Rzeczpospolita:
Rosja: Gaz i polityka. Wywiad z Richardem Morningstarem
Regionalna debata energetyczna z kryzysem gospodarczym w tle
Problemy z dostawami gazu bedą się powtarzały
gazeta.pl za PAP
Rozpoczęło się Forum Energetyczne w Budapeszcie
salon24.pl
Jak nie kijem (gazem) to ... atomem.
PAP
Forum w Budapeszcie: elektrownie atomowe będą najbardziej opłacalne
Rozpoczęło się Forum Energetyczne w Budapeszcie
W Budapeszcie o niezależności energetycznej
Mitschek: do końca roku ratyfikacja umowy międzyrządowej ws. Nabucco
Rosja: Gaz i polityka
Piotr Gillert 26-11-2009
Richard Morningstar - specjalny wysłannik Departamentu Stanu USA do spraw energetyki w Europie i Azji
"Rz": Jakie jest stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie gazociągu północnego?
Richard Morningstar: Nie jesteśmy przeciwko gazociągowi północnemu. Popiera go w końcu parę ważnych europejskich państw, nie tylko Niemcy. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że niektóre kraje są przeciwnie. Dla nas jest to sprawa wewnątrzeuropejska.
Z waszego punktu widzenia gazociąg nie stanie się instrumentem politycznego nacisku Rosji na kraje regionu?
Oczywiście byłoby to dla nas niepokojące, gdyby rzeczywiście tak było, nawet potencjalnie. Pytanie brzmi jednak: czy rzeczywiście istnieje takie zagrożenie? Podczas rozmów w Polsce odniosłem wrażenie, że nie ma obaw o ciągłość dostaw rurociągu jamalskiego, poważnie rozpatruje się też sprawę interkonektorów, które dają większą możliwość wymiany gazu między Polską, Niemcami, Czechami, w dalszej perspektywie także Słowacją. Wcale nie jest przesądzone, czy gazociąg północny powstanie, choć politycznie nie da się już pewnie tego zastopować. Ważne jest to, by kraje waszego regionu robiły wszystko, by gazociąg ten dopiero nie stał się zagrożeniem. Polska moim zdaniem robi wszystko, co powinna robić.
Jak pan postrzega rolę Rosji – czy jako odpowiedzialnego partnera, czy bezwzględnego gracza używającego energii jako narzędzia nacisku politycznego?
Kiedyś pewien rosyjski polityk zadał mi to samo pytanie: Czy uważacie, że stosujemy energię jako broń polityczną? Odpowiedziałem: Nie wiem, sami mi to powiedzcie. Oni oczywiście mówią, że nie, że energia ma dla nich wymiar czysto handlowy. To nasze najważniejsze aktywo, chcemy po prostu jak najwięcej na nim zarobić. W rezultacie rzeczywiście grają bardzo twardo, co ma w sposób naturalny swój wymiar polityczny. Nie jesteśmy naiwni, ale widzimy możliwość współpracy z Rosjanami w takich kwestiach, jak choćby technologie czy inwestycje. Staramy się odpolitycznić kwestię rurociągów, bo nie wydaje mi się, by podnoszenie wrzawy w tej sprawie mogło być korzystne dla którejkolwiek ze stron. Oczywiście w wielu sprawach nie zgadzamy się z drugą stroną, ale musimy ze sobą rozmawiać.
A jak pan ocenia energetyczne konflikty między Rosją i Ukrainą?
To poważny problem. Mamy nadzieję, że nie dojdzie już do zamknięcia kurka dla Ukrainy ze strony rosyjskiej. Nie wydaje mi się, żeby to było w interesie Rosjan. Ostatni raz, gdy to zrobili, nie tylko ponieśli straty finansowe, ale też skłonili Europę do poważnego zastanowienia się nad alternatywami dla rosyjskiego gazu.
Z drugiej strony Ukraina musi poważnie zreformować swój sektor energetyczny, poprawić jego wydajność, poprawić klimat inwestycyjny. Podejmując właściwe kroki, Ukraina mogłaby się stać samowystarczalna energetycznie. Współpracuję ze stroną ukraińską od 15 lat i wiem, że największa bariera to brak politycznej woli do rozpoczęcia zmian. Dotąd był z tym problem, zobaczymy, jak będzie po wyborach.
Podczas wizyty w Polsce rozmawiał pan z przedstawicielami polskich władz i firm sektora energetycznego o sposobach współpracy z USA. Na czym miałaby ona polegać?
Możemy współpracować z punktu widzenia ogólnej strategii. Np. jakie powinno być nasze podejście do Ukrainy, a jakie do Rosji w trudnych kwestiach gazowych. Polska ma bardzo złożone relacje z Rosją, chcemy się dowiedzieć, jakie ma dla nas rady w tym względzie. Interesuje nas też współpraca Polski w sprawie tak zwanego południowego korytarza oraz w kwestiach dywersyfikacji energetycznej – alternatywnych dróg dostaw czy alternatywnych źródeł energii, takich jak ciekły gaz. Rozmawiałem w Warszawie także o nowych technologiach, nad którymi pracuje się w Polsce i nad tym, jak możemy w tym pomóc. Przykładem jest polski projekt pilotażowy związany z sekwestracją dwutlenku węgla. Sami jesteśmy tą technologią niezwykle zainteresowani, może więc uda się podjąć współpracę.
Richard Morningstar od kwietnia tego roku jest specjalnym wysłannikiem (w randze ambasadora) Departamentu Stanu USA do spraw energetyki w Eurazji. Był jednym z prelegentów Forum Energetycznego w Budapeszcie.
Źródło: Rzeczpospolita
Problemy z dostawami gazu bedą się powtarzały
Katarzyna Gontarczyk, OnetBiznes
To jeden z tematów przewodnich IV Forum Energetycznego zorganizowanego w Budapeszcie i pytanie, na które próbowali odpowiedzieć uczestnicy pierwszej sesji rozpoczynającego się dziś spotkania ekspertów w dziedzinie energetyki z regionu Europy Wschodniej, Rosji i USA. Zarówno strona rosyjska, jak i amerykańscy eksperci obecni na Forum obwiniają za kryzys gazowy Rosja-Europa stronę ukraińską.
- Kryzys gazowy, który wystąpił w styczniu 2009 roku, uświadomił nam jeszcze wyraźniej konieczność współdziałania w sektorze energii w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy po tym doświadczeniu region jest lepiej przygotowany na sprostanie podobnym sytuacjom dziesięć miesięcy później? – pytał panelistów Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum. Europa powoli wychodzi z kryzysu ekonomicznego, w nadchodzących latach w sektorze energetyki czeka nas wiele zmian. Janos Csak, przewodniczący Constelation Energy Institute, współorganizatora Forum podkreślił, że gwarancją regularnych dostaw energii jest rozwijanie produkcji energii ze źródeł odnawialnych oraz liberalizacja rynku energii.
Victor Orban, były premier Węgier podkreślił, że Unia Europejska nie docenia problemów energetycznych Europy Środkowo-Wschodniej od wielu lat. Odpowiedzią na brak dywersyfikacji dostaw surowców w regionie jest gazociąg Nabucco. 80 procent dostaw gazu na Węgrzech pochodzi z Rosji. Dywersyfikacja dostaw gazu jest priorytetem w obecnej polityce Węgier.
