Strona główna >> Wydarzenia >> Forum Ekonomiczne >> XX Forum Ekonomiczne >> Media o Forum

Oferta publiczna Giełdy Papierów Wartościowych jest planowana na koniec tego roku zapowiedział Minister Skarbu, Aleksander Grad, dodając przy tej okazji, że Skarb Państwa zachowa 25-30 procent akcji.
Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, Minister Grad powiedział FT Trading Room: - Pozostaniemy partnerem strategicznym.
Wymiana, 98 procent udziałów państwa, będzie kontynuowana poprzez ofertę publiczną, po tym jak nie powiodła próba sprzedaży ich inwestorowi strategicznemu, co jest związane z załamaniem się rozmów z niemiecką spółką Deutsche Börse.

Koniec dominacji NFZ. Za cztery lata prywatne firmy mają rywalizować o nasze składki.Dodatkowe ubezpieczenia, oddłużenie szpitali przekształcających się w spółki i możliwość wybierania funduszu, do którego trafi nasza składka – to główne założenia rządowego programu reformy służby zdrowia. Przedstawiła go w piątek na Forum Ekonomicznym w Krynicy minister zdrowia Ewa Kopacz.

Pierwsze zmiany mają być widoczne w 2011 r. Wtedy będzie można już wykupić dodatkowe ubezpieczenie medyczne. Dzięki temu klienci szpitali mają otrzymać lepszy standard leczenia albo np. będą mogli opłacić badania, gdy szpital wyczerpie już kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Nie chcemy, by było to coś ekskluzywnego dla bogatych Polaków – podkreślała Kopacz. Nie wiadomo jednak, jak resort zdrowia chce zachęcić do wykupywania polis.

W pakiecie złożonym z 12 ustaw jest też zmiana przewidująca, że płacący składki zdrowotne będą mogli docelowo wybrać sobie jeden z przynajmniej kilku funduszy: NFZ oraz prywatnych, zakładanych np. przez towarzystwa ubezpieczeniowe.

Prywatne fundusze zdrowia mają zacząć na równych zasadach rywalizować z NFZ o publiczne składki na zdrowie. Chodzi o ponad 60 mld zł rocznie składek i pieniędzy z budżetu na leczenie pracowników, rolników czy dzieci. Po to, by firmy nie wybierały zdrowszych i bardziej zamożnych klientów, docelowo powstanie też tzw. system wyrównawczy. System z kilkoma funduszami zdrowia ma zacząć działać w 2014 r., a już w 2012 r. ma być testowany na Pomorzu i Dolnym Śląsku.

– Zebrane doświadczenia wykorzystamy przy budowie systemu w całym kraju – mówi Kopacz.

– Nawet jeśli tylko kilka procent Polaków zrezygnuje z usług NFZ i przeniesie się do prywatnych firm, to i tak zrodzi to ożywczą konkurencję. A pacjenci mogą zyskać lepszy standard – podkreśla Marek Balicki, były minister zdrowia.
Aleksandra Kurowska/Rzeczpospolita

Prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka twierdzi, że polski deficyt budżetowy nie pociągnie za sobą inflacji.

Belka powiedział podczas XX Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, że deficyt budżetu w 2011 nie spowoduje podwyższenia stóp procentowych, ponieważ nie pociąga inflacji pośród umiarkowanego wzrostu ekonomicznego. W zeszłym tygodniu rząd zaaprobował szkic budzetu, który zmniejszy deficyt o 1/5 do 40.2 bln zl. Plan obejmuje oszczednosci z udoskonalonego zarzadzania gotowka i dywidendow z przeds. panstwowych

Przed światowym kryzysem gospodarczym, Euro  było jak pigułka nasenna, a część państw Unii Europejskiej przegapiło potrzebę reform - stwierdził Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso podczas XX Forum Ekonomicznego w Krynicy - Zdroju.
Barroso przypomniał też, że niektóre państwa fałszowały dane makroekonomiczne, co nie pozwalało dobrze ocenić ich sytuacji.
Które to kraje? Barroso nie chciał ich wymieniać z nazwy. Powiedział jedynie, że chodzi o te państwa, które mają dziś poważne problemy z deficytem.


 W miarę, jak wśród Polaków rośnie świadomość własnego znaczenia, Warszawa zaczyna również przebudowywać swoje relacje z Moskwą - ocenia dziennik rosyjski dziennik "Kommiersant" w artykule podsumowującym XX Forum Ekonomiczne w Krynicy-Zdroju.  

