Drastycznie spadła sprzedaż alkoholi wysokoprocentowych w Hiszpanii

Izabela Niedziałek

Hiszpania jest jednym z państw europejskich najbardziej dotkniętych epidemią koronawisura, szalejącą na kontynencie od lutego. W celu zahamowania rozprzestrzeniania się wirusa rząd Pedro Sancheza 15 marca wprowadził stan zagrożenia epidemicznego, który zakładał przede wszystkim zakaz opuszczania domów bez przyczyny oraz zamknięcie sklepów, z wyjątkiem spożywczych i aptek. Ograniczenia miały szczególny wpływ na działalności i tak dotkniętej już skutkami pandemii branży hotelarsko-gastronomicznej. W kraju w związku z lockdownem zostało zamkniętych około 300 tysięcy lokali. Jak się okazuje, w wyniku zaistniałej sytuacji zyski tracą nie tylko hotele i restauracje, ale również branże ściśle powiązane z funkcjonowaniem sektora.

Podsumowanie:

  • Producenci alkoholi spirytusowych jednymi z najbardziej poszkodowanych w wyniku zamknięcia gospodarki
  • W marcu sprzedano o 9 milionów litrów mniej niż w 2019 roku
  • Niewielki wzrost sprzedaży alkoholi w sklepach, nie rekompensuje straty zysków ze sprzedaży w lokalach gastronomicznych
  • Producenci oceniają sytuację branży jako dramatyczną i apelują o pomoc
  • Pierwsza faza odmrożenia nie polepszy drastycznie sytuacji przemysły alkoholowego w Hiszpanii
Zdjęcie autorstwa Chris F z serwisu Pexels

Jednym z najbardziej poszkodowanych firm okazują się producenci napojów spirytusowych. Według najnowszych danych opublikowanych przez Espirituosos España, federację zrzeszającą 100% producentów i dystrybutorów napojów alkoholowych w Hiszpanii, w wyniku zamknięcia barów i restauracji, sektor utracił aż 70% zysków ze sprzedaży produktów.

Wydawać by się mogło, że branża będzie jedną z tych, które najmniej odczują negatywne skutki pandemii, a w czasach przymusowej kwarantanny konsumpcja napojów alkoholowych, a co za tym idzie ich sprzedaż znacznie wzrośnie. Prognozy te były spowodowane faktem, że w czasach zamrożenia kupowane były produkty w znacznie większych ilościach niż kupujemy normalnie, z drugiej strony ludzie wybierali produkty, również te luksusowe i stosunkowo drogie, które w normalnych warunkach kupują sporadycznie.  Jednak  kupowane pojedyncze produkty w sklepach nie wyrównują strat poniesionych w wyniku zamknięcia branży gastronomicznej. Przemysł alkoholowy utrzymuje się głównie ze współpracy z tym sektorem, to z niego pochodzą główne zyski.

Espirituosos España podaje, że w marcu tego roku sprzedane zostało o 9 milionów litrów mniej niż w tym samym okresie w roku ubiegłym. Jeśli chodzi o sprzedaż w supermarketach, w pierwszych tygodniach wprowadzenia stanu zagrożenia krzywa wzrostu ze sprzedaży była płaska, a całkowity wzrost w punktach dystrybucji to zaledwie 2%. Z danych federacji wynika także, że obecnie najgorzej z półek sklepowych schodzą takie rodzaje alkoholi jak brandy, które odnotowało spadek w sprzedaży o 45%, wódka – spadek o 15% oraz gin, którego sprzedaż poszła o 11% w dół. Łącznie w supermarketach sprzedano 172 tysięcy litrów napojów spirytusowych.

Na zamknięciu branży gastronomicznej cierpią nie tylko producenci alkoholi spirytusowych, w podobnej sytuacji znaleźli się  producenci piwa. Pomimo iż dane pochodzące ze sklepów i supermarketów pokazują, że sprzedaż tych napojów znacznie wzrosła podczas kwarantanny, nie rekompensuje to strat liczonych ze sprzedaży w lokalach, z których pochodziła ponad połowa obrotów producentów.

Producenci oceniają sytuację jako dramatyczną i apelują o pomoc. Domagają się między innymi zwolnienia z płacenia podatków pośrednich nakładanych na napoje alkoholowe. Ponadto proszą o jak najszybsze przywrócenie działalności hoteli i lokali gastronomicznych

Na razie sytuacja  w Hiszpanii nie ulegnie znacznej poprawie. Od 11 maja rząd Sancheza zapowiedział przejście do pierwszej z zaplanowanych czterech faz odmrożenia gospodarki. W tej fazie przede wszystkim zwiększy się zakres swobodnego przemieszczania się  obywateli. Hiszpanie będą mogli spotykać się w małych grupach (maksymalnie dziesięcioosobowych), złagodzenie zakazów ma także obejmować sklepiki, hotele i kawiarnie i restauracje, ale z zaznaczeniem, że lokale gastronomiczne będą mogły przyjmować klientów jedynie w ogródkach lub tarasach. Ponadto będą mogą wykorzystywać jedynie połowę stolików, znajdujących się w lokalu.  Do pierwszej fazy nie wejdą jednak wszystkie prowincje i miasta: te najbardziej dotknięte epidemią, jak Madryt czy Barcelona, będą musiały poczekać jeszcze przynajmniej tydzień na otwarcie.

 

Źródła:

https://elpais.com/economia/2020-05-06/los-fabricantes-de-espirituosos-desmienten-los-aumentos-de-consumo-que-registra-agricultura.html

https://www.elmundo.es/economia/ahorro-y-consumo/2020/05/06/5eb2a245fc6c831d118b4621.html