Europa Środkowa i Wschodnia – w poszukiwaniu swojego miejsca na kontynencie. Sesja plenarna [RELACJA]

W ostatnich latach Europa szuka odpowiedzi na szereg fundamentalnych pytań: o solidarność i europejskie wartości, o tempo integracji i jej charakter, o przyszłość instytucji europejskich. Ujawniły się odmienne opinie na temat granic suwerenności narodowej i państwowej oraz stosunków z najważniejszymi partnerami oraz sąsiadami. Podano w wątpliwość perspektywę dalszego rozszerzania UE. Czy kraje Europy Środkowej i Wschodniej mogą wypracować wspólną pozycję wobec tych dylematów i pomóc w ich rozwikłaniu.

Trudno dzisiaj znaleźć wartości, które wciąż tak samo silnie łączą europejskie kraje, jak w momencie gdy powoływany był do życia projekt, który po latach zmienił się w Unię Europejską. Wielu analityków i publicystów zastanawia się czy pierwsza rysa na szklanych filarach Unii nie będzie początkiem jej końca. Tak samo głośno brzmią pytania dotyczące kolejnego rozszerzenia Unii Europejskiej, które przynajmniej na razie zostało odłożone w czasie. Do Unii bardzo chciałaby Ukraina, ale jak mówi znane polskie porzekadło – W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz. Ukraińcy mają jednak przeświadczenie, że zrobili bardzo dużo, żeby tam się znaleźć. – Po Majdanie wszyscy zrozumieli, że to był moment, który w przyszłości ma zaprocentować dla ukraińskiego narodu. Chcemy, tak samo jak w 2014 roku, wciąż pracować, żeby wreszcie trafić do NATO i Unii Europejskiej. Mamy takie przeświadczenie, że bez tego wiele decyzji, które nas dotyczą podejmowane są bez głosu Ukrainy. Chcemy jak najszybciej to zmienić. To co nam przyświeca to słowa – żeby dojść do celu, trzeba iść – mówiła Oksana Juryniec – posłanka do ukraińskiej Rady Werchownej.

W podobnej sytuacji co Ukraina jest kilka innych krajów. Najbardziej zawiedziona ma prawo czuć się Macedonia Północna, która wykonała wszystkie polecenia Brukseli, a na razie nie słychać daty jej wstąpienia do Wspólnoty. – W maju tego roku powinno się wrócić do sprawy akcesji Macedonii. Nie może być tak, że kraj ciężko na to pracuje, a później słyszy – nie, bo, nie. Okazuje się, że można być wolnorynkowym krajem z unijnym prawem, ale nie w Unii. Powiedzmy sobie szczerze, że Ukraina ma znacznie więcej do zrobienia, ale nie można dawać takich sygnałów innym krajom jak Macedonii. Być może gdzieś na brukselskich korytarzach pojawiło się myślenie, że dobrze byłoby wrócić do dawnych podziałów, gdzie był Zachód i Wschód, gdzie Zachód może sobie robić interesy z Putniem w zamian za to, żeby Wschód pozostał strefą wpływów Rosji. Stosunki Polska – Ukraina czy Zachód – Ukraina, będą w przyszłości jeszcze trudniejsze, bo Rosja nie będzie czekać na Unię Europejską. – podkreślił były premier polskiego rządu, a obecnie przewodniczący Rady Partnerów Ernst & Young – Jan Krzysztof Bielecki. To polityk, który jako pierwszy na świecie uznał Ukrainę za suwerenny kraj po ogłoszeniu niepodległości od Wspólnoty Niepodległych Państw, która zastąpiła na krótko Związek Radziecki.

Niepokój Bieleckiego podziela Micheil Saakaszwili – były prezydent Gruzji, a obecnie lider ukraińskiego ugrupowania Ruch Nowych Sił. Jego zdaniem Rosja wciąż uważa, że byłe republiki to rosyjskie terytoria, tylko poza granicami tego kraju. – Akcesja Gruzji, w czasie kiedy byłem prezydentem tego kraju, miała być odpowiedzią na to, co zrobiła Rosja. Wiele osób myśli, że Władimir Putin chce robić interesy z Europą i żeby to osiągnąć, po prostu straszy różne kraje. Tymczasem on nie traktuje Europy poważnie. On chce ją zająć całą, a przynajmniej znaczną część. Już wziął ważną część Ukrainy i szykuje się na Mołdawię. Wciąż działa w Gruzji. Robi wiele, żeby całkowicie zintegrować Białoruś z Rosją, co w konsekwencji będzie aneksją tego kraju. Jeśli Ukraina nie będzie się rozwijać szybciej, z dnia na dzień będzie coraz bardziej łakomym kąskiem dla Rosji. Taką świadomość powinna mieć także Polska, która jest kluczowym miejscem dla zatrzymania pochodu Putina. Łącznikiem między Zachodem i Wschodem. – mówił w emocjonalnej wypowiedzi Saakaszwili.

Dużą rolę w integracji europejskiej miało odegrać Partnerstwo Wschodnie. Program, który miał był jedną z podstaw stosunków dyplomatycznych pomiędzy Unią, a także: Armenią, Azerbejdżanem, Białorusią, Gruzją, Ukrainą i Mołdawią – stanął na zakręcie. – Partnerstwo Wschodnie jest w krytycznym momencie. Zostało złamane. Dla Niemców to nie był kluczowy sojusz, ale potrzebny, bo przyczyniał się do stabilności politycznej. Bądźmy jednak szczerzy. To nie jest program, który miał prowadzić do unijnej akcesji krajów, które do niego przystąpiły. – mówił Hans-Jürgen Heimsoeth – były minister spraw zagranicznych Niemiec, a obecnie specjalny pełnomocnik ds. Partnerstwa Wschodniego w niemieckim MZS.

Inauguracja programu Partnerstwa Wschodniego spotkała się z chłodnym przyjęciem ze strony Federacji Rosyjskiej. Ówczesny prezydent Rosji – Dmitrij Miedwiediew mówił o nim tak: Każde partnerstwo jest lepsze od konfliktu, jednak martwi nas, że ze strony niektórych państw podejmowane są próby wykorzystania tej struktury jako partnerstwa przeciwko Rosji. Zdaniem wicemarszałek Sejmu RP Małgorzaty Gosiewskiej, Partnerstwo Wschodnie samo w sobie jako sojusz neutralny, nie jest atrakcyjne dla żadnego z krajów partycypujących w nim. –  Polska broni takiego podejścia, że udział w Partnerstwie Wschodnim musi skończyć się przystąpieniem do Unii Europejskiej. My wywalczyliśmy sobie miejsce w Europie, choć nie zawsze Zachód, a na pewno Rosja chciała o tym słyszeć. Ukraińcy o to miejsce walczyli na Majdanie, a teraz walczą w Doniecku. Naszym interesem jest ich wspieranie, Ukraina chroni nie tylko siebie, ale też Polskę i Europę Zachodnią, choć może nie zawsze Europa ma taką świadomość. – zaznaczyła Gosiewska.

W tej chwili Ukraina nie nawet statutu kraju-kandydata, mimo, że rozmowy stowarzyszeniowe rozpoczęła 13 lat temu.