Richard Morningstar amerykański ekspert ds. energetycznych i specjalny wysłannik organizacji Eurasian Energy ostrzegł uczestników Forum, że kolejne kryzysy gazowe będą się powtarzały w przyszłości, o ile nie zmieni się polityka strony ukraińskiej. Ukraina jako kraj tranzytowy surowców z Rosji do Europy odgrywa kluczową rolę, a jej nieefektywny i nieszczelny system przesyłowy przyczynia się do eskalacji konfliktów gazowych Rosja-Europa. – Na Ukrainie potrzebne są ogromne inwestycje w infrastrukturę energetyczną – mówił Morningstar. Lata 2009 i 2010 są latami zmian. W związku z nowym składem Komisji Europejskiej i nową administracją w Białym Domu kraje regionu czekają na zdefiniowanie kierunków polityki nie tylko w kwestii bezpieczeństwa energetycznego, ale również w związku z rozwojem polityki przeciwdziałania zmianom klimatu i wspieraniu energetyki odnawialnej – dodał Morningstar.
Mirek Topolanek, były premier Czech podkreślał, że w sytuacji, kiedy nie jesteśmy w stanie zapobiec kolejnym kryzysom gazowym oraz kurczącym się złożom ropy i gazu, tylko rozwój energii atomowej może zagwarantować produkcję i dostawy energii gospodarkom naszego regionu. – Energia atomowa jest gwarancją wolności energetycznej – podkreślał Topolanek.
Alexandr Babakov, wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy tłumaczył, że Rosji, tak jak i Europie zależy na regularnych dostawach surowców energetycznych. Za konflikty gazowe obwinił Ukrainę. – Brak stabilności politycznej po stronie ukraińskiej sprawia, że szantaże gazowe będą się powtarzać – mówił Babakov, który zaproponował międzynarodową kontrolę ukraińskiego systemu przesyłowego. – Nie widzę innego rozwiązania konfliktów gazowych Rosja-Europa – podkreślał Babakov.
Celem organizatorów IV Forum Energetycznego jest zgromadzenie czołowych polityków, biznesmenów i ekspertów zaangażowanych w szeroko pojęte kwestie energetyczne oraz stworzenie pola do debaty na temat możliwości współpracy w nowych realiach polityczno gospodarczych, jak również pokazanie nowej optyki rozwoju polityki energetycznej regionu oraz możliwości finansowania projektów energetycznych.
Źródło: OnetBiznes
Regionalna debata energetyczna z kryzysem gospodarczym w tle
Bartłomiej Mayer , Justyna Piszczatowska, Rzeczpospolita
W Budapeszcie rozpoczęło się wczoraj IV Forum Energetyczne. Spotkanie potrwa do 17 listopada.
Spotkanie, którego partnerem medialnym jest “Rz”, odbywa się pod patronatem prezydenta Węgier László Sólyoma. Forum skupia przedstawicieli rządów, szefów spółek z regionu oraz ekspertów zajmujących się sprawami związanymi z energetyką. Otwierający dzisiejszą dyskusję panel na temat wpływu energii na rozwój i niezależność gospodarczą poprowadzi redaktor naczelny “Rz” Paweł Lisicki.
Jednym z głównych tematów, które zostaną poruszone przez uczestników forum, będzie wpływ kryzysu gospodarczego na działalność firm energetycznych z krajów Europy Środkowo–Wschodniej. Jednym z negatywnych efektów załamania globalnej gospodarki jest ograniczenie przez banki akcji kredytowej. Zdaniem ekspertów z sektora sytuacja ta nie zmieni się przez dłuższy czas. W efekcie należy oczekiwać długotrwałego spadku ilości kapitału napływającego do krajów z naszego regionu.
Kryzys gospodarczy ujawnił również słabe strony gospodarek Europy Środkowo–Wschodniej. Ze względu na to znacznie spadł napływ inwestycji zagranicznych, które dotychczas były jednym z głównych motorów rozwoju gospodarek regionu. To z kolei utrudniło finansowanie projektów energetycznych. Trzeba wspomnieć w tym miejscu o szacunkach Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, która obliczyła, że od 2008 do 2030 r. globalne zapotrzebowanie na energię wzrośnie o co najmniej 40 proc.
Jednocześnie negatywne efekty kryzysu pokazały, jak dobra jest sytuacja polskiej energetyki, która zasila dużą i rozwijającą się mimo spowolnienia gospodarkę. Przykład niedawnego debiutu giełdowego Polskiej Grupy Energetycznej pokazał, że mimo barier wzrostu branży inwestorzy są w stanie wyłożyć na akcje kwoty idące w miliardy.
Bardzo ciekawie ze względu na ostatnie wydarzenia zapowiada się również dyskusja nad nową polityką energetyczną Rosji. Z jednej strony na debacie odciśnie się z pewnością zeszłotygodniowe doroczne orędzie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, w którym zapowiedział “wszechstronną modernizację kraju”. Stwierdził, że ZSRR, poprzednik Rosji, był mocarstwem surowcowym, lecz nie wytrzymał konkurencji ze społeczeństwami postindustrialnymi. Teraz tamtą zacofaną gospodarkę ma zastąpić nowa, oparta na wiedzy i nowoczesnych technologiach. Miedwiediew dodał też, że Rosja nie może dalej się rozwijać, opierając się tylko na tym, co wypracowano dotychczas w sferze naftowej i gazowej.
Jednak nie sposób będzie podczas debaty nie zauważyć nieustających zabiegów Rosji o możliwość zbudowania gigantycznej sieci przesyłowej gazu na terenie Europy. Chodzi tu zarówno o położenie gazociągu bałtyckiego, którym surowiec byłby transportowany do Niemiec, co po zaakceptowaniu projektu przez kraje skandynawskie wydaje się już przesądzone, jak i o zbudowanie rurociągu South Stream, dzięki któremu rosyjski gaz miałby trafiać na południe Europy.
Z tymi zagadnieniami wiąże się oczywiście kwestia bezpieczeństwa energetycznego na naszym kontynencie i tego, co oznacza ono z punktu widzenia poszczególnych krajów regionu. To kolejny niezwykle ciekawy temat, który zostanie poruszony podczas budapeszteńskiego Forum Energetycznego.
W tym kontekście warto wspomnieć o innej zapowiedzi prezydenta Miedwiediewa. Według niego skończył się czas wielkich rosyjskich korporacji państwowych – muszą się one przekształcić lub zostaną zlikwidowane. Są jednak i diametralnie odmienne opinie na temat kontroli państwa nad poszczególnymi strategicznymi sektorami gospodarki, w tym branżą naftową. Uczestnikiem jednego z paneli podczas węgierskiego forum będzie np. były premier Czech Mirek Topolanek, który stwierdził niedawno, że rząd w Pradze powinien z powrotem przejąć kontrolę nad naftową firmą Unipetrol, która należy teraz do grupy kapitałowej Orlenu.
Źródło: Rzeczpospolita
Atom oznacza wolność
Justyna Piszczatowska, Rzeczpospolita
Tylko energia jądrowa może zmniejszyć uzależnienie Europy od importu paliw.
- Energetyka atomowa oznacza niezależność energetyczną - stwierdził Mirek Topolánek, były premier Czech, obecnie szef czeskiej Obywatelskiej Partii Demokratycznej. Zgodzili się z nim inni uczestnicy dyskusji „Energia jako czynnik dobrobytu i suwerenności", którą redaktor naczelny „Rz" Paweł Lisicki poprowadził podczas IV Forum Energetycznego w Budapeszcie.
