Rosyjska ropa popłynęła na wschód. Co z Przyjaźnią?
Władysław Sokołowski, 22 lutego 2010
Gdy w końcu ub. roku premier FR W. Putin uruchomił naftociąg „Wschodnia Syberia-Ocean Spokojny” (WSOS), pierwszy rosyjski rurociąg, skierowany nie na zachód, lecz na wschód, wkrótce pierwsza ropa z syberyjskich złóż odpłynęła z terminala naftowego „Koźmino” do Hongkongu w ramach kontraktu zawartego przez „Rosnieft’”. Rosja tym samym zapoczątkowała własną walkę o rynki wschodnie w ostrej konkurencji z krajami Zatoki Perskiej.
Orężem w tej walce jest system rurociągów „Wschodnia Syberia-Ocean Spokojny” (WSOS), który łączy złoża ropy naftowej Zachodniej i Wschodniej Syberii z portami Kraju Nadmorskiego i ma gwarantować jej eksport na rynki USA i krajów regionu Azji i Pacyfiku. Realizowana na mocy decyzji rządu FR z 31.12.2004 r. budowa została podzielona na 2 etapy: pierwszy etap (WSOS-1) zakładał wykonanie odcinka Tajszet - Ust-Kut (obwód irkucki) – Lensk – Ałtan (Jakucja) – Skoworodino (obwód amurski) o długości 2694 km i mocy 30 mln ton rocznie, siedmiu stacji pomp i naftoportu „Koźmino” o mocy 15 mln ton rocznie. Koszt wykonania 1 etapu wyniósł 360 mld rubli (120 mld USD), a całości ma wynieść 420 mld rubli (140 mld USD). W drugim etapie (WSOS-2) ma powstać odcinek rurociągu Skoworodino-Koźmino o długości 2100 km, 8 stacji pomp, z jednoczesną rozbudową naftoportu. Na razie na tym odcinku ropa jest przewożona za pomocą składów cystern o wadze 4,5-4,8 tys. ton. Dzieki temu położony w Niżnym Tagile (obwód swierdłowski), „Urałwagonzawod” otrzymał zamówienie na produkcję 23500 cystern, dostarczających surowiec od terminala Skoworodino o naftoportu „Koźmino”, co dało zatrudnienie 11 tys. pracowników. Natomiast kontrakt na dostawę rur dużej średnicy dla II etapu WSOS, za 250 mln USD zawarł „Iżorskij Trubnoj Zawod” w Kołpino, ten sam, który dostarcza rury dla rurociągu bałtyckiego.
Kierowana nad Pacyfik rosyjska ropa sprzedawana jest pod marką: „WSTO” („Wostocznaja Sibir’-Tichij Okiean”). Według wiceprezesa kompanii „Transnieft’” M. Barkowa, naftoport „Koźmino” ma odprawiać 1,2 ton ropy miesięcznie, a w 2010 r. przewiduje się eksport ok. 15 mln t. Oprócz wspomnianej kompanii „Rosnieft’” (kontrakty z Vitol Group, Mitsubishi Corp., Petronas z Malezji i Crudex International na 1,8 mln t w I kwartale br.), za pośrednictwem dalekowschodniego naftoportu swą ropę sprzedają również „Gazprom Nieft’” (pierwsze 100 tys. t w ramach kontraktu „Gazprom Neft Trading GmbH i Mitsubishi w styczniu br.), THK-BP i kompania „Surgutnieftiegaz” (300 tys. t w styczniu br.). Z portu „Koźmino” co miesiąc winno być odprawianych dziesięć tankowców o wyporności 120 tys. DWT lub osiem 150-tysięczników. Koordynacja transportu wiązanego, kolejowego i morskiego, jest trudna, co szczególnie widać tej mroźnej zimy.
Druga część, 15 z 30 mln syberyjskiej ropy będzie dostarczana do Chin za pomocą podziemnego naftociągu, liczącego 64 km. Dostawa ma być rozpoczęta w 2011 roku i realizowana przez 20 lat, stanowiąc formę spłaty kredytów w wysokości 25 mld USD, zaciągniętych u Chin przez kompanie „Rosnieft’” i „Transnieft’”. 15.02.br. jednakże przedstawiciele chińskiej CNPC w tonie ultimatum stwierdzili konieczność podwojenia wielkości dostaw ropy rurociągiem WSOS. Zgodnie z wcześniejszym porozumieniem wspomniane 15 mln t ropy miały być przeznaczone dla przeróbki w rosyjsko-chińskiej rafinerii w Tiencin. Obecnie strona chińska „w związku ze wzrostem zapotrzebowania kraju na ropę” przewiduje wykorzystanie zakontraktowanych 15 mln t na inne cele i żąda dodatkowych dostaw właśnie dla wspomnianej rafinerii. Chińczycy grożą, że w przeciwnym wypadku rafineria będzie zmuszona szukać dodatkowej ropy na Bliskim Wschodzie lub na międzynarodowym rynku, co spowoduje znaczne obniżenie rentowności wspólnej inwestycji i wzmocni pozycje bliskowschodnich eksporterów w rejonie Azji i Pacyfiku.