"Kommiersant" nawiązuje w tym kontekście do zakwestionowanych przez Komisję Europejską (KE) polsko-rosyjskich uzgodnień w sferze gazowej. Gazeta cytuje wicepremiera Waldemara Pawlaka, który - według niej - oświadczył, iż porozumiał się z unijnym komisarzem ds. energii Guentherem Oettingerem co do konieczności zachowania wszystkich podstawowych parametrów dotyczących gazociągu Jamał-Europa. 
"Po zapoznaniu się przez Oettingera z naszymi argumentami Komisja Europejska przyznała, że osiągnęliśmy postęp we wzajemnych stosunkach z Rosją" - przytacza "Kommiersant" słowa Pawlaka. 
Dziennik przekazuje, że "polski wicepremier odwołał się do argumentów, którymi dotąd operował Gazprom: wejście do gazociągu jamalskiego od strony Białorusi jest jedno i dlatego może tam być tylko jeden dostawca gazu; oprócz tego, magistrala ta została wybudowana zanim UE uchwaliła trzeci pakiet energetyczny, więc jego regulacje nie obejmują tego gazociągu". 
"Kommiersant" odnotowuje, że uczestnicy konferencji "mówili o tym, że Polska w mniejszym stopniu niż inne państwa ucierpiała z powodu światowego kryzysu finansowego, dlatego kraje Europy powinny uczyć się od niej, jak przezwyciężać skutki spadku wzrostu gospodarczego".


Co zrobić, aby Europa Środkowo-Wschodnia przyspieszyła swoją pracowitą rekonwalescencję? Przed takim pytaniem stanęło 2500 uczestników XX Forum Ekonomicznego w Krynicy w Polsce. (…) Przeważającą opinię wyrażają słowa Juana Delgado, głównego ekonomisty hiszpańskiej Komisji ds. Konkurencji, który skonkludował: „To, czego nam potrzeba, to więcej Europy”.

Polska jest w Europie. I dobrze się w niej czuje. Ma konkretne projekty na swoją prezydencję, która zacznie się bardzo szybko, w drugiej połowie 2011 r. Takie przekaz usłyszeliśmy z ust  Bronisława Komorowskiego, nowego prezydenta Polski, na sesji otwierającej Forum w Krynicy.


Na rozwój Polski wschodniej mamy do dyspozycji do 2013 roku 2,27 mld euro. – Mam nadzieje, że uda nam się uniknąć błędów, które popełniono w Niemczech wschodnich mając do dyspozycji dużo większe pieniądze – mówi prof. Krzysztof Rybiński ze Szkoły Głównej Handlowej. Jego zdaniem istotne jest, by regiony wyróżniały się między sobą, a nie powielały swoje strategie rozwojów. Krzysztof Opawski, były minister infrastruktury podkreślał wagę rozwoju infrastruktury transportowej – nowych dróg i linii kolejowych jako rzeczy niezbędnej dla rozwoju województw.

O szansach związanych z inwestycjami sektora farmaceutycznego dyskutowano podczas panelu „Przyszłość inwestycji w Polsce – szanse i zagrożenia”. Firmy z tej branży nawet 20 proc. obrotów wydają na badania i rozwój. – W Polsce produkowane są jednak głównie leki generyczne, niekorzystające już z ochrony patentowej. Dlatego rodzima produkcja zaspokaja tylko ok. 30 proc. rynku – w Irlandii jest 10 razy wyższa od potrzeb krajowych – mówi Witold Orłowski, ekonomista PricewaterhouseCoopers.

W Polsce PKB województw, w których największe koncerny farmaceutyczne zlokalizowały swoje zakłady, wzrosło 0,5-1,9 proc. – Takie projekty przyciągają też inwestycje pośrednie. Nasze zaangażowanie jest długofalowe i przekłada się na wzrost zatrudnienia – mówi Marynika Woroszylska-Sapieha, prezes Sanofi-Aventis Polska.

Niestabilne prawo
– Polska ma ogromne atuty – to duży rynek, w centrum Europy z dużą liczbą wykształconych kadr. Minusami jest niestabilność prawa oraz nadmierna biurokracja – dodaje Donald Bellamy, prezes Novartis Polska.

Na problem barier inwestycyjnych zwróciła też uwagę Francuska Izba Przemysłowo-Handlowa w Polsce (CCIFP), która zaprezentowała wczoraj Białą Księgę z zebranymi często absurdalnymi polskimi przepisami. – Zbieraliśmy je przez pół roku od firm francuskich, które są jednymi z największych inwestorów w Polsce, jednak te problemy dotyczą także polskich firm – mówi Monika Constant, dyrektor generalny CCIFP.

Wiele problematycznych przepisów dotyczy podatków i rynku nieruchomości. Większość terenów nie ma opracowanych planów zagospodarowania przestrzennego, co wydłuża czas otrzymania pozwolenia na budowę. Aby taki dokument uzyskać inwestor musi też złożyć znacznie więcej papierów niż we Francji. Z kolei w przypadku prawa podatkowego nie ma jednolitej jego interpretacji w całym kraju. Najwięcej rozbieżności pojawia się w interpretacji organów skarbowych i sądów administracyjnych.

