Strona główna >> Artykuły >> Zasada pomocniczości w funkcjonowaniu Unii Europejskiej

Zasada pomocniczości w funkcjonowaniu Unii Europejskiej

Mirosław Skórka, 15 stycznia 2010

Na krótko przed powołaniem nowej Komisji Europejskiej w Niemczech pojawił się bardzo znaczący głos krytyki wobec obecnego kursu polityki europejskiej. Waga tej krytyki jest powodowana zarówno wyartykułowanymi racjami jak i nazwiskami osób, które krytykę tą firmowały. Były Prezydent Niemiec Roman Herzog, były Komisarz Unii Frits Bolkestein oraz wybitny ekspert Lüder Gerken opublikowali wspólnie na łamach FAZ tekst pod znamiennym tytułem „Unia Europejska szkodzi idei europejskiej". Powołanie nowej Komisji Europejskiej oraz wejście w życie Traktatu Lizbońskiego jest ważną okazją dla tego, aby poważnie i głęboko przemyśleć kierunek rozwoju Unii Europejskiej.

Zgodnie z najnowszymi badaniami 80% obowiązujących obecnie w Niemczech aktów prawnych zostało przyjętych w Brukseli. Unia Europejskiej ma na swoim koncie wiele niepodważalnych sukcesów, jednak zaczyna wchodzić w te obszary działalności, które jej nie dotyczą i zaczyna podważać sens zasady pomocniczości.

Zasada pomocniczości (subsydiarności) stała się jednym z filarów katolickiej nauki społecznej, wypracowanej zwłaszcza w kręgach niemieckich katolików i była jedną z podstawowych zasad niemieckiej CDU po II wojnie światowej. Wedle tej zasady państwo ma pełnić funkcje pomocniczą wobec działań jednostek, które to państwo ustanawiają. Zaś tam, gdzie wymagana jest interwencja, regulacje powinny być podejmowane na poziomie jak najbliższym obywatelowi. Państwa powinny mieć tylko tyle kompetencji ile konieczne, zaś to o czym można skutecznie decydować na niższym poziomie, nie powinno być przedmiotem regulacji na wyższym poziomie. Decydującą role powinny odgrywać rodzina, społeczeństwo obywatelskie oraz wolny rynek. Zasada ta została wprowadzona jako jedna z reguł funkcjonowania Unii Europejskiej w Traktacie z Maastricht.

Wedle autorów tekstu największym wyzwaniem dla Unii jest odzyskanie akceptacji, którą straciła ona w oczach obywateli ale także w środowisku gospodarczym. Bez tej akceptacji może zabraknąć aprobaty nie tylko dla poszczególnych działań ale także dla całej idei europejskiej. Przyczyną utraty zaufania jest przekonanie, że Bruksela podejmuje decyzje ponad głowami obywateli, ignorując tradycje i zwyczaje oraz kulturę prawna i ekonomiczną. Unia zaczyna wydawać regulacje w kwestiach, które jeśli w ogóle, to powinny być regulowane na poziomie regionalnym lub krajowym a nie ogólnounijnym. Unia powinna być aktywna tam, gdzie jakiś problem ma znaczenie międzynarodowe na poziomie europejskim a nie narodowym. Dlatego trzeba najpierw zdecydować, czy jakiś problem ma charakter ponadgraniczny i tutaj musi decydować oczywistość faktów a nie chęć regulacji wszystkiego.

Najgorzej sprawa ma się ze świadomością znaczenia zasady pomocniczości wśród brukselskich polityków, urzędników oraz przedstawicieli różnych związków branżowych oraz lobbystów. Osoby, które dzisiaj otwarcie bronią tej zasady w jej pierwotnym sensie, są otwarcie wyśmiewane zaś zasada ta otrzymuje opaczną interpretację: jeśli Bruksela da pieniądze, od razu jakiś problem znajduje rozwiązanie na poziomie lokalnym. I Bruksela chętnie daje pieniądze na te cele. Tracimy wspólnie kryterium oceny co rzeczywiście trzeba chronić i co regulować.

