Ferment antidotum na zmęczenie czeskiej demokracji? O wynikach wyborów parlamentarnych

20 – 21 października w Czechach odbyły się wybory parlamentarne, uważane za najważniejsze od 1989 roku. Dlaczego Czesi uznali je za przełomowe? Po raz pierwszy bowiem zakończyły się prognozowaną wcześniej wygraną partii, która nie jest jednoznacznie prawicowa lub lewicowa – mowa tutaj o ruchu ANO 2011.

Wygrana partii może znacząco wpłynąć na stabilność demokracji liberalnej w Republice Czeskiej. Jak określają komentatorzy, przewodniczącemu populistycznego ugrupowania Andrejowi Babišowi nie zależy, żeby zniszczyć obecny system; jest jednak wobec niego obojętny, co stawia demokrację – zdawałoby się silną w tym rejonie – w niepewnym położeniu. Jeżeli zatem jedynym sposobem do realizacji celów prezesa partii będą niedemokratyczne środki, nie zawaha się ich wykorzystać.

Wydaje się zastanawiające, z jakiego powodu Czesi w tak dużym stopniu popierają ambiwalentną postać Babiša. Być może, jak Donald Trump w Stanach Zjednoczonych, stanowi w czeskich realiach żywy przejaw i zarazem konsekwencję powszechnego wyczerpania ustroju demokratycznego. Nie chodzi tutaj koniecznie o wyczerpanie się jego formuły, a zauważalną nieporadność w dostosowywaniu jej narracji do niezwykle skomplikowanych współczesnych uwarunkowań społeczno-politycznych.

Zajęcie drugiego miejsca przez konserwatywną Obywatelską Partię Demokratyczną (ODS) wskazuje na niezadowolenie Czechów z modelu rządów realizowanego przez socjaldemokrację. Poparcie dla ruchu można jednak traktować jako nawiązanie do pewnej tradycji czeskich wyborców, którzy do tej pory naprzemiennie głosowali na dwie opcje polityczne: albo na Czeską Partię Socjaldemokratyczną (ČSSD), albo na wspomniane prawicowe ugrupowanie ODS. Wynik nie wydaje się zatem efektem opisywanych wcześniej tendencji.

Za wyraźny symptom „zmęczenia demokracji” w Czechach – czy może klasycznego jej pojmownia –  należy jednakże uznać relatywnie silną pozycję przedstawicieli ultraprawicy – ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) Tomia Okamury. Partia otrzymała 22 mandaty, dokładnie tyle samo, co liberalna Czeska Partia Piratów, która w głosowaniu wyprzedziła SPD o włos. Interesujące, że obydwa skrajnie różne ruchy łączy ideologiczne poparcie dla systemu demokracji bezpośredniej. Niezależnie od tego puntu wspólnego, po potencjalnym wejściu w koalicję z partią rządzącą każda z tych opcji może do pewnego stopnia decydować o zmianie kierunku rozwoju kraju i zaostrzenia się tendencji właściwych każdej ze stron.

Sytuacja powyborcza stawia przed narodem czeskim wiele istotnych pytań, m. in. o dalszą przynależność państwa do Unii Europejskiej. Do bardziej fundamentalnych, bo warunkujących polityczną orientację kraju, zagadnień należy kwestia, czy po nadejściu nowej władzy w czeskiej polityce i przestrzeni publicznej pozostanie miejsce na dialog, fundament demokracji według Tomasza G. Masaryka. Miejmy jednak nadzieję, że Czesi nie zapomną ani o spuściźnie „ojca niepodległej Czechosłowacji”, ani o praktykowaniu cennej myśli havlowskiej.

Kinga Szubańska

Źródła:

http://archiv.ihned.cz/c1-65923240-cesko-v-bode-zlomu

http://volby.idnes.cz/