Nie wdając się w skomplikowane warunki kontraktowych zobowiązań i rozliczeń finansowych rosyjskich firm z chińskimi partnerami, trzeba stwierdzić, że zapotrzebowanie na rosyjską ropę w regionie jest duże i tworzy ona realną, choć ilościowo jeszcze niewielką, konkurencję dla innych eksporterów. Zwiększenie konkurencyjności syberyjskiej ropy poprzez utrzymanie zerowej stawki celnej stało się w ostatnich dniach przedmiotem sporu w rosyjskim rządzie. Wszystko wskazuje na to, że przeważą argumenty zwolenników tego rozwiązania.
Według rosyjskich ekspertów, zwiększenie dostaw dla Chin o kolejne 15 mln t ze złóż wschodniosyberyjskich byłoby możliwe za 7-10 lat, przy utrzymaniu ulgowych stawek celnych, a faktycznie przy zwiększeniu potencjału przesyłowego WSOS nawet do 80 mln ton, z czego 30 mln otrzymywałyby Chiny, 30 mln t kierowano by do terminala „Koźmino”, a 20 mln t przerabiałaby rafineria kompanii „Rosnieft’” w Kraju Nadmorskim (którą w celu nałożyłoby zbudować). W przeciwnym wypadku nieracjonalna byłaby realizacja II etapu WSOS (naftociąg Skoworodino-Koźmino). Tego zdania jest Michaił Krutichin, redaktor naczelny "The Russian Energy Weekly” moderator sesji "Rosyjskie perspektywy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego – wyzwania 2030", podczas zorganizowanego przez Grupę Lotos „Północnoeuropejskiego Forum Bezpieczeństwa Energetycznego” (Gdańsk, 18-19.02.2010). Uważa on, że można zrezygnować z budowy rafinerii w Kraju Nadmorskim i zwiększyć dostawy do Chin, które już w 2007 r. deklarowały gotowość zakupu nawet 45 mln t syberyjskiej ropy. Problem w tym, że obecnie takiej ilości surowca we wschodniej części Syberii nie ma. Należałoby ją przerzucić z Zachodniej Syberii, kosztem dostaw w kierunku europejskim. Tu zaś mogłyby zostać naruszone interesy państw Unii Europejskiej, w tym Polski, jednego z krajów tranzytowych ropy rosyjskiej.
Według The Wall Street Journal, kraje Zatoki podjęły rosyjską rękawicę w naftowym pojedynku i przystąpiły do zmiany strategii dostaw ropy oraz polityki cenowej. To z pewnością odbije się na interesach USA i Europy Zachodniej. Dla eksporterów ropy staje się bowiem oczywiste, że na szybko rozwijających się i stosunkowo stabilnych rynkach Dalekiego Wschodu odbędzie się główna batalia o gospodarcza przyszłość świata. Można już dostrzec spadek ich zainteresowania eksportem ropy do USA, na przykład Saudi Aramco zrezygnowała z dzierżawy zbiorników ropy na Morzu Karaibskim (służących dostawom dla USA) i podpisała kontrakt na przechowywanie ropy w Japonii. Arabia Saudyjska kilka dni temu zmniejszyła ceny swej ropy Arab Light dla krajów azjatyckich. Również Irak i Iran podjęły walkę o rynek chiński, zmieniając finansowe warunki dostaw. Oznacza to obawę przed tańszą rosyjską ropą, która jest bliżej potencjalnych odbiorców. Prawdziwie konkurencyjna będzie wtedy, gdy rosyjskie kompanie uzyskają zdolność sprzedaży na dwa miesiące przed załadunkiem oraz zapewnią sprzedaż spotową dla maksymalnej liczby klientów.
Informacja o otwarciu nowej drogi eksportu rosyjskiej ropy zbiegła się z komunikatem, jakoby w I kwartale br. nie była przewidziana dostawa ropy poprzez rurociąg Przyjaźń do gdańskiego Naftoportu. W podobnej sytuacji znalazła południowa nitka tego naftociągu, a sprawą zajęła się Komisja Europejska. Co z Przyjaźnią ?...
Na podstawie: Kommersant, grudzień 2009-luty 2010; Rzeczpospolita, 29.12.2009.