Wykorzystanie energii jądrowej nie tylko rozwiązuje problem ograniczania emisji dwutlenku węgla do atmosfery, ale też pozwala na choć częściowe uniezależnienie się od zewnętrznych źródeł. - To istotne, ponieważ przez wiele lat nic się nie zmieniło w kwestii niezależności energetycznej Europy - mówił Topolánek. Na kwestię rosnącego uzależnienia krajów europejskich od importu paliw z zewnątrz zwrócił również uwagę Viktor Orban, były szef rządu Węgier, obecnie członek tamtejszego parlamentu. - Wprawdzie w 2010 r. spadnie zapotrzebowanie Europy na energię, ale problem jest poważny. Wkrótce 70 proc. zapotrzebowania na surowce będzie pokrywanych z eksportu, wobec około 50 proc. obecnie - stwierdził.
Zaznaczył, że słabość wspólnej polityki energetycznej pokazał kryzys gazowy z początku 2009 r. - Unia nie była w stanie sprostać temu problemowi - powiedział Orban, zaznaczając, że na problemy z zaopatrzeniem w paliwo szczególnie narażone są kraje położone w środkowej i południowej Europie.
Odniósł się do tego Richard L. Morningstar, ambasador i specjalny wysłannik Departamentu Stanu USA ds. energetyki Europy i Azji. - USA są w stanie współpracować z krajami Europy w kwestiach bezpieczeństwa energetycznego, ale też takie kraje, jak Węgry, Czechy czy Słowacja, muszą być regionalnymi liderami w tej dziedzinie - mówił.
Kwestię problemów z tranzytem gazu do państw reszty kontynentu przez Ukrainę poruszał także Aleksandr Bobakow, wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej. Zadeklarował on, że Rosja jest gotowa do rozmów z Unią. - Nasze kontakty z Ukrainą napotykają na problemy finansowe. Jest dosyć jasne, że wpływ na to ma także sytuacja polityczna w tym kraju. Jeżeli chodzi o opinie, że Rosja wykorzystuje swoje zasoby energetyczne jako narzędzie walki politycznej, to nie mogę się z nimi zgodzić- stwierdził Bobakow.
Źródło: Rzeczpospolita
Rozpoczęło się Forum Energetyczne w Budapeszcie
gazeta.pl za PAP
W niedzielę rozpoczęło się w Budapeszcie IV Forum Energetyczne, które potrwa do 17 listopada. Imprezę organizuje Instytut Wschodni oraz Energy Constellation Institute, a patronat nad nią objął prezydent Węgier Laszlo Solyoma. Uczestnicy węgierskiego Forum będą dyskutować nad możliwościami współpracy energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej w nowych realiach polityczno-gospodarczych związanych m.in. z kryzysem gospodarczym.
Wśród zapowiadanych przez organizatorów uczestników znajdują się m.in. były premier Czech Mirek Topolanek, parlamentarzyści z Europy Środkowej i Wschodniej m.in. wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Aleksandr Babakow dyrektor wykonawczy Banku Światowego m.in. na Polskę, Serbię, Azerbejdżan i Szwajcarię Michał Krupiński, dyrektor zarządzający unijnego projektu gazociągu Nabucco Mitschek Renhard, przedstawiciele firm energetycznych m.in. przewodniczący rady dyrektorów węgierskiego E.ON Konrad Kreuzer oraz prezes polskiej ENERGI Mirosław Bieliński.
"Zarówno na rynkach energetycznych krajów rozwiniętych, jak i krajów rozwijających się obserwujemy dwie dominujące siły: zmiany klimatyczne i bezpieczeństwo dostaw energii" - powiedział na pierwszym panelu Forum dyrektor analiz laboratorium energetycznego na Uniwersytecie Technicznym w Danii Hans Larsen. Dodał, że 1,6 mld ludzi na świecie nie ma dostępu do elektryczności, a najtrudniejsza sytuacja jest w Afryce, gdzie bardzo duża część wytwarzanej energii jest tracona. W jego opinii nie da się rozważać kwestii zrównoważonego wykorzystania energii, ochrony klimatu i bezpieczeństwa dostaw w oderwaniu od rozwoju gospodarczego. "Obecny kryzysy finansowy również gwałtownie zmienia ten rynek" - zauważył.
Larsen przytoczył ostatnie dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), które "po raz pierwszy od dziesięcioleci" wskazują na spadek zużycia energii w 2009 roku. Jednak, według danych agencji, po wygaśnięciu kryzysu konsumpcja energii elektrycznej na świecie znów będzie wzrastać, dlatego zdaniem Larsena nie da się uniknąć konieczności znacznej redukcji emisji CO2.
"Jeśli chcemy utrzymać się w granicy 2-stopniowego wzrostu temperatur na świecie - tak jak było to uzgodnione na forum UE - to w ciągu najbliższych 10-15 lat osiągniemy maksymalny pułap emisji CO2, a potem musimy je redukować, nawet o 50 proc. do 2050 roku" - podkreślił naukowiec powołując się na raport IPCC z 2007 roku, którego był współtwórcą. Raport ten będzie służyć jako źródło danych na grudniowym szczycie klimatycznym w Kopenhadze.
W poniedziałek odbędzie się oficjalny, inauguracyjny panel budapesztańskiego Forum poświęcony wpływowi energii na dobrobyt i suwerenność krajów. Uczestnicy Forum omówią też wpływ kryzysu na energetykę, a zwłaszcza na inwestycje w tym sektorze.
Źródło: gazeta.pl
Strategie energetyczne
Salon24.pl
Strategie energetyczne: Rosja i Unia
Czego możemy oczekiwać od Unii Europejskiej?
Czego możemy spodziewać się od Rosji?
Czego chcielibyśmy spodziewać się od stron rozmowy? Dialogu lub prób ogrania partnera. Czego możemy spodziewać się w rozmowie Unii z Rosją? Dialogu? Nie, zupełnie nie! Unia nie jest partnerem dla istotnych spraw w Europie. Partnerem są Niemcy, Włochy, Francja i kilka mniejszych krajów. Ale partnerem nie jest „drobnica" europejska, która jest ogrywana aż miło. I dlatego Rosja za wszelką cenę nie chce rozmawiać z Unią. Rosja nie akceptuje Karty Energetycznej, nie chroni inwestycji w sferze energetycznej w całości a jedynie inwestycje poszczególnych krajów. Debaty o strategiach pokazały jak bardzo różne są interesy, chociaż może nawet nie różne a jak bardzo chce się wygrać różnymi metodami najlepsze pozycje przetargowe, osiągnąć jak najwyższy zysk.
Unia chciałaby konstruktywnego dialogu z Rosją a nie ciągłej rozmowy o Rosji. Ale, w tym największy jest ambaras ...
Co robi Unia wewnątrz - zmienia efektywność wykorzystania energii, wprowadza nowe technologie, energie odnawialne etc. Poszukuje nowych źródeł gazu i wykorzystuje nowe metody poszukiwania gazu, którego w Europie jest dużo - dużo niekonwencjonalnych źródeł gazu.
