Barcelona dołącza do walki o czyste powietrze

Izabela Niedziałek

W ramach walki ze smogiem coraz więcej miast w Europie wprowadza tzw. strefy czystego transportu.  Jest to jeden ze sposobów, obok promowania elektromobilności, na ograniczenie emisji spalin i zadbanie o zdrowie mieszkańców miast. Ograniczenia ruchu w centrach wprowadziły już między innymi Londyn, Berlin, Sztokholm, Oslo, Hamburg, Paryż czy Bruksela. Do tego grona dołączy niedługo Barcelona.

Barcelona, w ślad za innymi miastami europejskimi, podjęła decyzję o wprowadzeniu w centrum strefy o niskiej emisji spalin (hiszp. Zona de Bajas Emisiones). Władze miasta przygotowały rozporządzenie dotyczące zasad funkcjonowania strefy, które wejdzie w życie 1 stycznia 2020 roku. Obszar ZBE będzie obejmował aż 95 km kwadratowych, w założeniu będzie funkcjonowała od poniedziałku do piątku w godzinach 7:00- 20:00. Dla porównania, obszar strefy niskiej emisji w stolicy, czyli tzw. Madryt Centralny, jest 20 razy mniejszy niż strefa w Barcelonie i obejmuje jedynie 4,7 km kwadratowych.

Ograniczenie wjazdu będzie dotyczyć wszystkich pojazdów, które nie będą posiadały specjalnej etykiety wydawanej przez barcelońską Dyrekcję Generalną ds. Ruchu Drogowego. Oczywiście w związku z wprowadzeniem nowych zasady, rada miejska nie przewiduje obciążania grzywną pojazdów uprzywilejowanych, takich jak karetki czy straż pożarna. Zasady w strefie nie będą także obejmować samochodów należących do zakładów pogrzebowych. Inne pojazdy, np. dostawcze czy ciężarowe, będą miały czas na dostosowanie się do norm.  Istnieje jeszcze kwestia taksówek, jednak – jak twierdzą władze Barcelony – rozporządzenie nie powinno mieć negatywnego wpływu na ich funkcjonowanie, ponieważ większość z nich już w tej chwili ma tzw. „etykiety środowiskowe”.

Początkowo władze Barcelony ustalały minimalną karę na kwotę 100 euro, a ostatecznie wyniesie ona 200 euro. Grzywna za złamanie przepisów w strefie będzie oscylować między 200 a 1800 euro w zależności od wielkości pojazdu i zanieczyszczeń, jakie produkuje. Znów – porównując do przepisów dotyczących Madrytu Centralnego, gdzie grzywna dla wszystkich rodzajów samochodów wynosi 95 euro, kary w Barcelonie wydają się wyjątkowo restrykcyjne. Mimo, iż rozporządzenie dotyczące ruchu w centrum wejdzie w życie już 1 stycznia przyszłego roku, kary za naruszenia będą nakładane dopiero od kwietnia.

Szacuje się, że wprowadzenie Strefy Niskiej Emisji w Barcelonie dotknie ok 23% pojazdów poruszających się codziennie po mieście. Władze miasta przewidują, że po wprowadzeniu ograniczenia ilość samochodów poruszających się po centrum miasta zmniejszy się nawet o 50 tysięcy, a w perspektywie czteroletniej aż do 125 tysięcy. Jako ułatwienie dla osób, które zgłoszą swój samochód jako szkodzący środowisku, miasto szykuje karty miejskie, dzięki którym właściciele aut będą mieli nieograniczony darmowy dostęp do transportu publicznego.  Ma to znacznie poprawić funkcjonowanie transportu miejskiego, a przede wszystkim jakość powietrza.

Decyzję burmistrza Barcelony szeroko komentuje burmistrz stolicy Hiszpanii, Jose Luis Martinez-Almeida. Nowa polityka klimatyczna i zarządzane ruchem drogowym realizowane przez Adę Colau, sprawującej funkcję alkada Barcelony ( hiszp. alcalde z  arab. al-kadi, sędzia, osoba stojąca na czele władz miejskich w Hiszpanii, przewodniczący zarządu miasta, odpowiednik burmistrza lub prezydenta miasta), doprowadziła do pierwszej ostrej wymiany zdań i jawnej krytyki postanowień władz Barcelony. Według Martineza-Almeidy strefa jest tyko „zasłona dymną” dla innych problemów, z jakimi boryka się miasto, takimi jak rosnąca przestępczość. Ponadto Martinez jest przeciwny wprowadzaniu ekostref do centrum miast. Kilka miesięcy temu (po objęciu stanowiska), zadecydował o zlikwidowaniu takiego rozwiązania w Madrycie. Colau w odpowiedzi na krytykę, na swoim Twitterze napisała, że to właśnie ZBE ma usunąć zasłonę dymna przykrywającą problem smogu w stolicy Katalonii oraz fakty, że każdego roku z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera ok. 350 mieszkańców.

W tym samym czasie władze Barcelony i Madrytu muszą przygotować się na zapowiadane fale protestów planowane na 27 września przez hiszpańskich ekologów i aktywistów. Protesty są odpowiedzią na przyszłotygodniowy szczyt Climate Week organizowany w Nowym Jorku. W ramach wspierania inicjatyw i poglądów wygłaszanych podczas szczytu i promowania akcji chroniących środowisko zaplanowano ogólnoświatowe demonstracje.  Głównym ich celem będzie okazanie  sprzeciwu wobec braku zaangażowania w ochronę środowiska i zmiany klimatu. Przewiduje się, że w narodowych protestach weźmie udział ponad 300 organizacji, ekologów i  aktywistów z całej Hiszpanii.