadziliśmy ostrą dyscyplinę budżetową i zlikwidowaliśmy takie czynniki wstrzymujące, jak monopolizacja dostaw importowych i eksportowych. Zaczęliśmy od antykryzysowych decyzji, które nie wymagały wielkich nakładów, a woli politycznej i umiejętności realizacji. Wyjść z kryzysu pomogła koniunktura zewnętrzna. Finansowa pomoc z zewnątrz ustabilizowała mołdawski budżet i pomogła wypełnić zobowiązania bez konieczności zwalniania ludzi czy cięcia płac. Nawiązaliśmy współpracę z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Mołdawia przezwyciężyła kryzys, ale sytuacja nie jest równomierna. Ze stagnacji z trudem wychodzą branża transportowa i strefa budowlana. Kryzys odsłonił deformację systemu gospodarczego. Dlatego zadaniem władz w Kiszyniowie jest stworzenie umów dla zmiany paradygmatu wzrostu gospodarczego. Tego nie dokonamy w ciągu roku. To może potrwać dziesiątki lat.

Do kryzysu mieliśmy iluzję stabilizacji finansowej. 70 procent mołdawskiego PKB stanowiły podatki od importu. Nie powstawały nowe miejsca pracy. Nie było wzrostu ustrojowego. Musimy to zmienić. Chcemy przyciągać inwestycje i zmienić klimat biznesowy.

"Rz": Mołdawia poprawia klimat dla inwestorów?

Stworzyliśmy przepisy o utworzeniu tzw. stref przemysłowych (specjalnych stref ekonomicznych – red.). To dobry instrument przyciągania inwestycji. Mamy wiele ciekawych projektów. Wiele zachodnich firm przenosi produkcję do naszego kraju. Mołdawia jest atrakcyjnym miejscem dla przedsiębiorców chcących optymalizować wydatki. Dlatego pracujemy nad poprawą inwestycyjnego klimatu i systemu sądowego, tworzymy gwarancje dla inwestorów, walczymy z takim negatywnym zjawiskiem, jak korupcja. Dobrym przykładem działalności firm zachodnich na mołdawskim rynku jest niemiecki koncern Draexlmaier produkujący akcesoria samochodowe. Ma pięć zakładów w Rumunii. Część produkcji realizuje jednak w naszym kraju. W ciągu dwóch lat działalności znalazł się na czwartej pozycji listy największych eksporterów mołdawskich. Ogromnym potencjałem dla inwestorów jest także sektor rolniczy. Pracujemy nad reformami, które umożliwią inwestorom dostęp do takich aktywów, jak ziemia.

"Rz": Kim są główni partnerzy handlowi Mołdawii?

Jeśli chodzi o grupę krajów, 50 procent w strukturze mołdawskiego eksportu przypada na Unię Europejską. 40 procent – na Wspólnotę Niepodległych Państw. Liderem wśród eksporterów jest Rosja z 25-proc. udziałem w eksporcie. Kolejne pozycje za Rosją zajmują Ukraina i Rumunia. Utrzymujemy stosunki handlowe zarówno ze Wschodem, jak i Zachodem. Połowa naszych rodaków pracuje na Zachodzie i tyle samo na Wschodzie. W związku z tym powinniśmy prowadzić zrównoważoną politykę zewnętrzną.

"Rz": Czy banki mołdawskie kredytują gospodarkę?

Banki wytrzymały kryzys, a ludzie nie stracili do nich zaufania. Ich udział w kredytowaniu gospodarki jest jednak niewielki – ponad 10 proc.
Valeriu Lazar, wicepremier i minister gospodarki Mołdawii od 2009 r. W latach 2004 – 2005 piastował stanowisko zastępcy ministra gospodarki. Wcześniej był doradcą wicepremiera, ministra gospodarki oraz szefa departamentu ds. zewnętrznych kontaktów gospodarczych w Ministerstwie Gospodarki i Reform. W 1994 r. pracował w Agencji Inwestycji Zagranicznych w resorcie ds. współpracy gospodarczej z zagranicą.

Rozmawiał Tatian Serwetnyk, "Rzeczpospolita"