Teraz albo nie wiadomo kiedy i jak! Oto polityka Rosji wobec Europy. Dlaczego buduje się takie drogie nowe gazociągi - bo Gazprom buduje amunicje na wojnę. Gazporm i Rosja to to samo., a wręcz MSZ Rosji to Gazporm.
Gazprom chce kontrolować wszystkie szlaki przesyłu, dlatego dąży do przejęcia lub zastąpienia szlaków przez Ukrainę. A przy okazji udowodnić, że Ukraina to państwo które nigdy się wpełni nie zrealizowało, taki ciągle upadający niewypał. Kiedyś trzeba będzie z nim skończyć, ale pewnikiem wówczas kiedy sam o to poprosi...
Ważną konkluzją dla nas jest to, że kończy się era taniego gazu dla Europy, zaczyna się era gazu drogiego. To teza Putina, którą przypomniał ktoś z rosyjskich ekspertów podczas Forum Energetycznego w Budapeszcie. Oczywiście trzeba będzie zapłacić za nowe gazociągi, budowane za ogromne pieniądze europejskich konsumentów, plus odsetki dla banków i marże dla ekspertów. Szykują się nam nowe wydatki... Oczywiście najmniej zapłaci za to Rosja.
Faktem jest że Rosja jest uzależniona od gazociągu tak samo jak i Europa. Rosja - nie ma alternatywy. Tylko Europa ma pieniądze żeby płacić za gaz. Chiny mają również, ale to zbyt niebezpieczne aby wspierać je w ekspansji gospodarczej. Europa ma swoje prawa i tradycje i dlatego Rosji jest bliżej do Europy. Ale wbrew temu co się sądzi, Rosja nie jest zainteresowana w zwiększeniu eksportu gazu do Europy. Chce jednak zdecydowanie zmienic szlaki tranzytu. I to jest realny cel warty wielu również niepopularnych działań. Żeby zwiększać wydobycie potrzebne są bardzo drogie inwestycje. Rosja chce zmniejszyć zależność gospodarki od eksportu nośników z 30% dzisiaj do ok. 18% w 2020 roku. Rosja powinna rozwijac się bardziej w sferze wysokich technologii.
Rosja nie zrezygnuje ze swojej agresywnej polityki energetycznej. Rosja nie akceptuje karty energetycznej, która ma bronić interesy konsumenta. Pozycja Rosji jest zupełnie inna - trzeba również bronić interesów dostawcy. Tworzy się nowy system euro-azjatycki system energetyczny. Związki Rosji z Europą, Chinami, Chin z Azją Centralną, z Bliskim Wschodem, Indią. Tworzy to gigantyczny rynek współzależny od siebie ale i konkurencyjny.
Trzeba budować Międzynarodowe Forum Energetyczne, które podejmie wezwania wynikające z nowej sytuacji. Czy mamy się zatem bać? Chyba raczej wobec lisa używać taktyki lisa, wobec byka - taktyki byka. Ale bezsprzecznie musimy uświadomić sobie, że w rozmowie Rosja-Unia nie chodzi o dialog. Tu chodzi o interesy, o pieniądze, i to ogromne i na długo.
Źródło: Salon24.pl
Jak nie kijem (gazem) to ... atomem.
salon24.pl
Energia nuklearna: strach się bać czy może jest coś na rzeczy
Czarnobyl wystraszył Europę na wiele lat. Uświadomił nam jak bardzo można sobie zaszkodzić, jeśli zaniedba się konieczne środki bezpieczeństwa.
Jednak dziś elektrownie atomowe pracują w wielu krajach i co więcej ilość bloków na świecie rośnie.
Przed nami stoi ważne wyzwanie - mamy budować własną(e) elektrownie jądrowe. Na Forum Energetycznym w Budapeszcie zebrała się grupa znakomitych fachowców i ekspertów w tej dziedzinie aby wspólnie zastanowić się, co dalej robić. Byli wśród nich
Joachim Pfeifer, członek Bundestagu, odpowiedzialny we frakcji CDU za kwestie nuklearne, Gerard Cognet, Komisji Energii Atomowej z Francji, Thomas Epron, Areva Francja, Gilbert Brown z USA, Steve Thomas z Wielkiej Brytanii.
Kilka słów o tej energii: ma ona swoje stałe miejsce w naszej gospodarce. Jest energia jest stosunkowo najtańsza. Mamy zasoby uranu na ok. 200-300 lat. Zasoby są stosunkowo łatwo eksploatowane. W 2020 - 25% będzie uzyskiwanych z reaktorów atomach. Energia jądrowa uwolni ziemie od 4 mld ton CO2 do roku 2030.
Wyzwania uzasadniają użycie energii nuklearnej. Jednak lęk i niewiedza wynikające z braku należnej informacji jak pracują reaktory, powoduje opór i niechęć opinii publicznej.
Bezpieczeństwo jest najważniejszą kwestią związaną z użyciem energii nuklearnej.
Potrzebna jest odpowiedzialne użycie tej energii. Chodzi nie tylko o pracę reaktorów ale także od budowę odpowiednich magazynów odpadów nuklearnych.
Kolejnym elementem są badania i edukacja w kwestiach energii nuklearnej. Potrzebne jest odpowiednie finansowanie projektów naukowych i edukacyjnych.
Ważne są nowe badania i rozwój nowych typów reaktorów.
Potrzebna jest strategia dla rozwoju technologii energetycznych w Europie, w tym energii nuklearnej w szczególności.
Co wiemy o energii nuklearnej - mamy 10 000 lat/reaktor doświadczenia. To bardzo dużo jak na okres, kiedy ludzkość zdobywa wiedzę. Czyli nie eksperymentujemy w ciemno, ale korzystamy z doświadczeń. I to bardzo różnych. Dzięki miedzy innymi temu nowe typy reaktorów odpowiadają najwyższym normom bezpieczeństwa.
Największy problem związanym z użytkowaniem energii nuklearnej jest akceptacja społeczna. Wiele obaw i leków budzi gospodarka odpadami radioaktywnymi.
Odpowiedzią mogą być reaktory 4 generacji, reaktory szybkich neutronów.
W badania nad nowymi technologiami w energetyce nuklearnej biorą największe firmy energetyczne, instytuty naukowe i uniwersytety. Jest to jedna z najbardziej innowacyjnych dziedzin gospodarki ale wymaga dużych nakładów, wieloletnich programów oraz wielu badań interdyscyplinarnych. Energia nuklearna wymaga jednak bardzo wysokich nakładów. Jest to inwestycja kosztowna, ale długoterminowa i pewna. Nie dopuszcza oszczędności w projektowaniu i wykonawstwie. Cena oszczędności może być zbyt wysoka.
W Stanach Zjednoczonych obserwujemy renesans energii nuklearnej. Stoi za tym wiele argumentów, które skłaniają Amerykanów do nowych inwestycji oraz kontynuacji badań nad nowymi technologiami uzyskiwania energii. W USA 73% energii pochodzi z elektrowni nuklearnych. Planowane jest otwarcie jeszcze kilkunastu dużych siłowni. Dlatego tak ważne jest aby przekazywać opinii publicznej prawdziwe i pełne informacje na temat postępu nauki w kwestiach zarówno funkcjonowania samych siłowni jak i składowania odpadów.
Ważne jest aby umieć podzielić się doświadczeniem, aby uniknąć pomyłek i błędów innych.
