Czy rozszerzenie Unii Europejskiej jest jeszcze możliwe? [RELACJA]

W wiodących krajach zachodniej Europy coraz częściej podważana jest długoterminowa strategia dalszego poszerzania UE. Duże państwa członkowskie UE chcą na nowo zdefiniować projekt europejski. Czy w obliczu tych tendencji Unia Europejska będzie jeszcze kiedyś gotowa na przyjęcie nowych krajów członkowskich? Dlaczego tak się dzieje? Czy i kiedy pojawi się możliwość wznowienia rozmowy o rozszerzeniu UE o kraje Bałkanów Zachodnich i Europy Wschodniej? To główne pytania stawiane w dyskusji: Czy rozszerzenie Unii Europejskiej jest jeszcze możliwe?

Informacje o rozszerzeniu Unii Europejskiej to najpilniej oczekiwana dziś informacja, która miałaby popłynąć z Brukseli. Najbardziej zainteresowana jest nią Macedonia Północna, która spełniła wszystkie zalecenia unijnych urzędników, a mimo to usłyszała, że na razie nie ma planów w sprawie przyjęcia jej do Wspólnoty. W kolejce stoją: Serbia, Czarnogóra, Albania i Turcja, które mają status oficjalnych kandydatów. To także żywy temat w: Bośni i Hercegowinie, Gruzji, Kosowie i Mołdawii, a przede wszystkim Ukrainie, które mają status państw stowarzyszonych. Mało kto wie, że w podobnej sytuacji od 1 marca 2000 roku ma leżące w Afryce Zachodniej – Maroko.

To, co jest marzeniem wielu krajów, ostatnio porzucili mieszkańcy Wielkiej Brytanii. W referendum opowiedzieli się przeciwko pozostaniu w Unii Europejskiej i od 31 stycznia 2020 roku są poza Wspólnotą. To pierwszy precedens tego typu, który wkrótce może nabrać nowego znaczenia, bo w Szkocji panują nastroje niepodległościowe i kto wie, czy w niedalekiej przyszłości część Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej ponownie nie stanie się krajem członkowskim UE.

Zdaniem Dirka Hazella – lidera Europejskiej Partii Ludowej w Wielkiej Brytanii, to tylko kwestia czasu kiedy dojdzie do kolejnego rozszerzenia Unii. Najlepiej z udziałem Zjednoczonego Królestwa. Kiedyś Anglicy uważali, że obecność zbyt wielu krajów w Unii nie będzie korzystne dla integracji całego kontynentu. Wreszcie to myślenie się zmieniło. W przeszłości, podczas największego rozszerzenia UE z udziałem Polski, Brukseli przyświecał cel, żeby kraje, które uwolniły się od komunizmu jak najszybciej trafiły do Wspólnoty. Teraz powinno być dokładnie tak samo.

Zupełnie przeciwnego zdania jest przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP – poseł Zbigniew Rau. Dla niego rozszerzenie jest możliwe, ale nie dojdzie do niego jeszcze długo. Jeśli chodzi o samą Ukrainę, to gdyby decydowali o tym tylko Polacy, już dawno byłaby w Unii. Niestety w tej chwili rozszerzenie to kwestia interesów a nie wartości. Wejście w struktury Wspólnoty państw Bałkanów Zachodnich to jedynie kwestia strategii i potrzeba utrzymania harmonii społecznej i politycznej. Ukraina bardzo chce i potrzebuje akcesji, więc jedyne co jej pozostaje, to robić swoje. Nadrzędnym projektem powinno być jednak jej wejście do NATO. Tak było w przypadku Polski i wielu innych krajów, które są członkami UE.

W momencie ożywionej dyskusji o kształcie Unii Europejskiej podczas wyjścia z niej Wielkiej Brytanii pojawiło się wiele głosów mówiących o tym, że ideały tak zwanych „ojców założycieli” Unii, na czele z Robertem Schumanem, mocno się zdewaluowały. – W 1992 roku na mocy Traktatu z Maastricht utworzono „Supepaństwo”. Jeśli zapytać w różnych krajach, ludzie mówią, że lubią wspólnotę, wspólną pracę, kooperację, ale niekoniecznie twór, w którym jedni decydują o innych, często nawet nie pytając o zdanie. Dziś mamy dominację Niemiec i Francji, wszechobecne instytucje. To stoi w opozycji do idei założycielskich. Znając swoje mocne i słabe strony Unia bardzo niechętnie podchodzi do takich sojuszów jak Trójmorze. On po prostu zagraża tej dominacji. Może właśnie dlatego wycofała się Wielka Brytania. Dziś stajemy przed kolejnymi wyzwaniami i globalnym wyścigiem ekonomicznym dlatego bez solidarności ekonomicznej do niczego nie dojdziemy w przyszłości. – mówił profesor Zbigniew Krysiak – prezes Instytutu Myśli Schumana.

Tymczasem w samej Unii coraz częściej zamiast o rozszerzeniu mówi się o Europie „dwóch prędkości”. Swoistej unii wewnątrz Unii. – Są tacy, którzy uważają, że stary ład jest lepszy od rozszerzenia. Europa Wschodnia może tylko czekać. Jedynym myśleniem Brukseli powinno być – więcej Unii w tej części Europy. Stawiać na większą otwartość i odejść od patriarchalnej roli Wspólnoty. W przyszłości drzwi, które otworzyli Anglicy, znowu się otworzą. Oby dlatego, że wejdą przez nie kraje, a nie wyjdą. – mówił Dorin Popescu – prezes Stowarzyszenia Dom Morza Czarnego z Rumunii.

Kto, wie czy Unia nie będzie zmuszona do szybkiego rozszerzenia, aby zahamować imperialistyczne zapędy Rosji i zarysowującą się przewagę ekonomiczną po stronie Chin. – Wejście do tego systemu nie może być tak skomplikowane jak wszystkim się wydaje. Mam nadzieję, że Unia szybko zwróci się w stronę Europy Środkowej i Wschodniej. Przede wszystkim powinna być mniej podejrzliwa i oceniająca nowe kraje, bo tylko to da szansę na szybkie rozszerzenie – podsumował redaktor naczelny włoskiego Radia 24 – Gianluigi Donelli.

Od 1 lutego 2020 w skład Unii Europejskiej wchodzi 27 państw. Ostatnie rozszerzenie składu miało miejsce w 2013 roku, kiedy do EU weszła Chorwacja.