Forum Polska-Węgry: Inwestycje bezpośrednie i pośrednie w regionach – wymiana doświadczeń

Drugi dzień odbywającego się w Starym Sączu Forum Polska – Węgry rozpoczął się od debaty zatytułowanej „Inwestycje bezpośrednie i pośrednie w regionach – wymiana doświadczeń.” Moderatorem dyskusji był Leszek Buller – Dyrektor Centrum Projektów Europejskich, a w gronie panelistów znaleźli się: Andrzej Mikulski – Wspólnik Zarządzający w firmie Mikulski & Wspólnicy, Oszkar Molnar – Burmistrz Węgierskiego miasta Edeleny, Andrzej Siess – Doradca Zarządu w Grupie Raben oraz Tomasz Zjawiony – Prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach.

Decyzja o skierowaniu inwestycji do danego kraju najczęściej zapada na poziomie rządowym, następnym krokiem jest wybór regionu, gdzie zostanie ona zrealizowana. Bez wątpienia bezpośrednie inwestycje są kluczowym elementem procesów gospodarczych w regionach. Ogólny klimat pod inwestycje, stan infrastruktury czy dostęp do wykwalifikowanej siły roboczej – to według inwestorów najważniejsze czynniki wpływające na decyzję o realizacji danej inwestycji w tym lub innym regionie. I to właśnie o tym jak wykorzystać specyfikę regionu i jakie fundamenty pod inwestycje przygotować rozmawiali paneliści. Swoje zdanie wymienić mogli nie tylko samorządowcy walczący o inwestorów, ale też przedstawiciele dużych firm, które same szukają terenów pod inwestycje.

Burmistrz Edeleny, Oszkar Molnar, opowiedział słuchaczom o zmianach jakie przez ostatnie 20 lat zaszły w jego mieście.

Edelena była miastem górniczym, z 30-tysięczną populacją, która w latach 90-tych przeżyła niezwykłą traumę. W 1995 ówczesny rząd Węgier zamknął kopalnię, pozostawiając znaczną część mieszkańców pracy – miasto powoli upadało. Udało się jednak odwrócić ten trend poprzez zintensyfikowanie prac nad przyciągnięciem do miasta inwestorów. Wśród wielu działań, jakie podjęliśmy, były między innymi wprowadzenie obowiązkowej nauki j. angielskiego w szkołach, budowa 8-hektarowej strefy ekonomicznej oraz utworzenie urzędu, gdzie przyszli inwestorzy mogą uzyskać pomoc z tak zwaną ‘robotą papierkową.’

 

Andrzej Mikulski z Mikulski & Wspólnicy chwalił Burmistrza Molnara za jego podejście do nauczania języków w szkołach.

Język oraz odpowiednia edukacja to dwa filary dla przyciągania inwestycji w regionach. Muszą one iść ze sobą w parze, gdyż brak którejś z nich odrzuca potencjalnych przedsiębiorców, chcących inwestować pieniądze w danym miejscu. Bariera językowa jest już coraz rzadziej faktycznym problemem, jako że język angielski już na stałe wszedł do kanonu nauczania, jednakże należy pamiętać, że należy wychodzić naprzeciw potencjalnym transgranicznym inwestorom i uczyć się języków takich jak niemiecki, hiszpański, węgierski.

Andrzej Siess w swojej wypowiedzi przypomniał słuchaczom, że są też inne, ogromnie ważne czynniki, przyciągające inwestycje w regionach.

Bez infrastruktury transportowej – dróg, torów i lotnisk firmy mogą być niechętne do rozwijania swojego biznesu, będąc świadomymi ograniczeń i dodatkowych obciążeń związanych z niemożnością przerzucania produkowanych przez swój zakład produktów w inne części Polski czy nawet Europy. Każdy polski samorząd powinien mieć specjalnie opracowaną strategię rozwoju pokazującą koncepcję rozwoju regionu: planową budowę dróg, rozwój infrastruktury oraz często określającą nawet jakie typy inwestycji region chciałby u siebie widzieć. Dzięki takiej spójnej strategii przyszły inwestor chętniej wyda tam pieniądze wiedząc, że region zamierza dalej rozwijać się i poprawiać dostępną już infrastrukturę.

Tomasz Zjawiony z Katowickiej Regionalnej Izby Gospodarczej opowiedział, co jego zdaniem najbardziej pomaga regionom w zdobywaniu nowych inwestycji. W jego ocenie to właśnie  wspólna strategia rozwoju regionu jest atrakcyjną zachętą do inwestycji, szczególnie dla firm zagranicznych.

Polacy mają jeszcze małą świadomość jak tworzyć strategie rozwojowe regionu – nawet jeśli takie dokumenty są tworzone przez samorządowców, to często zostają one odłożone na półkę i nie są realizowane lub nawet jeśli są powoli wdrażane w życie, to są one błędne poprzez brak włączenia w proces ich tworzenia konsultacji z biznesem i praktykami. Samorządowcy potrzebują wsparcia biznesu i niezależnych ekspertów, aby naprawdę zrozumieć w jakim kierunku powinien iść ich region. Nie da się przecież być dobrym we wszystkim, choć wiele samorządów zdaje się przeć w tym kierunku.

Artykuł powstał przy wsparciu Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. Wacława Felczaka.