Niezwykle istotne jest to, że cena produkcji energii nuklearnej nie jest wysoka, znacznie ogranicza produkcję gazów. W USA 83% opinii publicznej jest za energią nuklearną, tylko 16 przeciw ale tylko 19 za rozbudową energetyki nuklearnej.
Energia nuklearna musi być częścią racjonalnej polityki energetycznej. Wyzwania pozostają, ale racje przemawiają za tym, aby w sposób rozsądny i odpowiedzialny podjąć program utrzymania i rozbudowy energetyki nuklearnej. Energia nuklearna - jest zielona alternatywą dla naszego krajobrazu.
W Europie mówi się o renesansie energetyki nuklearnej. Wymaga ona znacznych nakładów ale ten wysiłek musi być podjęty aby odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie na energie.
Koszty inwestycji e elektrownie nuklearną zwracają się całkowicie po niecałych 10 latach eksploatacji. Energia nuklearna staje się zatem stabilnym elementem europejskiego bezpieczeństwa energetycznego, o które naw wszystkim chodzi. Jednocześnie to właśnie ta dziedzina może realnie przybliżyć nas do pojawienia się zupełnie nowego źródła energii - fuzji nuklearnej, która będzie perspektywą energetyczną dla przyszłych pokoleń.
Źródło: salon24.pl
Trup w ... szafie
salon24.pl
Szkielet w szafie? Czego nauczyliśmy się po kryzysie gazowym ze stycznia 2009
Tak zwana II (duża) wojna gazowa pomiędzy Ukrainą i Rosją spowodowała do znacznych braków w dostawach gazu w Europie Południowej. Wegry, Bułgaria, częściowo Austria, ale także dalsze Bałkany odczuły na własnej skórze, co to znaczy, że nie ma gazu w rurze. Wojnie gazowej towarzyszyła wojna informacyjna - kto jest winien, czy Ukraina, która nie płąci i kradnie, czy Rosja, która z niewiadomo jakich powodów, w sposób nieusprawiedliwiony zamyka kurki. Wojna się skończyła. Racje okazały się podzielone.
Jednak to nie racje były ważne ale wnioski, i to przekładające się na gigantyczne inwestycje. Projekty Nord Stream i South Stream nabrały nowego dynamizmu. Pani Merkel nie wnikała w niuanse ale stwierdziła, że nowa rura po dnie Bałtyku jest potrzebna, bo kraje tranzytowe zawsze mogą coś wykombinować, albo ewentualnie Rosja razem z nimi. Ruszyła cicha ale skuteczna ofensywa dyplomatyczna i w listopadzie 2009 już wszyscy którzy mieli się zgodzić na nową rurę, zgodzili się. Opłacało się! Podobnie na południu - Unia odpowiedziała na problem wręcz odrodzeniem projektu Nabucco, który ma transportować gaz z Azji Centralnej i Półwyspu Arabskiego do Europy. Odpowiedzią na to stało się przyspieszenie prac nad projektem South Stream, który po ostatnich uzgodnieniach będzie biegł z Rosji po wodach terytorialnych Turcji do Bułgarii, a dalej przez Bałkany aż do Włoch. I tu opiekę nad projektem roztoczył premier Włoch Silvio Berlusconi. Efekt jest taki, że Nabucco powoli rusza, a Southy Stream buduje się pełną parą. A kiedy ruszy, to nie wiadomo, czy będzie potrzeba budowania jeszcze Nabucco. Wniosek - liczy się skuteczność, zwłaszcza o rynki zbytu, w tym przypadku gazu. Rosja już zagwarantowała sobie dominującą pozycję na rynku Europy. Co zatem robić z tym co stało się po styczniu na froncie wojny gazowej? Jakie wnioski trzeba z tego wyciągną?
Dyskutowali o tym na Forum Energetycznym Keith Smith, USA, Andrej Konoplianik, Rosja, Aleksandr Czalyj, Ukraina, Peter Poptczev - Bułgaria, Marko Michelson - Estonia, Sandor Bogomoly, Węgry.
Wedle Keith Smith'a - sytuacja na rynku gazowym nie jest przejrzysta, ponieważ zbyt wielu pośredników gra według niezbyt jasnych reguł. Dostawy gazy przez Ukrainę budzą ciągle wątpliwości. Musimy postawić sobie pytanie, dlaczego Ukraina ma być ciągle miejscem debaty o tranzycie gazu. Państwa europejskie ciągle unikają jasnego postawienia kwestii. Odpowiedzią na niepewną sytuację w dostawach gazu jest rozbudowa systemu tranzytu gazu. Budowane są nowe gazociągi, jednak nie wyeliminują Ukrainy jako głównego węzła tranzytu gazu z Rosji do Europy. South Stream może dostaczać ok. 60 mld me gazu, jeśli ruszy w ciągu kilku lat, North Stream - ok. 30 mld m3. Nabucco może transportować dodatkowo 30-40 mld m3. Przez Ukrainę do Europy płynie rocznie ok. 120-130 mld m3. Rozbudowa systemu gazociągów łączy się nieodzownie z gigantycznymi nakładami. Wiele europejskich projektów jest i będzie opłacanych przez konsumentów europejskich. To konsumenci płacą bezpośrednią cenę za politykę i dla tego jest to sprawa istotna ale bezpieczeństwo kosztuje.
Peter Poptczew uważa, że po kryzysie musimy budować nowe połączenia. Potrzebne są interkonektory. Jest to budowanie systemu zmniejszającego ryzyka kryzysu energetycznego. Kryzys wynikł w czasie kiedy nie istniał rynek między-krajowy, regionalny. Poszczególne kraje nie są ze sobą połaczone i nie mogą sobie pomagać. Bułgaria dla budowy interkonektorów potrzebuje środków finansowych, które powinny również włączać środki europejskie. Jednak jak na razie takich środków nie ma. Rosja i Ukraina nie powinny zatrzymywać tranzytu gazu w trakcie rozgrywania sporów pomiędzy Rosją i Ukrainą.
Bardzo ciekawe światło na problem rzucił Oleksandr Czałyj, dyplomata ukraiński, który uczestniczył przez wiele lat w negocjacjach gazowych z Rosją. Wedle niego, punktem wyjścia dla rozwiązywania sporów pomiędzy Ukrainą i Rosją powinna być prawo europejskie. Musimy zastanowić się, co trzeba zrobić aby uniknąć możliwy przyszły kryzys.
Kryzys 2009 roku był możliwy, ponieważ zadziałały 3 elementy
1. braki w regulacji prawnych w kwestiach spornych
2. braki w międzynarodowych regulacjach dotyczących tranzytu
3. polityka Rosji
Potrzebne jest zatem zwiększenie wagi układów i roli prawa oraz lepsze rozumienie mechanizmów technicznych tranzytu. Kwestia tranzytu musi przejść ze sfery polityki do sfery czystego biznesu. Tranzyt to usługa, która ktoś komuś zleca, za którą płaci. Nie może ona służyć jako narzędzie dla szantażu, jak to zrobiła Rosja.
Reformy wymaga również polityka Unii. Unia zareagowała dopiero wtedy, kiedy zatrzymał się tranzyt. Co robimy teraz - mamy oddzielne kontrakty na tranzyt i na zakup gazu.
Musimy zwiększyć wpływ dyplomacji prewentywnej - jest bardzo ważna zarówno w relacjach ukraińsko-rosyjskich jak i w relacjach obu krajów z Europą.
