Wiatrowe metropolie

Dorota Kafara

Podobnie jak w Polsce, także u naszych zachodnich sąsiadów powszechny jest rosnący sceptycyzm lokalnej społeczności wobec rozwoju farm wiatrowych. O ile generalnie ludzie są przychylni rozwojowi tej branży, mało kto chce mieć w swoim sąsiedztwie wiatraki, co jest dodatkowo podsycane przez kampanie aktywistów – ekologów. Są jednak miejsce w Niemczech zwane „wiatrowymi metropoliami”.

 

Autor zdjęcia: Karsten Würth, pobrano z serwisu Unsplash.

Nadrenia Północna Westfalia jest regionem gdzie są największe parki wiatrowe. Leżące w środkowych Niemczech Asseln, jest jedną z piętnastu miejscowości należących do gminy Lichtenau. Ta mała mieścina może świecić przykładem dla całego kraju, jak dojść do porozumienia ponad podziałami . Tu dla wspólnego zysku doszły do porozumienia władze lokalne, przedsiębiorcy oraz inwestorzy, tworząc największą w Niemczech elektrownię wiatrową złożoną ze 172 wiatraków.

Josef Hartmann, burmistrz Lichtenau zaznacza, że ostatnia większa demonstracja przeciwników energetyki wiatrowej, licząca 150 osób miała miejsce w 2014r. 66-letni samorządowiec podkreśla z nieukrywaną dumą, że kluczem do sukcesu tego projektu była kampania informacyjna – zorganizowano szereg spotkań, w czasie których mieszkańcy mogli zasięgnąć rzetelnej wiedzy i rozwiać swoje wątpliwości. Powstał dokładny, przemyślany plan, w jakich miejscach mogą stanąć wiatraki – nie ma mowy o tzw. samowolce, zapewniono mieszkańcom tzw. „korytarze widoczności” W miejscowości pojawiła się również tablica elektroniczna, pokazujące dokładnie przyrost energii odnawialnej.

Postawienie na farmę wiatrową stanowiło nasze „być albo nie być”, ponieważ Lichtenau to biedna gmina bez rozwiniętego przemysłu, a wiatr był dla nas jedynym potencjałem, jaki mogliśmy wykorzystać, podkreśla Hartmann.

Dzięki temu gmina jest samowystarczalna jeśli chodzi o energię  – farma wiatrowa produkuje taką ilość prądu, która wystarczyłaby na potrzeby 100 tys. miasta, co ma bezpośrednie przełożenie na portfele mieszkańców. Spadły ceny prądu, wody pitnej, podatki pozostają niezmienne od lat. Dodatkowo, gmina założyła fundację, której udziałowcami są wszyscy mieszkańcy a jej konto zasilane jest każdego roku przez 1% zysku z energii produkowanej przez wiatraki. Z tych funduszy udało się zrestrukturyzować transport publiczny, wyremontować kilka szkół, zorganizować wypoczynek letni dla klubu sportowego oraz wiele wydarzeń kulturalnych.

Rozwinięta farma wiatrowa oraz społeczna akceptacja tego sektora energetyki odnawialnej stała się znakiem rozpoznawczym Lichtenau, co pociągnęło za sobą kolejne inwestycje – w 2019 r. w mieście stanęło centrum technologiczno-szkoleniowe firmy Enercon [1] – największego w Niemczech producenta turbin wiatrowych. Na szkolenia i symulacje w Lichtenau przyjeżdżają eksperci z branży – zarówno monterzy, jak i inżynierowie i informatycy z całego świata.

Innym pozytywnym przykładem może być 13-tysięczne miasteczko Neuenkirchen w okolicach Muenster. Działa tu farma wiatrowa składająca się z 300 wiatraków. Podobnie jak w Lichtenau, mieszkańcy Neuenkirchen zyskują wiele profitów z tytułu działalności farmy wiatrowej. Burmistrz. Mieszkańcy oraz gmina są współwłaścicielami farmy, która jest oddana pod zarząd inwestora.

Ludzie muszą mieć pewność, że zyski nie idą tylko do kieszeni firmy obsługującej farmy, podkreśla Thomas Steinmann, ekspert ds. energetyki odnawialnej, zapytany o przyczyny gwałtownego spadku akceptacji dla branży energetyki wiatrowej.[2]

Czy niewielkie Lichtenau bądź Neuenkirchen mogą być modelowym przykładem dla całych Niemiec? Zapewne tak, choć, w przeciwieństwie do morskiej, lądowa energetyka wiatrowa znajduje się aktualnie w głębokim kryzysie. W kraju, w którym w ostatnich dekadach postawiono ok. 30 000 wiatraków, z których pochodziło aż 20 procent energii w skali kraju, w 2018 r. zamontowano ich 740, zaś w 2019 zaledwie 325. W porównaniu z rekordowym rokiem 2017, kiedy zainstalowano 1792 wiatraki, to rzeczywiście ogromny spadek.[3]  Dla porównania, według Urzędu Regulacji Energetyki, w Polsce prowadzonych jest około 160 nowych inwestycji wiatrowych, których realizacja jest wynikiem aukcji zorganizowanych przez URE w listopadzie 2018 roku i grudniu 2019 r.[4]

W ostatnich kilku latach pracę straciło ok. 40 000 pracowników z branży wiatrowej. Stąd większość niemieckich firm produkujących wiatraki raczej koncentruje się na zagranicznych niż krajowych inwestycjach. Niektórzy wieszczą nawet upadek całej branży, która upatrywana była przez rządzących jako podstawa niemieckiej tranzycji energetycznej. Zdaniem Steinmanna, stopniowo wyczerpały się zasoby ziemi, gdzie bez problemu można było rozwijać farmy wiatrowe. Dodatkowo pojawił się szereg argumentów ze strony ekologów i prawne możliwości odwołań w zakresie planów inwestycyjnych, co niejednokrotnie sprawia, że projekty nie kalkulują się finansowo. Rząd planuje wprowadzenie nowych regulacji zakładających minimalną odległość wiatraka od zabudowań mieszkalnych wynoszącą 1000 m. Nowe prawo daje jednak swobodę samorządom w tej kwestii.[5]
Źródła:

[1] https://www.nw.de/lokal/kreis_paderborn/lichtenau/22554552_Ein-Wind-Knubbel-ist-Lichtenaus-neues-Wahrzeichen.html

[2] https://www.capital.de/wirtschaft-politik/was-sie-ueber-windenergie-in-deutschland-wissen-muessen

[3] https://www.dw.com/de/die-windmetropole-deutschlands/a-52366949

[4] Za: https://www.gramwzielone.pl/energia-wiatrowa/103210/w-polsce-powstaje-160-farm-wiatrowych

[5] https://www.zdf.de/nachrichten/politik/windkraft-strom-100.html