Piotr Mazurkiewicz/Rzeczpospolita

 

- Mamy przekonanie, że przez to, iż od kilku miesięcy obowiązuje traktat lizboński, Unia Europejska będzie działała teraz sprawniej i odpowie na oczekiwania społeczne – zapowiedział Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, na sesji otwierającej XX Forum Ekonomiczne w Krynicy. Wspólnie z Jose Manuelem Barroso, przewodniczącym Komisji Europejskiej, Bronisławem Komorowskim, prezydentem Polski, Toomasem Hendrikem Ilvesem, prezydentem Estonii, i Thomasem de Maiziere, ministrem spraw wewnętrznych Niemiec, zastanawiali się nad strategią dla Europy na najbliższe lata. Traktat lizboński i jego konsekwencje oraz konieczność opracowania nowej strategii rozwoju są tematem przewodnim XX Forum Ekonomicznego w Krynicy. Zdaniem Zygmunta Berdychowskiego, przewodniczącego Rady Programowej Instytutu Wschodniego, organizatora forum, uczestnicy będą się zastanawiać, jak UE sprosta nowym wyzwaniom: globalizacji, większemu zapotrzebowaniu na surowce energetyczne, ekspansji ekonomicznej krajów Europy Środkowo-Wschodniej i rynków wschodzących oraz problemom społecznym, związanym z ochroną zdrowia i starzeniem się społeczeństw.

Jerzy Buzek zastanawiał się, jakie istnieją gwarancje, że nowa strategia, która ma już dotyczyć Europy 2020 roku, będzie odpowiadała na europejskie wyzwania. Jose Manuel Barroso przypomniał powiedzenie Alberta Einsteina, że kryzys może być błogosławieństwem, bo pozwala na szybkie działania i sprawne wyciąganie wniosków z doświadczeń oraz umożliwia szybsze porozumiewanie się. – Jeszcze dwa lata temu dyskusja o paneuropejskim nadzorze finansowym byłaby bardzo trudna. A przyszły rok zaczynamy od przeglądów budżetów poszczególnych krajów – powiedział Barroso.
Prezydent Bronisław Komorowski zapewnił, że w czasie naszej prezydencji Polska będzie się starała prowadzić sprawną politykę zagraniczną.
Jego zdaniem, żeby Europa odniosła sukces ekonomiczny i społeczny, powinna zostać zachowana równowaga między innowacyjnością, globalizacją i solidarnością energetyczną, polegającą na otwarciu rynków energetycznych.
Rzeczpospolita



Szykuje się kolejna duża prywatyzacja. Pod koniec września kancelaria McKinsey & Company, wynajęty przez ministerstwo skarbu doradca prywatyzacyjny przedstawi swój plan - komu i jak sprzedać PKP Cargo.

Jeszcze dwa lata temu większość ekspertów stawiało na spółce PKP Cargo krzyżyk. Gdy w 2009 roku nadszedł dramatyczny spadek przewozów spowodowany kryzysem, spółka miała niemal 500 mln zł straty. Na europejskim rynku kolejowym uznawano ją za zawalidrogę - woziła towary zbyt wolno i zbyt drogo. Dopiero widmo bankructwa sprawiło, że rozpoczęła się, spóźniona o wiele lat, restrukturyzacja państwowej firmy.

W obliczu plajty udało się wynegocjować z kilkunastoma związkami działającymi w firmie odchudzenie spółki o prawie 9 tys. etatów (zatrudnienie spadło z 37 do 28 tys. pracowników). To m.in. temu dziś spółka zdaje się wychodzić na prostą. W pierwszej połowie 2010 roku PKP Cargo osiągnęła 7,3 mln zysku. Cargo to niewątpliwie największy gracz na rynku transportu kolejowego w Polsce. Spółka zajmuje się m.in. przewozem stali wyprodukowanej w Polskich Hutach stali należących do koncernu Mittal Steel, a także transportowaniem za granicę wyprodukowanych w Polsce auta marki Fiat.

Według ekspertów zmiana właściciela PKP Cargo może nastąpić nawet  w 2011 roku. Na razie jednak brak jest szczegółów dotyczących formuły sprzedaży akcji PKP Cargo (pakiet większościowy czy mniejszościowy), czy rozmów z potencjalnymi inwestorami. Gdyby taka oferta - według niektórych szacunków PKP Cargo warte jest ponad 1 mld zł  - skierowana została do inwestorów finansowych w najbliższym miesiącach, mogłaby ona spotkać się z dobrym przyjęciem. - Przewozy kolejowe to biznes gdzie poprzeczka ustawiona jest wysoko. W sytuacji gdy jedna lokomotywa kosztuje kilka milionów euro nie jest łatwo wejść na rynek nowemu graczowi – tłumaczy specyfikę swojej spółki jej prezes, Wojciech Balczun.

