Finansowanie startupów – co się opłaca młodym projektom?

Młodzi wynalazcy i twórcy startupów wiedzą, że choć na początku rozwój firmy zależy tylko od ich umiejętności, to wejście na arenę globalną często wiąże się ze znalezieniem inwestora. Powstaje coraz więcej firm, funduszów czy inkubatorów technologicznych, które zajmują się pozyskiwaniem funduszów oraz inwestycjami we wzrastające startupy, które w przyszłości mają przynieść odpowiedni zwrot poniesionych kosztów i duże zyski. Jeśli by zsumować wszystkie środki dostępne obecnie w Polsce dla młodych firm, to zbierze się od 1,5 do 2 miliardów złotych. To potężne pieniądze. Czy są one dobrze wykorzystywane i czy ich zdobycie nie stało się celem samym w sobie?

Po pieniądze na funkcjonowanie startupów jest relatywnie łatwo sięgnąć. – Czy sobie poradzimy z tym „dobrobytem” i czy nadmiar podaży kapitału nad popytem dobrych pomysłów nie prowadzi do różnych negatywnych wydarzeń – pytał Paweł Bochniarz, prowadzący dyskusję „Finansowanie startupów – co się opłaca młodym projektom?”

Czas na biznes

Jak zauważyli uczestnicy dyskusji, wyceny startupów idą mocno w górę. Marek Rusiecki z Kevin Investments, uważa, że główna fala jeszcze nie nadeszła, choć uruchomiona została kolejna pula pieniędzy. – Wysokie wyceny powodują, że prywatni inwestorzy nie bardzo widzą szanse na dalszy zwrot zainwestowanych pieniędzy, chyba że nadejdzie jeszcze większa „bańka” i za kilka lat przyjdą do startupów jeszcze większe pieniądze – mówił.

Jego zdaniem, jeśli młodzi ludzie mają pomysł na startup to powinni trafiać do biznesowych akceleratorów. Wtedy mogą ocenić, do którego z funduszy aplikować.

Jak to wygląda w Małopolsce? Czy pieniędzy przypadkiem nie jest za dużo? Zdaniem Wojciecha Skrucha, radnego województwa małopolskiego, na poziomie regionu podaż pieniędzy równoważy się z popytem pomysłów.

– Zapotrzebowanie na finansowanie pieniędzmi unijnymi jest dość duże – mówił Wojciech Skruch. – Dysponujemy szerokim wachlarzem oferty finansowej, począwszy od dotacji, przez bony na innowacje, na badania i rozwój, pożyczki i bezzwrotne formy finansowania aż do poręczeń.

Warunki finansowania są, zdaniem Wojciecha Skrucha, na tyle atrakcyjne, że nie powinno dojść do sytuacji, że nie będzie chętnych na pieniądze z dotacji. Nabory natomiast trwają i bywa, że jest nadmiar wniosków. Według radnego, w tej perspektywie unijnej większy nacisk kładziony jest na takie instrumenty finansowe, jak pożyczki czy poręczenia. – I w kolejnych latach nie powinno się to zmienić – zapewnia Wojciech Skruch.

W Małopolsce jest kilka instytucji, które wspierają przedsiębiorczość. Jest więc jeszcze czas, aby pomyśleć o rozwoju własnej firmy, wykorzystując pozyskane pieniądze.

– Pieniądze dostępne dla startupów inspirują młodych ludzi do zakładania firm, czasem jednak powstaje pytanie, czy celem biznesu nie staje się uzyskanie finansowania, a nie realne prowadzenie biznesu – pytał Bartłomiej Dąbkowski z Parku Technologicznego Wyższej Szkoły Ekonomii i Informatyki w Krakowie.

Pukają do akceleratora

Zdaniem Bartłomieja Dąbkowskiego po pieniądze aplikują coraz młodsi ludzie. Przytoczył przykład licealistów, którzy chcieli założyć startup i pozyskać dotację.

– Przyszli do nas zapytać o to i od razu chcieli wiedzieć, ile pieniędzy możemy im dać – mówi Dąbkowski. Jak dodał, u osób, które trafiają do parku technologicznego jego przedstawiciele starają się budować przede wszystkim świadomość biznesową.

Według prawnik Moniki Chałupczak, potrzebna jest edukacja startupowców i inwestorów. – Jestem przekonana, że dziewięciu na dziesięciu startupowców chce być przede wszystkim bogatymi, a pierwsze pozyskane pieniądze wydają na siedzibę czy zakup ekspresu do kawy, zamiast na inwestowanie w siebie – mówiła Monika Chałupczak. – Jako prawnik wielokrotnie spotykałam się z tym, że pomysły na startupy były bardzo nieprecyzyjne i trzeba było je dopiero dopracowywać. Takiego mentoringu potrzebuje praktycznie każdy startupowiec.

Podała przykład Włoch, gdzie rynek startupów jest bardziej dojrzały niż w Polsce i gdzie spotkała się z grupą tamtejszych aniołów biznesu. – Po 20 latach wykorzystywania pieniędzy unijnych Włosi doskonale wiedzą, że trzeba inwestować przede wszystkim w wiedzę i kompetencje – podkreślała Hałupczak.

W dyskusji brał udział także gość z Węgier, Laszlo Jonas z jednego z tamtejszych akceleratorów dla startupów. Jak podsumowali paneliści, problemy i kwestie związane z młodymi firmami w obu krajach są bardzo podobne.