Teraz o tranzycie gazu przez Ukrainą powinny decydować zobowiązania kontraktowe a nie polityka a w kwestach spornych - decyzje trybunału arbitrażowego.
Dzis Ukraina ma wystarczająco dużo gazu w magazynach aby zaspokoić własne potrzeby i aby zagwarantować ciągłość tranzytu. Nie do przyjęcia są deklaracje, że tranzyt gazu do Europy zależy od sytuacji politycznej na Ukrainie, ani deklaracje czołowego polityka rosyjskiego, że należy liczyć się z problemami z tranzytem, ponieważ Ukraina nie może płacić za gaz (Putin w Sztokholmie) czy że w przypadku stwierdzenia podbierania gazu przez Ukrainę, tranzyt zostanie wstrzymany (Putin w Wiedniu). Problemy z płatnościami, jeśli się pojawią (jak na razie Ukraina spłaca dokładnie zobowiązania za zużyty gaz) czy z podbieraniem gazu (a nie ma podstaw by sądzić że Ukraina będzie podbierać gaz bo nie może zużyć tego, który zakontraktowała) nie mogą nijak wpływać na możliwość zatrzymania tranzytu przez Ukrainę. Tranzyt i wewnętrzne spożycie gazu przez Ukrainę, to dwie zupełnie różne sprawy. Jednak jak widać, ktoś może chcieć użyć ich jako pretekstu. Ale Europa musi wreszcie wytłumaczyć Rosji, że szantaż gazowy szkodzi przede wszystkim stosunkom rosyjsko-europejskim.
Marko Michelson, parlamentarzysta z Estonii dzielił się refleksjami w oparciu o doświadczenia swego kraju.
My mówimy o problemach energetycznych od 2009, ale one istnieją od dawna. Musimy być uważni na geopolitykę i relacje międzynarodowe. Rosja jest aktywna w Azji, w Chinach. Unia również stara się być tam obecna chociaż a innej formie. Jeśli popatrzymy na to co dzieje się rzeczywiście w budowie interkonektorów i rozbudowy systemów, to nie jest to zbyt wiele. Problem połączeń między krajami jednak nie pojawił się teraz. Już w 2006 roku mieliśmy do czynienia z przerwaniem dostaw ropy z Rosji przez Białoruś.
Obecnie w negocjacjach Unia - Rosja - pojawia się kwestia gwarancji dostaw i gwarancji tranzytu.
W relacjach energetycznych w Europie ważną rolę musi odgrywać nie tylko czynnik polityczny ale także przejrzystość pośredników oraz wzajemnych zobowiązań pomiędzy firmami handlującymi gazem.
Podsumujmy:
Jakie są propozycje wyjścia z możliwych kryzysów
- zwiększenie roli umów międzynarodowych i roli prawa w rozwiązywaniu.
- jasna polityka europejska wobec Rosji
- bardziej elastyczne dopasowanie umów międzynarodowych do stanu i potrzeb rynku
- konieczna jest budowa nowych systemów tranzytu gazu które mogą pracować we wszystkich kierunkach, tak aby ten system mógł być jednocześnie systemem interkonektorów (gazociągi z możliwością przesyłu gazu w kierunku przeciwnym)
- Konieczna jest budowa systemów połączeń pomiędzy krajami. Uczyni to system europejski mniej podatnym na naciski jednostronne.
Jak na razie nie można być pewnym, czy jakiś szkielet nie wypadnie nam z szafy. Trochę więcej wiemy skąd on się w szafie wziął i kto go tam trzyma. Chyba jeszcze zbyt mało zrobiliśmy, aby kiedy wypadnie, włożyć go do trumny i pochować. Tutaj bardziej od formuł magicznych potrzebne są nowe rury, na przykład z Polski do Czech i Słowacji albo na Litwę i bardzo wiele podobnych. Zatem, nie zaklinanie rzeczywistości ale rury...
Źródło: salon24.pl
Forum w Budapeszcie: elektrownie atomowe będą najbardziej opłacalne
17.11. Warszawa (PAP) - Elektrownie atomowe będą najbardziej opłacalne spośród wszystkich elektrowni, które będą budowane po 2010 r. - uważa członek Bundestagu i rzecznik ds. energii niemieckiej grupy parlamentarnej CDU Joachim Pfeiffer.
Zaznaczył, że gdyby Niemcy nie wykorzystywały energetyki atomowej na taką skalą, jak czynią to obecnie, emitowałyby 150 mln ton CO2 rocznie więcej.
We wtorek w Budapeszcie zakończyło się IV Forum Energetyczne, które trwało od niedzieli. Wśród blisko 80 panelistów znaleźli się przedstawiciele rządów, parlamentów, firm energetycznych i instytutów naukowych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a także Europy Zachodniej i USA. Na jednym z ostatnich paneli wskazano na energetykę jądrową jako najbardziej efektywny, bezemisyjny i niezależny sposób produkcji energii elektrycznej w regionie.
Przedstawiciel na Europę Środkową Komisji Energii Atomowej (CEA) Gerard Cognet zwracał uwagę na to, że największymi wyzwaniami w rozwoju technologii jądrowej są: zarządzanie radioaktywnymi odpadami oraz dostęp do złóż uranu. Dodał, że trwają prace nad reaktorami czwartej generacji, które w przyszłości pomogą rozwiązać te problemy ze względu na ich większą efektywność.
Uczestnicy panelu zastanawiali się, dlaczego energetyka jądrowa nie rozwija się w zakładanym wcześniej tempie; jako główne przeszkody wskazali kwestie regulacyjne, finansowe i społeczne.
Szefa Instytutu Wschodniego Zygmunt Berdychowski w rozmowie z PAP powiedział, że budapesztańska impreza jest uzupełnieniem Forum Ekonomicznego w Krynicy dotyczącym kwestii energetycznych. Przyznał, że w związku z tym nie można liczyć na podobną skalę imprezy. "Ale liczba i poziom gości w tym roku na pewno stawiają wydarzenie w Budapeszcie jako jedno z ważniejszych wydarzeń dotyczących problematyki energetycznej w tej części Europy" - podkreślił. Dodał, że obecność przedstawicieli rządu Stanów Zjednoczonych, Węgier, Polski, Macedonii, Czech "buduje prestiż tej imprezy".
"Debata w tym roku była na wyższym poziomie niż w roku ubiegłym" - ocenił Berdychowski. "Europa Środkowa jest coraz bardziej pewna swoich racji (w kwestii bezpieczeństwa energetycznego - PAP), coraz bardziej zdecydowanie przekonuje do nich także pozostałe kraje Unii Europejskiej" - dodał.
Organizatorami IV Forum Energetycznego był Instytut Wschodni oraz Energy Constellation Institute, a patronat nad imprezą objął prezydent Węgier Laszlo Solyom. Uczestnicy węgierskiego Forum dyskutowali nad możliwościami współpracy energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej w nowych realiach polityczno-gospodarczych związanych m.in. z kryzysem gospodarczym. (PAP)
Rozpoczęło się Forum Energetyczne w Budapeszcie
2009-11-15 19:58
15.11. Warszawa (PAP) - W niedzielę rozpoczęło się w Budapeszcie IV Forum Energetyczne, które potrwa do 17 listopada. Imprezę organizuje Instytut Wschodni oraz Energy Constellation Institute, a patronat nad nią objął prezydent Węgier Laszlo Solyoma. Uczestnicy węgierskiego Forum będą dyskutować nad możliwościami współpracy energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej w nowych realiach polityczno-gospodarczych związanych m.in. z kryzysem gospodarczym.