Ostatnio sektor kolejowy cieszy się wzięciem wśród inwestorów w USA. Niedawno fundusze Warrena Buffetta zakupiły duży pakiet jednego z tamtejszych operatorów kolejowych, a on sam ocenił tę inwestycję jako "bardzo perspektywiczną".

Tomasz Molga/Wprost

Motywem przewodnim XX Forum Ekonomicznego, które wystartowało w środę w Krynicy, jest przyszłość Unii Europejskiej po kryzysie i po przyjęciu Traktatu Lizbońskiego.

Podczas sesji plenarnej, otwierającej trzydniowe forum, dyskutowali na ten temat m.in. prezydent Bronisław Komorowski, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec Thomas de Miziere.
- Traktat Lizboński obowiązuje od 9 miesięcy. Liczę, że teraz Unia Europejska będzie działała sprawniej i lepiej odpowiadała na oczekiwania obywateli, a są to spore oczekiwania – podkreślał Jerzy Buzek.
Jose Manuel Barroso zaznaczył, że teraz, po kryzysie gospodarczym, nie mamy wątpliwości – Unia jest częścią globalnego systemu.
- Potrzebujemy dalszej integracji w ramach Unii, tak żeby skutecznie konkurować z innymi rynkami. Potrzebujemy nie tylko unii monetarnej, ale też ekonomicznej. Mam nadzieję, że podczas polskiej prezydencji w Unii, która rozpocznie się już w przyszłym roku, jednolity rynek unijny się umocni. Teraz brakuje go jeszcze w niektórych obszarach, takich jak np. rynek energii, a także przy wspieraniu innowacyjnej gospodarki – mówił.
Dodał, że cała Unia Europejska potrzebuje teraz wspólnej strategii reform. To kryzys uświadomił Europejczykom tę potrzebę.
- Wcześniej nie było zgody krajów unijnych np. na paneuropejską kontrolę instytucji finansowych – teraz jest. Kryzys ma także pozytywny efekt. Jest to otwarcie się na zmiany – mówił przewodniczący Komisji Europejskiej.
Prowadzący sesję Jerzy Buzek zwrócił uwagę na historyczny moment, w którym znalazła się Polska. W przyszłym roku obejmiemy prezydencję w Unii, następna taka okazja będzie dopiero za 14 lat.
- Wchodzimy w okres pogłębionej konkurencji w skali globalnej. Zgadzam się, że w sytuacji kryzysowej można i trzeba szukać zaczynu do nowych działań, choć wolałbym uczyć się zmian bez okoliczności kryzysowych. Jesteśmy na etapie przygotowywania się do nieuchronnej konkurencji na poziomie całego świata. Traktat Lizboński jest niepełną jeszcze, ale prawidłową odpowiedzią na nadzieje i lęki, które są naszym udziałem. Wszystkie kraje unijne zgodziły się na pogłębienie integracji we wszystkich ważnych obszarach. Chcielibyśmy też zaznaczyć to co jest ważne dla przyspieszenia rozwoju – impuls proinnowacyjny. Szukamy tego impulsu również w solidarności energetycznej. To prawdziwe wyzwanie – przez otwarcie rynków energetycznych potaniać energię i konkurować z innymi rynkami – mówił prezydent Komorowski.
Jego zdaniem, inne kraje mogą brać przykład z Polski, która dobrze poradziła sobie z kryzysem, m.in. dzięki zapisanej w Konstytucji daleko posuniętej dyscyplinie finansowej.
Jerzy Buzek zaznaczył, że nie tylko gospodarka jest ważna w nowej unijnej strategii, ale też wiele wewnętrznych problemów, takich jak np. emigracja.
- Niemcy od przyszłego roku całkowicie otwierają rynek pracy – niektórzy nasi obywatele obawiają się tego. Chcemy, żeby obywatele innych krajów przyjeżdżali do nas do pracy, na studia, ale nie, żeby przyjeżdżali tylko po nasze świadczenia socjalne. Kwestia migracji, a także wiz dla obywateli spoza Unii, bezpieczeństwa, administracji – to wszystko będzie teraz omawiane na poziomie unijnym, a nie krajowym – mówił Thomas de Miziere – Minister Spraw Wewnętrznych Niemiec. Dodał, że Unia Europejska musi też prowadzić spójną, stanowczą politykę wobec Rosji.
Na kwestię bezpieczeństwa i polityki zagranicznej zwrócił też uwagę prezydent Komorowski. Zaznaczył, ze do tej pory, ze względu na kryzys, Europa oszczędzała na systemach obronnych. Ale bezpieczeństwo i obronność są ważne i powinny być rozwijane w ramach istniejących już struktur unijnych, a także NATO-wskich.
- Dla naszej części Europy ważna jest kwestia bezpieczeństwa, być może ważniejsza niż dla krajów, które wstąpiły do Unii wcześniej, i to także znajdzie odbicie w polskiej prezydencji – zaznaczył.
Ukoronowaniem sesji plenarnej było wręczenie przewodniczącemu KE nagrody Człowieka Roku, przyznawanej co roku podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Jose Manuel Barroso przyjął ją z rąk Jerzego Buzka.