Kto zatem jest władny aby podejmować stosowne decyzje o zakresie regulacji i o rzeczywistym znaczeniu problemu? Takich decyzji nie może podejmować ani Trybunał Europejski ani tym  bardziej Parlament Europejski, gdyż dążą oni do maksymalnego rozszerzenia własnych kompetencji. Należną uwagę muszą poświęcać tym sprawom kraje członkowskie, zarówno politycy, opinia publiczna jak i media. To z krajów członkowskich musi płynąć jasny sygnał, że tylko to co ma znaczenie ponadgraniczne, istotne - powinno podlegać regulacjom na poziomie unijnym. Decydującą rolę w tej sprawie powinny odgrywać parlamenty krajowe, ponieważ to one mają demokratyczny mandat polityczny oraz możliwość kształtowania prawa na poziomie narodowym. Nie jest to sprawa łatwa ani oczywista, ale parlamenty narodowe muszą w interesie demokracji europejskiej stać się stróżami zasady pomocniczości. Dlatego w ramach samych parlamentów jak i w relacjach pomiędzy parlamentami muszą być wypracowane efektywne mechanizmy oceny  wagi poszczególnych zjawisk, które pozwolą na jasne określenie znaczenia problemów, które powinny podlegać regulacjom unijnym.

Kolejną instancją powinny być rządy krajów członkowskich. Poprzez wyspecjalizowane i fachowe struktury ministerstw oraz na płaszczyźnie międzyministerialnej należy zapewnić obiektywną ocenę problemów i zagwarantować właściwy poziom regulacji prawnych.

Rządy krajowe muszą wreszcie wypracować kulturę kategorycznego „NIE", na poziomie Rady Europejskiej w sytuacji, kiedy wyraźnie następuje naruszenie zasady pomocniczości. Przykładem może być tu niedawna sprawa regulacji prawnych dotyczących statusu samotnych matek. Wedle zgodnej opinii rządu Niemiec, Unia Europejska nie miała właściwych kompetencji aby podejmować decyzję w tej sprawie, gdyż materia ta leży w kompetencji narodowych systemów socjalnych. Jednak pod naciskiem członków Komisji, Niemcy nie zdecydowały się na zablokowanie tej dyrektywy. W rezultacie powstała dyrektywa, która już na starcie jest niezgodna z systemami wielu krajów. Podobnie powstały dyrektywy na temat wielu innych dziedzin (wymogi dla restauracji, małych firm odnośnie dostępności dla inwalidów etc). Wszystkie te regulacje naruszają zasadę pomocniczości i w konsekwencji powodują przeniesienie kompetencji na poziom, który z definicji takich decyzji podejmować nie powinien.

Powodem troski krajów i organizacji powinno być również panujące w kręgach unijnych przekonanie, że konsumenci są zdezorientowani i dlatego Unia musi się troszczyć o ich „prawdziwe" interesy, i co za tym idzie, może wskazać obywatelom drogę do szczęścia. Takie podejście to nadużycie opiekuńczej roli biurokratów. Unia musi powrócić do koncepcji „dorosłych" konsumentów, których trzeba rzetelnie informować ale nie wolno za nich decydować ani podsuwać im gotowe oceny, które mają prowadzić do określonych działań. Unia musi odejść również od bliskiej do gospodarki planowej polityki określania cen i nadmiernego subsydiowania produktów. W rezultacie tego rodzaju działań to nie wolny rynek, jakość produktów i ich dostępność decydują o produkcji i popycie ale narzucane odgórnie przepisy i administracyjne określanie tego co jest dobre i potrzebne.

Jak można podsumować to ważne wystąpienie Romana Herzoga, Fritsa Bolkesteina i Lüdera Gerkena? Unia musi być przestrzenią wolnego, konkurencyjnego rynku, przestrzenią wolnych i odpowiedzialnych obywateli, którzy sami demokratycznie i odpowiedzialnie podejmują decyzje i budują racjonalnie swoją gospodarkę opartą o zasady wolnego rynku.

powrót

 
Projekt i wykonanie: blueangels.pl
Kontakt | Mapa strony | Forum Ekonomiczne © 2009 | Polityka prywatności
Facebook
Festiwal Biegowy Festiwal Biegowy
Facebook