Dyskusja „Biznes na Ukrainie. Możliwości dla europejskich przedsiębiorców”

Kijów chce ucywilizować swoje otoczenie gospodarcze. Zagraniczne firmy wciąż jednak napotykają tam wiele przeszkód. To wnioski z dyskusji „Biznes na Ukrainie. Możliwości dla europejskich przedsiębiorców”, którą toczyli eksperci podczas X Forum Europa – Ukraina w podrzeszowskiej Jasionce.

Paneliści zastanawiali się, czy postępujące z wolna reformy, poprawa klimatu inwestycyjnego, wdrażanie europejskich standardów i kultury przedsiębiorczości otworzą nowe możliwości dla inwestorów zagranicznych. Maurizio Aronica, włoski ekspert w dziedzinie internacjonalizacji, wskazał, że Ukraina obecnie bardzo szybko się zmienia. Jego zdaniem istotne jest, by w tym newralgicznym momencie Europa zacieśniła relacje z Kijowem. – Jestem optymistą, jeśli chodzi o zmianę klimatu polityczno-gospodarczego. To ogromna szansa nie tylko dla samej Ukrainy, ale także dla Europejskiego biznesu – mówił. Ivonne Julitta Bollow, dyrektor ds. Wschodniej Europy i Spraw Międzynarodowych w Metro Group, zapewniła, że jej firma pomimo perturbacji cały czas nieprzerwanie działa na Ukrainie. – Otwieramy nowe sklepy i nie poddajemy się. To dobitnie pokazuje, że wierzymy w ten kraj i jesteśmy pewni, że zmierza w dobrym kierunku. Jak podkreśliła, Ukraina wciąż ma dużo do zrobienia i daleko do zakończenia procesu transformacji, ale widać, że reformy już poprawiają klimat robienia biznesu. Dodała jednak, że jest nieco rozczarowana tempem zmian w przemyśle rolno-spożywczym. – Mam nadzieję, że branża ta jednak zacznie się zmieniać. Trzeba Ukrainie pomóc na tym polu – mówiła Bollow. Wskazała, że problemem była na Ukrainie korupcja, zaczyna być ona stopniowo ograniczana.

Ryszard Jania, prezes Wschodniego Sojuszu Motoryzacyjnego, podkreślał, że każdy, kto chce inwestować za granicą, musi przeprowadzić analizę ryzyka. Dotyczy to także Ukrainy. – Inwestycja w tym kraju jest po prostu bardziej ryzykowna niż w innych państwach Europy – mówił. Powołał się na najnowszy raport Transparency International, w którym Ukraina znalazła się na pozycji 131., czyli wśród najgorszych na świecie Polska zajęła w tym raporcie 29. miejsce. – Osobiście nie spotkałem się z korupcją. Być może jest ona częstszym zjawiskiem w kontaktach lokalnych niż na szczeblu międzynarodowym – dodał Jania. Dużo bardziej sceptycznie na temat robienia biznesu na Ukrainie wypowiadał się Julian Pawlak, były prezes firmy Tymbark, a obecnie szef Krajowej Unii Producentów Soków. Jak podkreślił, aby biznes szeroko wszedł na dany obszar, potrzebuje spełnienia trzech warunków: dochodowości, bezpieczeństwa i perspektyw rozwoju. – Z tych trzech Ukraina oferuje tylko dochodowość. Mimo że jesteśmy krajami zbliżonymi kulturowo, graniczącymi z sobą, a Ukraina ma umowę stowarzyszeniową z Unią, to nadal jest to pod kątem biznesu inny świat – mówił Pawlak.

Podał przykład polskiego giganta spożywczego – firmy Maspex, której trudno odmówić doświadczenia na rynkach zagranicznych. – Powiodło się w Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech, w Czechach i na Słowacji – wszędzie w tych krajach Maspex zajmuje czołowe miejsca w segmencie sokowym. Ukraina okazała się nie do przeskoczenia – mówił z żalem szef KUPS. Jak tłumaczył, najpierw stworzono tam całą strukturę handlową i przedstawicielstwo. Następnym krokiem była próba wykupienia lokalnego producenta soków, nektarów i napojów. Próba, która spełzła na niczym. Podjęto zatem wysiłek stworzenia własnego zakładu, który także zakończył się niepowodzeniem. – Chociaż kraj ma potężny potencjał w rolnictwie i kapitale ludzkim, niestabilność przepisów i brak przejrzystości prawa sprawia, że mało komu udaje się odnieść tam inwestycyjny sukces – mówił Pawlak. Podał przykład odzyskania podatku VAT, co jego zdaniem jest w zasadzie na Ukrainie niewykonalne. – Na Ukrainie pozostają tylko dwie grupy przedsiębiorców: oligarchowie i łowcy surowców. Łatwiej Ukraińcom idzie biznes w Polsce. W drugą stronę to niestety wciąż droga przez mękę – podsumował.

Źródło: Rzeczpospolita – partner medialny X Forum Europa – Ukraina