Martyna Mroczek/Onet.pl

 We wszystkich krajach rodzi się mniej dzieci, niż kilkadziesiąt lat temu. Jednocześnie rosnąca średnia długość życia stawia nowe wyzwania choćby przed systemem emerytalnym

- Żyjemy w czasach, gdy przyszłość jest niepewna, a dotychczasowe rozwiązania są nie do utrzymania. Jednak społeczeństwa buntują się przeciwko planom wydłużania wieku emerytalnego co widać było ostatnio podczas ogromnych protestów we Francji – mówi Lesław Kański z rady nadzorczej Jeronimo Martins Dystrybucja, prowadzącej sieć Biedronka. Francuzi ostro zareagowali ostro na plan wydłużenia czasu pracy z obecnych 60 do 62 lat, podobne plany ogłaszają także rządy w innych krajach. O tym zjawisku dyskutowano podczas panelu „Europa wobec starzejącego się społeczeństwa” w czasie XX Forum Ekonomicznego w Krynicy.

– Struktura demograficzna zmienia się szybko w całej Europie, a w Rosji problem ten widać zdecydowanie w największej skali – mówi Maria Rozanowa, prezes rosyjskiego Centrum Strategia.

W Polsce zmiany także widać coraz mocniej. Gospodarstw domowych prowadzonych przez osoby po 60. roku życia jest już ponad 4 mln i stanowią 29 proc. ogółu i ich liczba będzie szybko rosnąć. Jednak zdaniem Jolanty Fedak, ministra pracy i polityki społecznej przesadą jest mówienie o bombie demograficznej. – Okaże się, że będzie to burza w szklance wody i dobrze sobie z tym poradzimy – mówi.

Minister zauważa, że demografia zawsze podlegała zmianom i gdy pracujący mieli na utrzymaniu dużą liczbę rodzących się dzieci reagowało choćby programami budowy nowych szkół. – Można to zmienić i postawić na domy spokojnej starości. Państwo powinno wspierać naturalną solidarność międzypokoleniową – rodziny same przejmą opiekę na starszymi, a my będziemy interweniować w sytuacjach kryzysowych - dodaje.

Minister Fedak sporo uwagi poświęciła też krytycznym uwagom na temat obecnego systemu emerytalnego, a zwłaszcza roli OFE. Jej zdaniem na taki system może sobie pozwolić jedynie Norwegia, która ma spore nadwyżki budżetowe. Inne kraje nie mogą sobie pozwolić na tanie odkładanie tak ogromnych pieniędzy na przyszłość, gdy obecnie muszą drogo pożyczać na bieżące potrzeby. Jej zdaniem system wiąże się też ze zbyt dużym ryzykiem choćby związanym z inwestowaniem na giełdzie.


Polska nie wygląda najlepiej, jeśli chodzi o innowacyjność - zgodzili się na Forum Ekonomicznym w Krynicy uczestnicy panelu poświęconego badaniom i rozwojowi. Jak temu przeciwdziałać? Jak zachęcić firmy do większych inwestycji w innowacyjność?

Kilka pomysłów pokazał szef doradców premiera Michał Boni. Tłumaczył więc, że przede wszystkim trzeba zmienić system kształcenia. - Jednym z elementów takiej zmiany jest przywrócenie matematyki na maturze. Potrzebna jest także cyfryzacja nauczania - przekonywał. Przyznał, że nie obejdzie się też bez zwiększenia nakładów na innowacyjność. - Nakłady Polski na innowacyjność to 0,6 proc. PKB. W Szwajcarii i Japonii jest to po ok. 3 proc. PKB - mówił Dariusz Tokarczuk, partner zarządzający w kancelarii prawnej Gide Loyrette Nouel.

- Wydajemy rzeczywiście mało - mówił minister Boni. - I mamy złą strukturę nakładów na innowacyjność - dodał. Tłumaczył, że w krajach rozwiniętych jedną trzecią pieniędzy przeznaczanych na innowacyjność wydaje państwo, dwie trzecie firmy prywatne. - U nas to się dopiero zaczyna zmieniać w tym kierunku - mówił Michał Boni. Zdradził, że Polska zobowiązała się wobec UE, że do roku 2020 zwiększy nakłady na innowacyjność do 1,5-1,7 proc. PKB. W ten sposób kwota wydawana na ten cel miałaby sukcesywnie rosnąć z 8-9 mld do dwudziestu kilku miliardów złotych. - Kryzys trochę to pomieszał, ale nie ma powodów, żebyśmy nie dążyli w tym kierunku - stwierdził szef doradców premiera. Mówił też, że rząd zastanawia się nad przepisami, które umożliwią firmom szeroki dostęp do wyników badań. - Będzie to szczególnie istotne dla mniejszych firm, które nie mogą sobie pozwolić na samodzielne badania - mówił minister. Przyznał, że sprawa jest trudna, bo w grę wchodzi ochrona własności intelektualnych, ale zapowiedział, że w ciągu kilku miesięcy rząd powinien mieć gotowy projekt odpowiedniej ustawy.

