Bułgaria wybrała nowego prezydenta


17.11.2016 – Anna Boral

13 listopada odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w których zwyciężył kandydat opozycyjnej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) Rumen Radew, uzyskując 59,35% głosów. Jego rywalka – Cecka Caczewa, kandydatka rządzącej  centroprawicowej partii GERB i przewodnicząca bułgarskiego parlamentu uzyskała wynik 36,17%, frekwencja wyniosła 50%.

Tydzień wcześniej, 6 listopada odbyła się pierwsza tura wyborów, w której startowało 21 kandydatów. Przedwyborcze sondaże wskazywały jako faworytów właśnie Ceckę Caczewę i Rumena Radewa, przewidywały również, że konieczna będzie druga tura. Zaskoczeniem może być natomiast końcowy wynik, dający zwycięstwo Rumenowi Radewowi, ponieważ sondaże przedwyborcze wskazywały na sukces jego kontrkandydatki. Prognozowane zwycięstwo Cecki Caczewej wiązało się głównie z poparciem, jakie udzielił jej premier Bojko Borysow, który jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów ogłosił, że poda się do dymisji, jeśli Caczewa nie wygra wyborów.

Rumen Radew startował w wyborach jako prorosyjski kandydat opozycji. Jest 53-letnim generałem lotnictwa w stanie spoczynku. Swoją karierę rozpoczynał na radzieckich migach, szkolił się również w elitarnym Air War College w Stanach Zjednoczonych. Mówi biegle po angielsku, niemiecku i rosyjsku. Obejmie on urząd 22 stycznia na 5-letnią kadencję. Obserwatorzy zgodnie oceniają, że Caczewa, prawnik z wykształcenia, mówiąca jedynie po bułgarsku, w porównaniu z charyzmatycznym Radewem wypadała podczas kampanii wyborczej mniej ciekawie. Jej przegrana jest równocześnie porażką premiera Borisowa, który osobiście odpowiada za jej nominację. Politolodzy zgodnie oceniają, że wynik niedzielnych wyborów jest pierwszą poważną porażką partii GERB od momentu jej powstania 10 lat temu. Odczytują to jako masowy protest przeciwko temu ugrupowaniu i jego całkowitej dominacji w życiu politycznym. Zgodnie z zapowiedzią już w poniedziałek premier Borysow złożył w parlamencie dymisję swojego rządu. Zgodnie z konstytucją prezydent powinien powierzyć misję utworzenia rządu największej frakcji w parlamencie – tą jest właśnie GERB, ale premier Borysow zapowiedział, że nie podejmie się utworzenia nowego rządu. Pozostaje jeszcze kilka możliwości i prawdopodobnie koniczne będzie stanowisko Trybunału Konstytucyjnego.

Warto na koniec podkreślić, że jednym z głównych elementów zakończonej już kampanii wyborczej był stosunek wobec polityki Rosji. Wpływ Kremla na decyzje podejmowane w kraju oraz uzależnienie od rosyjskiej gospodarki jest w Bułgarii bardzo silne. Bułgaria będąc więc członkiem Unii Europejskiej i NATO stara się równocześnie utrzymywać przyjazne stosunki z Rosją, od której jest w dużym stopniu zależna. Wyłoniony kandydat ma zdecydowanie prorosyjskie poglądy, podkreśla jednak, że nie zamierza zmieniać orientacji geopolitycznej. Z kolei ustępujący prezydent Rosen Plewnelijew wykazywał raczej antyrosyjskie stanowisko a jego prezydentura była niezależna od rządu.