Wśród zapowiadanych przez organizatorów uczestników znajdują się m.in. były premier Czech Mirek Topolanek, parlamentarzyści z Europy Środkowej i Wschodniej m.in. wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Aleksandr Babakow, dyrektor wykonawczy Banku Światowego m.in. na Polskę, Serbię, Azerbejdżan i Szwajcarię Michał Krupiński, dyrektor zarządzający unijnego projektu gazociągu Nabucco Mitschek Renhard, przedstawiciele firm energetycznych m.in. przewodniczący rady dyrektorów węgierskiego E.ON Konrad Kreuzer oraz prezes polskiej ENERGI Mirosław Bieliński.
"Zarówno na rynkach energetycznych krajów rozwiniętych, jak i krajów rozwijających się obserwujemy dwie dominujące siły: zmiany klimatyczne i bezpieczeństwo dostaw energii" - powiedział na pierwszym panelu Forum dyrektor analiz laboratorium energetycznego na Uniwersytecie Technicznym w Danii Hans Larsen. Dodał, że 1,6 mld ludzi na świecie nie ma dostępu do elektryczności, a najtrudniejsza sytuacja jest w Afryce, gdzie bardzo duża część wytwarzanej energii jest tracona. W jego opinii nie da się rozważać kwestii zrównoważonego wykorzystania energii, ochrony klimatu i bezpieczeństwa dostaw w oderwaniu od rozwoju gospodarczego. "Obecny kryzysy finansowy również gwałtownie zmienia ten rynek" - zauważył.
Larsen przytoczył ostatnie dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), które "po raz pierwszy od dziesięcioleci" wskazują na spadek zużycia energii w 2009 roku. Jednak, według danych agencji, po wygaśnięciu kryzysu konsumpcja energii elektrycznej na świecie znów będzie wzrastać, dlatego zdaniem Larsena nie da się uniknąć konieczności znacznej redukcji emisji CO2.
"Jeśli chcemy utrzymać się w granicy 2-stopniowego wzrostu temperatur na świecie - tak jak było to uzgodnione na forum UE - to w ciągu najbliższych 10-15 lat osiągniemy maksymalny pułap emisji CO2, a potem musimy je redukować, nawet o 50 proc. do 2050 roku" - podkreślił naukowiec powołując się na raport IPCC z 2007 roku, którego był współtwórcą. Raport ten będzie służyć jako źródło danych na grudniowym szczycie klimatycznym w Kopenhadze.
W poniedziałek odbędzie się oficjalny, inauguracyjny panel budapesztańskiego Forum poświęcony wpływowi energii na dobrobyt i suwerenność krajów. Uczestnicy Forum omówią też wpływ kryzysu na energetykę, a zwłaszcza na inwestycje w tym sektorze. (PAP)
W Budapeszcie o niezależności energetycznej
2009-11-16 17:23
16.11. Budapeszt (PAP) - Kraje Europy Środkowo-Wschodniej powinny współpracować ze sobą oraz pełnić rolę unijnych liderów, by zmniejszyć uzależnienie od importu surowców energetycznych, głównie z Rosji - uważają uczestnicy Forum Energetycznego w Budapeszcie.
Zdaniem b. premiera Czech Mirka Topolanka istotną rolę w "czystym i niezależnym" zaspakajaniu potrzeb energetycznych regionu może odegrać energetyka jądrowa.
W poniedziałek odbył się panel "Energia jako czynnik dobrobytu i suwerenności", oficjalnie otwierający Forum w Budapeszcie.
"Wkrótce 70 proc. unijnego zapotrzebowania na energię będzie pokrywane importowanymi paliwami; obecnie jest to 50 procent. (...) Węgry są w tym względzie w 80 proc. uzależnione od importu z Rosji" - podkreślił były premier Węgier Viktor Orban. Jak dodał, konsumpcja energii w wyniku kryzysu spadnie w 2010 roku, ale zapotrzebowanie na nią wciąż będzie pokrywane głównie energią z paliw kopalnych. Orban uważa, że rozproszeni nabywcy rosyjskiego gazu nie mają wystarczającej siły wobec dostawcy.
"Unia Europejska w dobie kryzysu nie jest w stanie wyznaczyć swoich priorytetów i nie była w stanie odpowiedzieć na realne zagrożenie niezależności energetycznej centralnej Europy podczas kryzysu energetycznego na przełomie 2008 i 2009 roku" - dodał. W związku ze słabością wspólnej polityki energetycznej UE, Orban wskazywał na konieczność współpracy krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które - jego zdaniem - są "narażone" na kryzysy energetyczne. W tym kontekście nawiązał do zbliżającego się spotkania krajów Grupy Wyszehradzkiej (m.in. Polska, Węgry i Czechy).
Przedstawiciel amerykańskiego instytutu Eurasian Energy Richard Morningstar zapewnił o chęci współpracy USA z krajami Środkowo-Wschodniej Europy, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. "Węgry i inne kraje regionu muszą być jednak liderami wewnątrz Europy w tej kwestii" - zaznaczył. Zauważył jednocześnie, że Rosja "zawsze będzie ważnym graczem na tym rynku". "Ważne, żebyśmy angażowali się we wspólne projekty z Rosją, ale nie rezygnując jednocześnie z naszych zasad, takich jak dywersyfikacja i bezpieczeństwo dostaw" - powiedział.
Topolanek uważa, że "nic nie zostało zrobione w Europie w kwestii niezależności energetycznej". W jego opinii, na dostawy surowców energetycznych wciąż wpływa polityka. "Rosja chciała sprzedawać gaz, Europa chciała go kupić, Ukraina chciała transportować, a rury były puste" - powiedział, nawiązując do ostatniego kryzysu energetycznego. Zauważył, że o ile w przypadku zachodniej Europy dostawy gazu zostały zdywersyfikowane dzięki złożom z Norwegii, to sytuacja Europy Środkowa-Wschodniej nie zmieniła się znacząco od lat 70. ub. wieku.
"Bilanse energetyczne krajów tego regionu są uzależnione od Rosji i od krajów OPEC, jeśli chodzi o ropę naftową" - zauważył. "Otworzyliśmy ponownie debatę na temat energii z atomu, ale na razie na poziomie ideologicznym" - dodał. Topolanek zwrócił też uwagę na problemy z dostawami prądu w regionie spowodowane przestarzałą siecią przesyłową. W jego opinii, elektrownie jądrowe są odpowiedzią na problem zwiększenia niezależności energetycznej przy jednoczesnej ochronie klimatu. "Jedynym wyjściem na następne 15 lat znalezienia czystego źródła energii jest energetyka jądrowa" - ocenił.
"Rosja chce partnerstwa z Unią Europejską" - zapewnił Alexandr Babakov, zastępca przewodniczącego rosyjskiej Dumy. "Do tego UE potrzebuje dróg importu, a Rosja transportu" - dodał. "Kraj, z którym mamy problem finansowy to Ukraina" - powiedział. Zwrócił uwagę na niestabilność tego kraju i zbliżające się wybory prezydenckie, a także możliwość "szantażowania" Europy przez Ukrainę, jeśli "pojawią się problemy". Zapewnił, że Rosja jest gotowa do omówienia problemu tranzytu przez Ukrainę, a rozwiązaniem może być międzynarodowa kontrola nad systemem gazociągów w tym kraju. "Rosja nie może być oskarżana o wykorzystywanie swojej pozycji energetycznej; Rosja chroni własny interes i to także powinno być rozumiane" - powiedział.