Boni stwierdził też, że do poprawy innowacyjności potrzebna jest kooperacja biznesu z ośrodkami naukowymi. Na koniec wrzucił kamyczek do ogródka zagranicznych inwestorów. - Tylko 0,05 proc. waszych inwestycji idzie na badania i rozwój. To nie jest przesadnie dużo. Zachęcam do większych wydatków na inwestycje - mówił.

Wywołał tym Sławomira Majmana, prezesa Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. - Firmy zagraniczne są dwukrotnie bardziej skłonne do inwestowania w innowacyjność niż firmy z wyłącznie polskim kapitałem - przekonywał on. - Centra badawczo-rozwojowe otworzyło w Polsce ponad 50 koncernów zagranicznych - dodał.

Zdradził też, że w pierwszym półroczu nastąpił przyrost zagranicznych inwestycji o ponad 80 proc. "w stosunku do nie najgorszego 2009 r.". PAIiIZ liczy na to, że inwestorzy zagraniczni utworzą w tym roku w Polsce 40 tys. nowych miejsc pracy. - Inwestorzy przychodzą do Polski, bo Polska jest w tym sezonie sexy - przekonywał Sławomir Majman. Polska szybko awansuje w rankingach atrakcyjności inwestycyjnej. - W Europie jesteśmy pod tym względem drudzy po Niemczech. Czegoś takiego jeszcze nie było - cieszył się prezes Majman. Jego zdaniem dzieje się tak m.in. dlatego, że dostarczamy zagranicznym inwestorom poczucie stabilności ekonomicznej, a to jest dziś towar deficytowy. - Co dziesiąty student w Europie jest Polakiem. Pod względem liczby uczelni niedługo dogonimy chyba Chiny - śmiał się prezes PAIiIZ.

- Seksapil Polski odkryliśmy jakiś czas temu. Od tego czasu nasze uczucia się nie zmieniły - zdradził Philippe Castanet, prezes EDF Polska. - Jesteśmy jedną z największych firm energetycznych na świecie. Mamy wielki ośrodek badawczy zatrudniający dwa tysiące osób. Prowadzimy badania nad wytwarzaniem energii, jej wykorzystaniem i dystrybucją. Jesteśmy liderem w Polsce we współspalaniu biomasy z węglem. Pracowaliśmy nad tym z polskimi naukowcami. Teraz wdrażamy tę metodę we wszystkich naszych elektrowniach - mówił. EDF stara się o prawo do budowy elektrowni atomowej w Polsce. - Przy tym projekcie będą pracowali polscy inżynierowie . Będą jego siłą napędową, bo to są osoby o najwyższych kwalifikacjach - zapewnił.

Także szefowie BASF Polska, kancelarii prawnej Gide Loyrette Nouel, Mazars, Gras Savoye Polska i Telekomunikacji Polskiej chwalili polskich naukowców. Zapewniali, że współpracują z polskimi uczelniami i dbają też o rozwój polskich studentów, którzy potem stają się ich pracownikami.

- W Polsce powstają centra nowoczesnych usług. To dobrze. Ale powstają one w dużych miastach: Warszawie, Wrocławiu, Łodzi... Chcielibyśmy zachęcić inwestorów do tego, by otwierali centra także w mniejszych miastach, jak Lublin czy Rzeszów - mówił minister Boni. Inwestorzy zagraniczni odpowiedzieli na to, że chętnie działaliby także w tych miastach, ale - Wrocław czy Poznań mają dobre połączenia drogowe z Europą. A np. Lublinowi ich brakuje - tłumaczyli.
Piotr Skwirowski/Gazeta Wyborcza

 

- Gdybym miał zainwestować własne pieniądze, zainwestowałbym w uniwersytet wieczorowy, gdzie uczono by, że w Polsce wciąż pokutuje zasada cudze chwalicie, swego nie znacie - powiedział na XX Forum Ekonomicznym w Krynicy doradca premiera Tuska Jan Krzysztof Bielecki.

Na panelu dyskusyjnym zorganizowanym przez ośrodek badawczy McKinsey and Company Bielecki brał udział w debacie "Na ścieżce wzrostu - szanse i wyzwania dla polskiej gospodarki". - Dobre firmy zagraniczne szanują swoich liderów, kochają ich ogromnie. My mówimy o tym, że brakuje nam w spółkach skarbu państwa dobrych liderów - narzekał Jan Krzysztof Bielecki. I będąc przy jednym stole z prezesami Maciejem Tyburą (wiceprezes KGHM), Mariuszem Grendowiczem (były szef BRE Banku) i Andrzeja Klesyka (PZU) powiedział: "Siedzi obok mnie dobry lider. Nie powiem który".

Prezesi polskich spółek mają inne niż Jan Krzysztof Bielecki pomysły na inwestowanie własnych pieniędzy. - Zainwestowałbym w rolnictwo, takie w wydaniu labor intensive - w jakieś maliny, warzywa, zioła - mówił szef PZU Andrzej Klesyk. - Aplikacje mobilne - zdradził Grendowicz. Tybura wymienił spółki surowcowe. Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan wyłożyłaby fundusze na polską prywatną firmę farmaceutyczną.

W Krynicy od środy do soboty odbywa się XX jubileuszowe Forum Ekonomiczne. Hasło tegorocznej edycji to: "Europa po Lizbonie - strategie dla przyszłości". W panelach udział wzięli m.in. minister pracy Jolanta Fedak, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, komisarz europejski Janusz Lewandowski, minister w kancelarii premiera Michał Boni, były prezydent Aleksander Kwaśniewski i ekspremier Kazimierz Marcinkiewicz.

Już XX edycja Forum Ekonomicznego potwierdza renomę tego wydarzenia w naszym regionie. To największe spotkanie polityków i biznesmenów w Europie Środkowo-WschodniePodczas ubiegłorocznego Forum w Krynicy gościli m.in. (od lewej) były premier Hiszpanii Jose Maria Aznar, były prezydent Aleksander Kwaśniewski, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek i Filip Thon – prezes RWE Stoen.

We wrześniu w Krynicy odbędzie się już XX edycja Forum Ekonomicznego. To najbardziej prestiżowe tego typu wydarzenie w naszej części Europy. – Według deklaracji uczestnictwa na samym Forum spodziewamy się ponad 1,9 tys. gości, czyli ok. 10 proc. więcej niż rok temu. Dodatkowo odbędą się także Forum Inwestycyjne w Tarnowie oraz Forum Regionów w Muszynie – mówi „Rz” Zygmunt Berdychowski, przewodniczący rady programowej Forum Ekonomicznego. Łącznie liczba gości przekroczy więc 2 tysiące. Do niewielkiego górskiego kurortu zjadą znowu goście z całego świata. W tym roku hasłem Forum jest „Europa po Lizbonie – strategie dla przyszłości”. Organizatorzy zapewniają, że w związku z tym koncentrują się na zapraszaniu gości właśnie z państw europejskich. Jeszcze kilka lat temu w Krynicy pojawiali się reprezentanci nawet ponad 60 państw, w tym roku może być ich mniej. Forum jest szeroko relacjonowane – patronami medialnymi tegorocznej edycji są choćby CNN, „Rzeczpospolita”, „Financial Times” czy AFP. W 2009 r. przyjechało ok. 400 dziennikarzy z ponad 160 redakcji.

Jeszcze na początku roku wcale nie było przesądzone, że jubileuszowa edycja Forum odbędzie się ponownie w Krynicy. Już w ub.r. Instytut Studiów Wschodnich, organizujący Forum informował, że w związku z wygaśnięciem 10-letniej umowy oferty na kolejne edycje trafiły także do innych miast. Na ostatecznej krótkiej liście obok Krynicy znalazł się także Sopot, który mocno starał się o przejęcie organizowania imprezy. – Nie wyobrażam sobie, byśmy mogli stracić tę imprezę. To w Krynicy co roku podejmowane są kluczowe dla Polski i całej Europy Środkowo-Wschodniej decyzje gospodarcze – mówił „Rz” Stanisław Kracik, wojewoda małopolski.

Władze województwa się zmobilizowały i zobowiązały się choćby do pokrycia kosztów budowy tzw. mobilnego centrum konferencyjnego, czyli namiotu, do którego zostanie przeniesiona część paneli.

Tekst umowy negocjowany był do ostatniej chwili, ale ostatecznie udało się ją podpisać.

Coraz więcej osobistości

Dlatego znowu do Krynicy zjadą znane osobistości z całej Europy, których z roku na rok pojawia się coraz więcej. – Mamy deklaracje przewodniczącego Komisji Jose Manuela Barroso oraz innych komisarzy, także wielu premierów, ministrów czy szefów banków centralnych – dodaje Zygmunt Berdychowski.

Jeśli chodzi o polski rząd, na forum przyjadą ministrowie gospodarki, infrastruktury, sprawiedliwości, rolnictwa czy pracy i polityki społecznej. Jednak ciągle nie wiadomo, czy przyjedzie premier Donald Tusk. W ubiegłym roku do ostatniej chwili Centrum Informacyjne Rządu nie było w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy premier w Krynicy będzie, czy nie. W tym roku sytuacja wygląda podobnie. Premier Tusk w Krynicy był w 2008 r., kiedy to zadeklarował wprowadzenie Polski do strefy euro w 2012 r. Szybko się okazało, że jest to plan nierealny, dodatkowo światowy kryzys finansowy spowodował takie wahanie kursów walutowych, że operacja nie miała szans na przeprowadzenie.