W niedzielę rozpoczęło się w Budapeszcie IV Forum Energetyczne, które potrwa do 17 listopada. Imprezę organizuje Instytut Wschodni oraz Energy Constellation Institute, a patronat nad nią objął prezydent Węgier Laszlo Solyom. Uczestnicy węgierskiego Forum dyskutują nad możliwościami współpracy energetycznej w Europie Środkowo-Wschodniej w nowych realiach polityczno-gospodarczych związanych m.in. z kryzysem gospodarczym.(PAP)
Mitschek: do końca roku ratyfikacja umowy międzyrządowej ws. Nabucco
2009-11-16 20:33
16.11. Warszawa (PAP) - Dyrektor zarządzający projektem gazociągu Nabucco Reinhard Mitschek spodziewa się, że do końca tego roku przyszłe kraje tranzytowe - Austria, Rumunia, Bułgaria i Turcja - ratyfikują międzyrządową umowę w sprawie budowy nitki, która ma połączyć Europę głównie ze złożami kaspijskimi.
Szacowany koszt projektu to 7,9 mld euro, a finansowanie jest obecnie negocjowane m.in. z Europejskim Bankiem Rozwoju i Odbudowy - powiedział Mitschek PAP w poniedziałek podczas Forum Energetycznego w Budapeszcie.
"Ciągle jest sporo czasu do punktu +bez powrotu+ w projekcie Nabucco" - ocenił w rozmowie z PAP główny doradca premiera ds. bezpieczeństwa energetycznego Maciej Woźniak. "Ten projekt nie ma bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo energetyczne Polski; pewna niewielka ilość gazu może do nas dotrzeć, jeśli połączymy się np. z Czechami. Popieramy jednak wszystkie inicjatywy dywersyfikujące dostawy do Europy" - dodał.
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zapowiadało wcześniej zapotrzebowanie na 1 mld m sześc. gazu rocznie z Nabucco.
Budowa gazociągu liczącego 3,3 tys. km ma się rozpocząć w 2011 roku, a zakończyć w 2014. Jego zdolność przesyłowa ma wynieść 31 mld m sześc. gazu rocznie. Nabucco to flagowy projekt krajów UE, który ma uniezależnić Europę od dostaw rosyjskiego gazu.
"Zgodnie z moimi informacjami, Węgry są pierwszym krajem, który ratyfikował umowę międzyrządową (20 października - PAP). Nie umiem przewidzieć, kto będzie następny, ale przewidujemy, że wszystkie kraje, czyli Austria, Rumunia, Bułgaria, Turcja ratyfikują ją do końca tego roku" - zaznaczył w rozmowie z PAP Mitschek.
"Teraz przed Nabucco są trzy kolejne kluczowe kroki. Pierwszy to finansowanie; zaczęliśmy negocjacje z EBRD (Europejski Bank Rozwoju i Odbudowy), a także z agencjami ds. kredytów eksportowych, żeby stworzyć strukturę finansowania i gwarancji" - poinformował.
"Otrzymaliśmy już wyniki dotyczące inżynierii projektu na poszczególnych odcinkach wzdłuż Nabucco i z tymi danymi rozpoczynamy ocenę oddziaływania na środowisko" - wyliczył.
Trzeci kluczowy etap dla Nabucco to aspekt polityczny. "Negocjujemy umowę wsparcia projektu (Project Support Agreement) z przedstawicielami ministerstw poszczególnych krajów i mam nadzieję, że sfinalizujemy ją do stycznia" - dodał. Jak wyjaśnił, umowa ta dotyczy wsparcia politycznego dla projektu, m.in. ochrony inwestorów i nabywania "prawa drogi" dla gazociągu.
Szef projektu Nabucco pytany przez PAP o to, czy rosyjskie projekty gazociągów South Stream i Nord Stream stanowią konkurencję dla Nabucco, odparł, że Nabucco ma znacznie większe uzasadnienie ekonomiczne od South Streamu, którego szacowany koszt trzykrotnie przewyższa koszt Nabucco. "Nord Stream jest rozsądnym projektem, który sprowadzi gaz do północnych Niemczech, Holandii i Anglii. Gazprom chce mieć udział w rynku brytyjskim - czemu nie, mamy konkurencję" - odparł, odnosząc się do projektu gazociągu Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku, który omija Polskę.
Nord Stream ma zostać ukończony w 2014 roku; Polska konsekwentnie odmawia udziału w tym projekcie. Oddanie do użytku South Streamu Rosja zapowiada na 2015 rok. Magistrala ma prowadzić z Rosji po dnie Morza Czarnego do Bułgarii, a stamtąd dwoma nitkami do Austrii i Słowenii przez Serbię i Węgry oraz do Włoch przez Grecję.
"Natomiast w przypadku południowego korytarza, Nabucco zawiera wszystkie korzyści innych projektów, a nawet może być w stosunku do nich bardziej konkurencyjny, bo może połączyć wszystkie zachodnie i wschodnie kraje bałkańskie, biec później w dół do Baumgarten (węzeł gazowy w Austrii - PAP), a nawet przemierzyć Austrię do Czech i Polski, Ukrainy, Serbii, Chorwacji, Słowenii i Włoch" - wyliczył.
"Nabucco jak żaden inny projekt oferuje możliwość transportu 16 miliardów metrów sześciennych gazu do krajów trzecich" - podkreślił. "Ten gazociąg stworzy +kręgosłup+ dla innych połączeń, np. z Bułgarii do Grecji, z Rumunii do Serbii, z Węgier do Chorwacji i Słowenii, z Rumunii do Ukrainy. Gdy zbudujemy Nabucco, będzie dużo możliwości dalszego rozszerzania sieci przesyłowej gazu i możliwości transportu" - zapowiedział Mitschek.
"Korytarz południowy będzie - moim zdaniem - w pierwszej kolejności udostępniony dla Nabucco, ale priorytet będzie ostatecznie przyznany przez rynek" - ocenił. "To będzie decyzja nabywców, natomiast producenci m.in. z Azerbejdżanu i Turkmenistanu zadadzą sobie pytanie, czy powinni sprzedawać gaz tylko Rosji, czy też nie lepiej zdywersyfikować swoje portfolio" - dodał, podkreślając jednocześnie, że Europa jest stabilnym rynkiem dla sprzedawców. Innymi nabywcami kaspijskiego gazu - poza Rosją - są także Chiny i Iran. Dodał, że udziałowcami Nabucco będą firmy m.in. z Austrii, Rumunii, Bułgarii i Węgier, które będą chciały eksportować w ten sposób gaz wydobywany w krajach dostawców, jak w przypadku węgierskiego MOL-a, który posiada udziały w złożach w Iraku.
Jak wyjaśnił Mitschek, gaz do Nabucco byłby dostarczany z basenu Morza Kaspijskiego, Iraku i "trochę" z Egiptu, a w dalszej przyszłości także z Rosji i Iranu.
Julita Żylińska (PAP)