Nie tylko na deptaku

Spotkanie systematycznie rozrasta się także poza Krynicę.

Podobnie jak w latach poprzednich obok spotkania w Krynicy odbędzie się także już po raz czwarty Forum Regionów w Muszynie oraz trzecia edycja Forum Inwestycyjnego w Tarnowie, którego hasłem przewodnim jest „Rok wielkich prywatyzacji”. „Poza spektakularnym powodzeniem oferty PZU w tym roku z sukcesem zakończyliśmy również prywatyzację kopalni Bogdanka, sprzedaliśmy poprzez giełdę akcje KGHM, Lotosu, Enei czy też Mennicy Polskiej. Między innymi dzięki tym właśnie projektom dotychczasowe tegoroczne przychody z tytułu prywatyzacji wynoszą ponad 12 mld zł” – napisał w liście minister Skarbu Państwa Aleksander Grad, który objął Forum Inwestycyjne honorowym patronatem.

– Przed nami kilka znaczących prywatyzacji planowanych do końca roku. Wśród najważniejszych z nich jest zaplanowana na trzeci kwartał oferta publiczna Giełdy Papierów Wartościowych, która dzięki rekordowej liczbie debiutujących spółek, stale rosnącej kapitalizacji oraz coraz większemu udziałowi inwestorów zagranicznych w obrocie papierami wartościowymi ma znaczący wpływ na postrzeganie Warszawy jako Centrum Finansowego Regionu – dodaje.

Czas na innowacje

Już po raz drugi w Krynicy obradować będzie Forum Organizacji Pozarządowych (NGO). – Poruszane będą problemy statusu organizacji pozarządowych w krajach WNP, kwestie finansowania oraz funkcjonowania NGO na różnych płaszczyznach w różnych krajach na świecie. Obok paneli dyskusyjnych przeprowadzone zostaną także warsztaty na temat pozyskiwania środków finansowych oraz PR organizacji pozarządowych – podają organizatorzy.

Oferta imprez dodatkowych z roku na rok się także rozwija i nie sprowadza się wyłącznie do kontynuacji już rozpoczętych projektów. Tegoroczną nowością będzie Forum Innowacji. Intencją organizatorów jest powołanie inicjatywy, która zgromadzi wokół siebie wybranych przedsiębiorców z Polski i z Europy Środkowo-Wschodniej, przedstawicieli rządów i parlamentów, którzy są odpowiedzialni za prowadzenie i promocję procesów rozwoju technologii i innowacji w Europie Środkowej.

– Spotkanie to z jednej strony będzie stanowiło próbę podsumowania dotychczasowych działań służących zarządzaniu procesem innowacji w wymiarze globalnym, a z drugiej strony pokaże szanse rozwoju i aktywności poszczególnych regionów, firm i jednostek organizacyjnych w zakresie wdrażania innowacji i budowania wzrostu gospodarczego” – czytamy w liście zapowiadającym powołanie inicjatywy. W ramach Forum NGO odbędzie się sześć paneli dyskusyjnych z udziałem gości reprezentujących różne regiony świata oraz warsztaty prowadzone przez specjalistów w kształtowaniu wizerunku organizacji pozarządowych i pozyskiwaniu środków finansowych.

Dla gości imprezy dodatkowo to na pewno okazja, żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Jednak z drugiej strony z tego powodu wielu gości ma problem z wyborem panelu, na który warto się wybrać.

Na stronie rp.pl/forum_ekonomiczne najświeższe relacje, galerie i linki do poprzednich edycji

Źródło: Piotr Mazurkiewicz/Rzeczpospolita

 

Na Forum Ekonomiczne do Krynicy zawsze przyjeżdżały VIP-y, które często ujawniały ważne gospodarcze informacje. Dwa lata temu premier Donald Tusk zapowiedział szybkie wprowadzenie euro w Polsce, rok temu przedstawiciele Ministerstwa Finansów gęsto się tłumaczyli, dlaczego jest to niemożliwe.
Właśnie rusza XX Forum Ekonomiczne w Krynicy zwane też polskim Davos. To ważne wydarzenie w skali naszego regionu, na którym spotykają się i dyskutują prezydenci, premierzy, ministrowie, ekonomiści czy przedsiębiorcy z różnych krajów. To w Krynicy od lat padały ważne deklaracje, powstawały nowe inicjatywy i kontakty biznesowe.
Więcej w Gazecie Wyborczej
Leszek Baj

 
Projekt i wykonanie: blueangels.pl
Kontakt | Mapa strony | Forum Ekonomiczne © 2009 | Polityka prywatności
Facebook
Festiwal Biegowy Festiwal Biegowy
Facebook